12 kwietnia 2011

Zagubione w rzeczywistości

Skoro nie narzekacie na to, że na blogu książkowym pojawiają się wpisy filmowe, to ja to teraz niecnie wykorzystam. Trzy produkcje (2 filmy i 1 miniserial), które ostatnio zrobiły na mnie spore wrażenie - z motywem przewodnim, jak w tytule posta.


Temple Grandin, reż. Mick Jackson, USA 2010 (6/6)

Temple Grandin to prawdziwa postać, która doskonale pasuje do mojego cyklu "Niezwykłe kobiety". Mimo autyzmu została profesorem na Uniwersytecie stanu Kolorado - specjalizuje się w zachowaniach zwierząt, ale także upowszechnia wiedzę na temat autyzmu.
Temple miała typowe cechy autystyka. Jej funkcjonowanie wśród ludzi było wyraźnie upośledzone -  nie znosiła kontaktu fizycznego, nie potrafiła odczytywać cudzych emocji, miała problemy z odnalezieniem się w świecie niedopowiedzeń i metafor. Rzeczy powiedziane nie wprost były dla niej niezrozumiałe. Jednocześnie potrafiła doskonale wczuć się w sposób myślenia zwierząt - szczególnie upodobała sobie krowy. Do tego miała umysł, który działał jak najlepszy komputer - przeliczał, projektował i zapamiętywał w sposób fotograficzny.


Temple wiele zawdzięczała determinacji swojej matki, która nie posłuchała lekarzy, radzących oddać córkę do zakładu dla psychicznie chorych. Dzięki niej skończyła szkołę, a potem college. Spotkała na swojej drodze wielu ludzi, którzy pomagali jej "przejść przez kolejne drzwi" - czyli przekroczyć bariery, które stawały na drodze (jako osoby chorej, ale także jako kobiety, która wie, czego chce), ale równie wiele takich, które podcinały jej skrzydła. Nie poddała się.

 Ponieważ potrafiła intuicyjnie pojąć funkcjonowanie krów w stadzie, zajęła się poprawą losu tych zwierząt, modernizując hodowle i rzeźnie, tak żeby były środowiskiem zbudowanym zgodnie z naturalnymi odruchami zwierząt (np. chodzenie po kole jest naturalne, a prostym korytarzem już nie) i przysparzały im jak najmniej stresu.



Film jest naprawdę doskonale zrealizowany - oglądałam go z ogromnym zachwytem, choć tematyka zarzynania zwierząt do moich ulubionych nie należy. Reżyser doskonale oddał sposób funkcjonowania umysłu Temple i rozumienia przez nią niektórych informacji (np. na wiadomość, że ciocia i wujek chodzą spać z kurami, widziała ich zasypiających na grzędzie). Główna rola została fenomenalnie zagrana przez Claire Danes (pamiętna Julia z "Romea i Julii" i Yvaine z "Gwiezdnego pyłu"), która miała tu szanse pokazać cały swój kunszt i powinna dostać za tę rolę wszystkie nagrody świata (dostała Złoty Glob i parę nominacji).

Gorąco polecam.

Prawdziwa Temple Grandin

*******************************



W Krainie Czarów (Phoebe in Wonderland), reż. Daniel Barnz, USA 2008 (5/6)

Do tej historii przyciągnęła mnie odtwórczyni głównej roli - jedna z sióstr Fanning, genialnych dziecięcych aktorek, Elle (starsza, Dakota, wyrosła już z wieku dziecięcego). Drugim wabikiem był tytuł nawiązujący do Alicji z Krainy Czarów, a wszystko, co się wiąże z Alicją, to ja po prostu muszę...

Dziewięcioletnia Phoebe zaczyna mieć coraz większe problemy z funkcjonowaniem wśród rówieśników. Czasem bywa po prostu nieznośna, choć jednocześnie jest słodką, bystrą dziewczynką. Matka obwinia siebie - za niedostateczną cierpliwość w opiece nad córkami. Siostra jej unika, bo uważa Phoebe za dziwaczkę. Dzieci w szkole nie chcą się z nią bawić. Wizyty u psychologa nie przynoszą rozwiązania. Ratunkiem okazuje się teatr - do szkoły przybywa nowa nauczycielka, która chce z dziećmi wystawić przedstawienie na podstawie "Alicji w Krainie Czarów". Phoebe marzy, żeby zagrać główną rolę, nauczycielka dostrzega jej talent, a jest przy tym osobą nietuzinkową. Wydaje się, że gra może być dla Phoebe wybawieniem... Ale może też doprowadzić do tragedii.






W połowie filmu przeraziłam się, że skręci on w kierunku ulubionym przez Amerykanów, czyli - bo matka nie kochała wystarczająco, wszystkiemu winna trauma wyniesiona z domu. Na szczęście wyjaśnienie okazało się znacznie ciekawsze. Elle Fanning potwierdziła swoją klasę jako aktorka, ale warto zobaczyć film nie tylko z jej powodu.


Polecam!

*******************************


Zagubiony pokój (The Lost Room), miniserial, USA 2006 (6/6)

A teraz coś z zupełnie innej bajki - trzyodcinkowy miniserial dla wielbicieli klimatów "Lost" i "Flashforward". Znalazłam ten film całkowitym przypadkiem, sprawdzając filmografię Elle Fanning po obejrzeniu "Phoebe in Wonderland", potem poczytałam zachwyty nad nim na forach, a potem zaczęłam oglądać... Nie będzie niespodzianką, jeśli powiem, że trzy odcinki nie wystarczyły mi nawet na dwa dni, bo musiałam, ale to MUSIAŁAM się dowiedzieć, co będzie dalej.


