5 kwietnia 2011

Literatura pokrojona, czyli dziwne zjawisko Książek Wybranych

Nie będzie wcale o krojeniu książek piłą (chociaż zjawisko jest, moim zdaniem, pokrewne), tylko o zbiorkach książek wydawanych przez Reader's Digest. Niby wiedziałam do tej pory, że coś takiego istnieje, ale bliżej się nie zetknęłam, a świadomość, że książki opublikowane w tych zbiorach są "skrócone" kazała mi je omijać szerokim łukiem.

Ostatnio jednak moja siostra przyniosła mi taki zbiorek, który od kogoś pożyczyła, z poleceniem przeczytania jednej z książek. Ona czytała ją kiedyś w oryginale i bardzo jej się podobała - mowa o "Białej ciemności" Jamesa Vance'a Marshalla. Pomyślałam, że nie ma głupich, po prostu poszukam normalnej wersji. Okazało się jednak, że w Polsce w ogóle nie wyszło tłumaczenie całości, a że nie zależało mi aż tak, żeby zdobywać wersję oryginalną, poddałam się i przeczytałam.

Może bym się nie skusiła, gdyby nie tematyka, która przyciąga mnie jak magnes - zagubiona jednostka pośrodku Antarktydy. Przyznaję się do tej grzesznej słabości, datowanej odkąd wpadła mi w ręce książka Alistaire'a MacLeana "Noc bez brzasku". To moje ukochane przygodowe czytadło. Nie ma to jak leżeć pod kocykiem z gorącą  herbatką i obserwować bohaterów przedzierających się przez piekielną lodową pustynię... 

W 1942 r. dziesięcioosobowa brytyjska ekspedycja została wysłana z tajną misją na Antarktydę. Po ponad roku statek odnalazł tylko jednego członka załogi, w stanie skrajnego wycieńczenia. Co stało się z pozostałymi? Jakim cudem James Lockwood przeżył niewyobrażalnie koszmarną zimę praktycznie pozbawiony zapasów żywności? Porucznik wydaje się cierpieć na amnezję i odmawia wyjaśnień, a tymczasem brytyjska admiralicja koniecznie chce uzyskać odpowiedzi.

Niesamowite opisy krajobrazów koła podbiegunowego i tamtejszej fauny sugerują mi, że to była prawdopodobnie dobra książka. Prawdopodobnie - bo co można powiedzieć o pozycji, która oryginalnie miała 250 stron, a w zbiorku RD tylko 130? Tematyka przeciekawa, ale całość robiła wrażenie bryku, notatek na temat - nie da się na dobrą sprawę ocenić ani fabuły, ani języka, co najwyżej pomysł.

Abstrahując już od kwestii, czemu ta praktyka ma właściwie służyć  (nie mogę znaleźć żadnego uzasadnienia), zastanawiam się, na czym polega skracanie:   wycinają fragmenty ich zdaniem "niepotrzebne"? przeredagowują całość, upraszczając język? Naprawdę ktoś chce mieć coś takiego na półce? Chyba tak, skoro zbiorki wydaje się regularnie od 1950 r. W jednym zbiorku mieszczą się cztery książki, więc może chodzi o oszczędność miejsca...

James Vance Marshall
Biała ciemność /Whiteout 
Przegląd Reader's DigestWarszawa 2000, ss. 319-449

9 komentarzy:

  1. Antarktyda? W takim razie ciekawość nie da mi spokoju, więc chętnie przeczytam:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. te wydawnictwa uzwazam za bezsensowne, a nawet szkodliwe. Jak mozna majstrowac cos przy tresci ksiazki, wyrzucac czesc itd. Poza tym wiele osob kupuje, bo mysli ze to sa po prostu mikro powiesci i czytaja tylko fragmenty. Okropne

    OdpowiedzUsuń
  3. Raz mi ręka drgnęła i już miałam nabyć coś podobnego na próbę, ale zastanowiło mnie, że dziwnie krótkie są te powieści. Pomyślałam, że to widocznie czytadła, i odłożyłam. A skoro są to powieści "zmanipulowane", tym bardziej będę omijać szerokim łukiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie w ogóle zastanawia jak działa to cale Reader's Digest, na czym zarabia i o co w tym chodzi.
    Bo mam przeczucie , że z czytaniem tych skrótów wśród członków RD też nie jest najlepiej:).

