Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Zakurzone kino dla młodych duchem (seans drugi)

Obraz
Chętnie bym Wam coś napisała o książkach, ale mogę tylko jedno - czytam. Czytam różne rzeczy naraz, np. "Płeć mózgu" do porannej herbatki. Niesamowicie mnie wciągnęła, z pewnością napiszę o niej szerszą notkę, bo to rzecz godna uwagi i rozjaśniająca wiele zawiłości w funkcjonowaniu świata. Na dobranoc usypiamy się z T. czytanym na głos "Triumfem owiec" Swann. Usypiamy się nie dlatego, że nudne, tylko dlatego, że słuchanie książki czytanej na głos działa kojąco. A czytamy o owcach, bo w końcu na zaśnięcie trzeba liczyć owce, a w "Triumfie..." jest co liczyć. Poza tym kończę audiobooka Collinsa "Kamień księżycowy" - ale jest tak wspaniały, że nie wiem, czy chcę skończyć. Spalmy wszystkie kryminały skandynawskie i czytajmy klasykę, naprawdę. (No, dobrze, możemy nie palić. Ale klasykę czytajmy.) A do tego czytam jeszcze "Półksiężyc" Diany Abu Jaber - romans rozgrywający się w środowisku arabskich imigrantów w Ameryce, bardzo piękny, poetyc…

Nadciąga zima, czyli weszłam do gry

Obraz
"Gra o tron" i jej kolejne tomy przewinęły się przez tyle blogów, że ci, którzy jeszcze nie czytali prawdopodobnie cierpią już na Martinowstręt. Ale to dobra książka jest, więc nie wspomnieć o niej żal.
Nie jestem fanką fantastyki. Kiedyś czytałam więcej, z biegiem czasu coraz i coraz mniej, Gra o tron jest pierwszą od dawna pozycją z tego nurtu. Połknęłam w dwa dni, chętnie dowiem się, co dalej, ale za fantastyką nadal nie przepadam. Wybaczcie. Duża korzyść z prowadzenia bloga, którą u siebie odnotowałam, to niejakie wykrystalizowanie się moich literackich upodobań i już wiem, że fantasy stoi u mnie na półce "raczej nie", a science-fiction na "całkiem podziękuję". Jasne, od wszystkiego są wyjątki, wielbię nad życie Władcę pierścieni Tolkiena, w kategorii "powieść, która porwała mnie ze szczętem" dzierży prawdopodobnie palmę pierwszeństwa. Diuna Herberta była przyjemnie odświeżająca (jeśli takim może być gorący piasek pustyni), zamierzam też dać …

Dickensomania, czyli jak zrujnować sobie życie przy pomocy książek

Obraz
I dla mnie przyszedł czas wakacji oraz, niestety, powrotu z urlopu - to wytłumaczenie za ostatnią nieobecność na blogu i brak odpowiedzi na Wasze komentarze (już nadrobiłam). Nie zdążyłam o tym wspomnieć przed wyjazdem, ale teraz już jestem i na dobry początek dodaję zaległą przedwyjazdową notkę. (Wstyd przyznać, ale z kilku zabranych ze sobą książek nie przeczytałam żadnej - nie było czasu.)
 Pan Dick, czyli dziesiąta książka Jeana-Pierre'a Ohla to pean na cześć Dickensa, książka o książkach, o umiłowaniu słowa pisanego, które może doprowadzić jednostkę do szaleństwa. Skojarzenia, jakie miałam podczas czytania to Klub Dumas Artura Pereza-Reverte i Przekład Pablo Santisa. Przede wszystkim jest to jednak książka o Dickensie pisana "dickensem" - autor zdumiewająco dobrze podrabia styl mistrza i jego sposób budowania dziwacznych postaci. Dopiero po paru stronach, kiedy pojawiły się wynalazki techniki, zorientowałam się, że akcja rozgrywa się współcześnie, bo sposób opisu id…

A u sióstr w domu wieje nudą...

Obraz
Z góry przepraszam wszystkie wielbicielki tej książki, których ponoć jest sporo, ale dla mnie to jedna z najgorszych ksiażek, jakie przeczytałam w tym roku.  A miało być tak dobrze...
Ralph i Barbara to niemieccy prawnicy i małżeństwo w stadium zaawansowanego kryzysu. Wynajmują na Boże Narodzenie (i 40. urodziny Ralpha) stary dom na pustkowiu w angielskim Yorkshire, co by sobie tam we dwoje z owym kryzysem radzić. Niestety, zaraz po przyjeździe zostają zasypani śniegiem po dach i muszą przetrwać bez prądu i z niewielką ilością pożywienia. Barbara znajduje rękopis-historię życia poprzedniej właścicielki domu i (zamiast pracować nad ratowaniem małżeństwa) tonie w lekturze.
Poprzednia właścicielka - Frances Gray, wychowała się w tym domu razem z młodszą siostrą i bratem. Sielankowe dzieciństwo, przypadające na początek XX wieku, nie wskazywało na to, jak burzliwie będzie się toczyć jej życie. Na początek odrzuca oświadczyny mężczyzny, którego kocha, żeby wcześniej sprawdzić, czego chce od ż…

Zapatrzona w gwiazdy

Obraz
Romansowo u mnie ostatnio do szaleństwa i tym razem też będzie o miłości. Ale tylko trochę. Bardziej o nieprzeciętnym pięknie zwykłych ujęć w Bright star Jane Campion (Jaśniejsza od gwiazd). O tym jak można zrobić porywający film bez żadnych efektów specjalnych - nawet makijażu na aktorach nie za dużo. O tychże aktorach i o tym, jak świetnie zostali dobrani. Czyli - będę się zachwycać.
Na poezji się nie znam, zagranicznej prawie nie czytuję, bo tłumaczenie, nawet najwspanialsze, to już inny wiersz jest. A po angielsku mi się czytać nie chce. O Johnie Keatsie wiedziałam przed seansem tyle co nic, znałam nazwisko i już. A film chciałam obejrzeć nie ze względu na jego życiorys, tylko dlatego że uwielbiam filmy kostiumowe o wieku XIX. No i do tego nazwisko Jane Campion - to się samo rozumie przecież.
Jaśniejsza od gwiazd opowiada historię romansu Johna Keatsa i Fanny Brawne. Ona to zwykła dziewczyna - młoda, ładna, pełna życia, lubi tańczyć, flirtować, żartować. On, wiadomo, poeta - wątły, …

Archipelag na piątkę!

Obraz
Archipelag, nr 5, Lato 2011
niezależny magazyn bukinistyczny















Z przyjemnością informujemy, że 11 lipca 2011 ukazał się piąty, letni numer niezależnego kwartalnika „Archipelag” poświęconego książkom i tematom szeroko powiązanym z czytelnictwem. „Archipelag” jest magazynem internetowym o statusie non-profit, który można za darmo pobrać z oficjalnej strony: www.archipelag-magazyn.pl. W najnowszym numerze czytelnicy znajdą prawie 140 stron poświęconych tematyce książek, bez żadnych reklam. Głównym motywem omawianym w najnowszej odsłonie „Archipelagu” jest DROGA. Jak zawsze redakcja stara się przedstawić temat z różnych literackich perspektyw. Nie zabrakło też wywiadów z ciekawymi pisarzami i konkursów z atrakcyjnymi nagrodami do wygrania.