Joe Miller to detektyw i ojciec walczący z byłą żoną o prawo do opieki nad córką. W wyniku prowadzonego śledztwa w jego ręce trafia klucz... Klucz okazuje się mieć zadziwiające właściwości. Otwiera każde drzwi, ale za nimi zawsze znajduje się ten sam pusty pokój motelowy. Okazuje się, że takich dziwnych przedmiotów jest więcej, a niektórzy ludzie nie cofną się przed niczym, żeby je zdobyć.  
Kiedy córka Joe, Anna, wchodzi do pokoju i znika, ojciec musi wyjaśnić zagadkę tajemniczego pokoju. A to wiąże się z pewnym opustoszałym motelem, bogatym kolekcjonerem, groźną organizacją i tragedią sprzed kilkudziesięciu lat...


Doskonały film -  świeży pomysł, świetnie zrealizowany, trzyma w napięciu od początku do końca. Jedyne, co mogę mieć twórcom za złe, to  że nie nakręcili tego więcej i więcej. Tak z dziesięć sezonów może by mnie usatysfakcjonowało. Ale może wtedy by to spaprali, tak jak ostatni sezon Lost? W każdym razie jesienią ma się ponoć ukazać komiks twórców serialu z dalszym ciągiem opowieści. Czekam niecierpliwie.

I zazdroszczę tym, którzy oglądanie serialu mają jeszcze przed sobą.

11 komentarzy:

  1. Ja też widziałam ten serial :) świetny i chciałabym poznać ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo rewelacji. Nie słyszałam o "Temple Grandin" a lubię Claire Danes, też uważam że to świetna aktorka, do tego historia bardzo ciekawa, zwłaszcza że temat autyzmu nie jest na ogół zbyt eksponowany... Sama wiele razy zastanawiałam się nad zagadkami umysłu takich osób, co czują, jak czują, jak widzą świat? Nie wiedziałam też, że Dakota Fanning (genialna, ciągle ją mam przed oczami w "Jestem Sam") ma siostrę, i do tego też z niej takie złote dziecko. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tylko nie mam nic przeciwko wpisom filmowym, ale uważam, że to świetny tytuł dla całej serii o starych filmach "Zakurzone kino" i chętnie go zapożyczę jeśli nie masz nic przeciwko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam kilka odcinków "Zagubionego pokoju", ale niestety leciał o jakiejś późnej porze na jedynce chyba i sobie odpuściłam. Jednak muszę uzupełnić, bo mnie bardzo zaciekawił :)
    Szkoda, że takie klany, mjakmiłości i tak dalej puszczają w porze największej oglądalności, a coś ciekawego ok. 23 ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Aneta - prawda? Szkoda, ze nie ma w planach drugiego sezonu...Zresztą "Flashforward" też nie nakręcili drugiego sezonu, a ja tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, co dalej...

    Naia - "Temple Grandin" przemknęła w Polsce nie zauważona, sama bym o niej nie wiedziała, gdyby mi jej dwie koleżanki nie poleciły, ogromnie się zachwycając. Ja polecam dalej, bo naprawdę warto. Zwłaszcza, ze to opowieść prawdziwa. Co do sióstr Fanning - wielka szkoda, ze ich rodzice nie mają więcej dzieci - filmowcy chyba też mają im to za złe ;)

    Przyjemnostki - "Zagubiony pokój" ma tylko trzy odcinki, wiec może widziałaś wszystkie? Ale fakt, że telewizja starannie wybiera dla dobrych produkcji jak najpóźniejsze godziny - jeszcze by ktoś obejrzał, spodobałoby mu się i by się zmanierował... I Klanu by potem nie chciał oglądać ;) Dlatego nie mam telewizora i bazuję tylko na DVD.

    OdpowiedzUsuń
  6. Joanna - "Zakurzone kino" to właśnie mój blogowy cykl, czyli cała seria wpisów o starych filmach - pisałam o tym tu: http://jedztancziczytaj.blogspot.com/2011/04/kwiecien-cykliczny.html
    Nie gniewaj się, ale wolałabym żeby pozostało to nazwą własną tego konkretnego cyklu. Natomiast, jeśli jesteś zainteresowana i znajdzie się więcej chętnych, to chętnie utworzę taki blog "wyzwaniowy" - wyzwania stricte filmowego chyba jeszcze dotąd nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o pani Grandin. O filmie też. Claire Danes kocham, więc na pewno obejrzę.
    "Pheobe in Wonderland" pewnie też. Zachęca mnie niestandardowe rozwiązanie.
    "Zagubiony pokój" to zdecydowanie coś dla mnie. Miałaś mnie już przy wspomnieniu "Losta" i "Flashforward":)

    OdpowiedzUsuń
  8. Milvanna - jak oglądałam, to nawet pomyślałam, że Wam powinno się spodobać, bo to "te" klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainteresowałaś mnie pierwszym filmem. A mini-serial widziałam lata temu, leciał na AXN, tez mi się podobał ;) Początkowo miał to być długi pilot, ale nie zdobyli ponoć kasy na całą serię i stąd tylko te 3 odcinki. Świetny pomysł z tymi przedmiotami!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kornwalia - wielka szkoda, że skończyło się tylko na trzech odcinkach. Zbyt wiele fajnych pomysłów rozbija się o kasę :/

    Milvanna - :)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...