    OdpowiedzUsuń
  5. Pożyczyłam kiedyś od znajomych, którzy RD kupują, taki zbiorek sensacyjny, żeby zobaczyć, co to w ogóle jest. Skróty były niespodzianką. Wyglądało na to, że elementy najistotniejsze dla fabuły zachowano, ale nienaturalność zestawienia fragmentów była widoczna - po prostu brakowało czegoś. Nawet w książkach akcji się to wyczuwa. Mniej się wierzy bohaterom, ich wybory są mniej zrozumiałe.
    Nie rozumiem tej koncepcji wydawniczej i czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasandra 85 - jeśli czytasz po angielsku, to zdecydowanie polecam szukać oryginału. Pozdrawiam :)

    Kasia.eire - zastanawiam się, jak zapatrują się na tę praktykę Autorzy. Przychodzi do nich RD i mówi "hej, fajna książka, tylko trochę za długa, więc wytniemy ci tak ze sto stron" ;). Ale masz rację, to bardzo szkodliwy proceder. Szkodzi i książce (bo ją psuje), i autorowi (bo niszczy jego dzieło), i czytelnikowi (bo czyta takie nie-wiadomo-co).

    Eireann - ja długo nie mogłam załapać, o co w tym chodzi. W Anglii spotykałam audiobooki ze skróconymi wersjami powieści. Bardzo długo się zastanawiałam, czy może ja źle interpretuję słowo "abridged", bo przecież niemożliwe, żeby książkę skracać, ale w końcu musiałam się pogodzić z faktem, ze takie zjawisko występuje. Z tym, ze w przypadku audiobooka to często może oznaczać adaptację, taką jak słuchowisko radiowe, co jest usprawiedliwione - w przeciwieństwie do praktyk RD.

    OdpowiedzUsuń
  7. Iza - ja też nie rozumiem, o co w tym chodzi. Szukałam trochę informacji na temat RD, przy okazji tego wpisu, ale nic mi to nie wyjaśniło. Takie dziwadło jakieś.

    Viv - w tej książce skrótowość też była bardzo widoczna. Miejscami to wyglądało tak, jakby wydawca mówił - a teraz, uważaj, streszczę ci, o co tam chodziło... Irytujący zabieg, bardzo. I bezsensowny. Czy ktoś wydaje płyty z kawałkami piosenek? Po jednej zwrotce z każdej np.? Albo album z kawałkami obrazów?

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś na kiermaszu kupiłam taki zbiorek i dopiero w domu się zorientowałam co to. Przyznaję się bez bicia - wyrzuciłam go. Czy miałaś wrażenie, że coś zostało wycięte, czy jednak zrobiono to zgrabnie? Z tego co wiem, to Digest nie upraszcza języka, robi to wydawnictwo Penguin bodajże, ponieważ celuje w róże poziomy studentów uczących się angielskiego. Przeczytałam tak swego czasu "Raport Pelikana" ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kornwalia - w tym przypadku pozbycie się książki jest chyba jedynym sensownym rozwiązaniem. Jeśli chodzi o "Białą ciemność", to miałam wrażenie streszczania, jakby wydawcy wycięli 10 stron, a na ich miejsca wstawili jeden akapit, w którym krótko wyjaśniają, o co na tych dziesięciu stronach chodziło. Niektóre opisy były chyba nienaruszone i ten dysonans między szczegółowymi opisami a krótkimi streszczeniami bardzo rzucał się w oczy.

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...