Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2011

Kryminalna pustka

Obraz
Sama jestem na siebie zła, kiedy sięgam po takie książki. 
Arsenka z "Przyjemnostek" napisała w komentarzu do poprzedniego posta, że nie przepada za kryminałami: "rzadko je czytam i pozostawiają po sobie pustkę. Ciekawa zagadka, na końcu rozwiązanie i tyle. Przeczytałam, odłożyłam, zapomniałam ;)". Moim zdaniem są kryminały, które się nie poddają tej charakterystyce, ale to raczej wyjątki, takie perełki, z bogatym tłem ("Alienista" Caleba Carra), głębią emocji, albo chociaż fascynującym klimatem (seria o Richardzie Jurym oraz wszystkie staroświeckie perełki A. Christie i A. Conana-Doyle'a). 
Niestety, moja ostatnia lektura, W ukryciu Lisy Gardner, to dokładnie taka powieść, o jakiej pisze Arsenka - czyta się gładko, bezrefleksyjnie, dla zabicia czasu. Tyle, że mnie ostatnio czasu żal i wcale go zabijać nie chcę, stąd refleksja z pierwszego zdania. Sama pewnie bym jej z biblioteki nie przyniosła, ale pożyczyła ją moja siostra, a ja akurat potrzebowałam …

Morderstwa w dawnej Francji

Obraz
Nie mam za bardzo do czynienia z literaturą francuską, właściwie przeczytanych współczesnych autorów mogłabym wyliczyć na palcach rąk. I niestety-niestety żadna przeczytana nie wzbudziła mojego entuzjazmu. To samo tyczy się książek autorstwa Colette Lovinger-Richard, które są przyzwoitymi kryminałami i ciekawymi powieściami historycznymi zarazem, a jednak zachwytu nie wzbudzają.
Autorka tworzy nieco nietypową sagę kryminalną, osadzoną w miasteczku Compiegne. Nietypową, bo głównymi bohaterami są medycy z rodu Lajoy, a poszczególne tomy sagi rozrzucone są na przestrzeni wieków. Tom pierwszy "Śmierć pośród zgiełku" rozgrywa się w średniowieczu, drugi - "Krwawe zbrodnie"- w okresie rewolucji francuskiej, a "Zabójca z cesarskiego grodu", który właśnie przeczytałam, za Napoleona.

Pomysł ciekawy, wykonanie dobre. Trudno mi zarzucić coś konkretnego tej powieści. Osadzenie w realiach historycznych udane, postaci wiarygodne, zagadka zgrabna i z przyjemną woltą n…

Raz dwa trzy, Mały Brat patrzy...

Obraz
Najlepsze książki przydarzają nam się znienacka :) Ostatnio przywędrował do mnie Mały brat Doctorowa, którego T. pożyczył od kolegi. Zauważyłam wcześniej tę pozycję na kilku blogach, byłam zainteresowana, ale sama bym pewnie nie szukała. Ale nie przyszła góra do Mahometa, to Mahomet przyszedł do góry. W efekcieMały brat przebił się przez mój zastój czytelniczy i przeczytanym został, a teraz na dokładkę zostanie jeszcze pochwalonym ;)
Jeżeli macie skojarzenia z Rokiem 1984 Orwella i jego Wielkim Bratem, to są one słuszne, bo do niego właśnie tytuł nawiązuje. Treść też - i chociaż z pierwowzorem nie może się równać (bo co może), to jest naprawdę dobrą i wartą przeczytania pozycją. Ma kilka istotnych plusów, poza ogólną "fajnością". 
Po pierwsze jest skierowana do nastolatków i prawdopodobnie do wielu z nich przemówi znaczenie lepiej niż Orwell, bo opisywane losy Marcusa i jego problemy będą im bliższe. 
Po drugie, akcja toczy się w świecie, który znamy - w Ameryce, która n…

Polowanie na schemat

Obraz
To ciekawe, że największe literackie odkrycia i największe literackie porażki zawsze dotyczą polskich autorek. Do największych odkryć mogę zaliczyć "Wyspę klucz" Małgorzaty Szejnert i "Na plebanii w Haworth" Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, natomiast do megaporażek "Wypadek na ulicy Starowiślnej" Lucyny Olejniczak, do której właśnie dołączyła Ewa Stec ze swoim "Polowaniem na Perpetuę". Jest to o tyle wytłumaczalne, że te dwie książki należą chyba do nurtu "chick-lit" (chociaż z kryminalnym wątkiem - przynajmniej w założeniu), a nie jest on na ogół pisany przez panów-autorów, a po zagraniczny chick-lit praktycznie nie sięgam, więc rozczarowanie musiało skupić się na Polkach.
Zapowiedź "Polowania na Perpetuę" brzmiała kusząco: "Książka dla tych, którzy kochają powieści obyczajowe i kryminały doprawione szczyptą świetnego dowcipu. Kiedy Agata znajduje prezerwatywę w samochodzie męża, podejrzewa zdradę. Postanawia ratować…

Nie chce mi się czytać powieści

Obraz
Nie chce mi się też pisać na blogu. Ogarnęło mnie niechciejstwo totalne.
Ostatnio potęguje się u mnie wrażenie życiowego chaosu, rozmieniania się na drobne i nieustannego dotkliwego braku czasu. Po okresie irytacji, że doba ma tylko 24 godziny, a moje mieszkanie tylko tyle szaf i regałów ile ma, doszłam do wniosku, że chyba nie w tym problem. Problemem jest liczba zajęć, które próbuję upchnąć w jedną dobę, oraz natłok rzeczy, który próbuję zmieścić w mieszkaniu. Nie tędy droga. W uświadomieniu sobie tego pomogło mi kilka ciekawych tekstów.
Zaczęło się od artykułu w czasopiśmie "Twój Styl" pt. "Jak mieć mniej". Potem była piękna recenzja książki Dominique Loreau "Sztuka prostoty" na blogu Trufli. Dorwałam się do lektury dwóch inspirujących blogów:  Zen Habits (anglojęzyczny) oraz Minimalistka (polskojęzyczny), a potem do wspomnianej książki.
"Miej niewiele.
Upewnij się, że wszystko, co masz, jest absolutnie niezbędne
i praktyczne w użytkowaniu"
Neomi…