Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Czytam klasykę - Ulubione książki mojej babci

Obraz
Przyznaję, że Maria Rodziewiczówna znalazła się na mojej liście klasyków do przeczytania głównie z jednego powodu - koszmarnie mi się myliła z Mniszkówną i chciałam je wreszcie zacząć rozróżniać. Żadnej do tej pory nie czytałam, ale jak się kojarzy Mniszkówna wiadomo - melodramaty, sentymenta i parodia autorstwa Magdaleny Samozwaniec. Siłą skojarzeń i po Rodziewiczównie spodziewałam się romansów okrutnych.

Niniejszym uroczyście to odszczekuję. Cudnie pisała Rodziewiczówna i współczesne pisarki mogłyby się od niej uczyć. Dramat miesza się z dowcipem, miłość z tragedią. Bohaterowie są ludzcy, żadne tam papierowe marionetki. Akcja potrafi zaskoczyć nagłym skrętem w bok. Zakończenie krzepi - jak to w lekkich powieściach, czytanych dla przyjemności, wskazane.

Zaczęłam od "Między ustami a brzegiem pucharu". Dobrze, ze miałam starsze wydanie, bo ta całująca się para na okładce odrzuciłaby mnie z pewnością. A tymczasem w treści pocałunki można policzyć na palcach jednej ręki. Chocia…

Ta, którą znałam najlepiej

Obraz
Mam słabość do biografii kobiet-pisarek. Zaczęło się dawno temu, w wieku wczesnonastoletnim, od przepełnionych humorem autobiografii Joanny Chmielewskiej i Agathy Christie. Potem była długa przerwa, aż wreszcie trafiłam, nie tak dawno, na wspaniałą biografię sióstr Bronte autorstwa Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej. Zaraz potem sięgnęłam po życiorys L.M.Montgomery ("Maud z Wyspy Księcia Edwarda") i upewniłam się, że mam ochotę podążać tą ścieżką. Na liście mam już całą listę biografii do przeczytania, a na półce czeka "Niezłomne serce" - biografia Jane Austen.

Na autobiografię, a dokładniej wspomnienia z dzieciństwa Frances Hodgson Burnett, autorki "Małej księżniczki" i "Tajemniczego ogrodu" trafiłam całkowitym przypadkiem. Myślałam, że "The One I Knew the Best of All" w ogóle nie zostało przetłumaczone - okazało się, że owszem, ale pod tytułem, który mi się wcale nie kojarzył, jako "Leśna Boginka". Uzasadnienie dla takiego…

Literatura na ekrany - Głodowe Igrzyska wreszcie w kinach

Obraz
Wyjaśnijmy sobie coś od razu - jestem fanką trylogii "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins. Nie, że ją lubię. Lubię wiele książek. Nie uważam tych powieści za najlepsze w historii - jestem od tego daleka. Jestem fanką trylogii, tak jak jestem fanką "Harry'ego Pottera", "Serii Niefortunnych Zdarzeń" i powieści Jane Austen. Objawia się to u mnie w taki dziwny sposób, że wyłączam krytycyzm. Nawet jeśli którąś książkę uważam za słabszą - i tak ją uwielbiam, bo to część cyklu. Wychwytuję jak radar wszelkie informacje w mediach na ich temat. Obejrzę każdą ekranizację i będę ją kochać, nawet jeśli uznam za marną (tak, tak - na ekranizacji "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic" regularnie przysypiam, ale i tak ją oglądam).

Nic dziwnego więc, że na ekranizację "Igrzysk śmierci" czekałam z utęsknieniem. Książki były naprawdę świetne (recenzowałam je tu, tu i tu) - trzymające w napięciu przygodówki, jednocześnie głęboko poruszające i skłani…

Zemsta o smaku morskiej wody

Obraz
Ta książka to moje całkiem przypadkowe biblioteczne odkrycie. Mało brakowało, a zostawiłabym ją na półce - brałam do ręki i odstawiałam. Wreszcie nastrojowa okładka i hiszpańskie nazwisko autora zwyciężyły - pożyczyłam. Zaczęłam czytać już na przystanku i wiedziałam, że będzie mi się podobać.

Coś takiego jest w stylu Villara, jakaś lekka melancholia, co kojarzy się z kryminałami skandynawskimi, chociaż akcja rozgrywa się w Hiszpanii. Nie jest to jednak ta pocztówkowa, słoneczna Hiszpania. Galicja, region położony na północy, ma klimat zbliżony raczej do brytyjskiego. Szaro, pochmurno, mokro. Taki obrazek miałam w głowie, kiedy bohaterowie snuli się po portowej plaży, szukając mordercy rybaka, którego ciało ze związanymi rękami wyrzuciło morze. Pogubiony w życiu prywatnym inspektor Leo Caldas wzbudził moją ogromną sympatię, tak samo jak jego zapalczywy partner Estevez. Zachwyciły mnie fantastyczne opisy małego rybackiego miasteczka i mentalności galicyjskiej ludności (ich zwyczaj unik…

Trzy kobiety w czerni

Obraz
Nie wiem, czemu nazwisko Susan Hill kojarzyło mi się szalenie współcześnie, a to dama jest 70-letnia i z bogatym literackim dorobkiem. Przy okazji nowej ekranizacji jej powieści "Kobieta w czerni" zrobiło się o niej w Polsce nieco głośniej, zwłaszcza że równocześnie z filmem ukazało się polskie tłumaczenie tej powieści (wcześniej chyba niedostępne).

Chociaż horrorów nie czytuję i nie oglądam, to powieści o duchach pod to miano nie podciągam - tzw. powieści gotyckie darzę skrywaną sympatią. Prawda jest jednak taka, że za dużo porządnych powieści o duchach wcale nie ma. Z klasyki czytałam dobrego "Mnicha" Lewisa (chociaż duchów to tam malutko), "W kleszczach lęku" Henry'ego Jamesa - tą dość dawno i słabo ją pamiętam - oraz oczywiście "Opowieści niesamowite" Poe'go, choć przy całej sympatii dla autora nie mogę powiedzieć, żeby specjalnie straszyły. Przede mna jeszcze "Zamczysko w Otranto" Walpole'a i powieści pani Radcliff ora…

Wiktoriańska intryga

Obraz
Rzadko się zdarza tak wciągające czytadło! Na początku czytałam sobie spokojnie, myśląc "no, fajne fajne, przyjemnie się czyta, tylko ta intryga jakaś taka prosta". Tak mi się zdawało aż do pierwszego zwrotu akcji o 180 stopni. Przy czym nie był to zwrot ostatni...

Sarah Waters
Złodziejka
Fingersmith
Prószyński i ska  2004


Akcja rozgrywa się w doskonale odmalowanych realiach XIX-wiecznej dickensowskiej Anglii. Sue Trinder, córka przestępczyni, którą stracono w majestacie prawa, wychowała się w rodzinie "zastępczej". Jej opiekunowie trudnili się paserstwem i rozwiązywaniem problemu niechcianych dzieci, ale swą przybraną córkę kochali, przelewając na nią najwyraźniej uczucia dla własnej córeczki, która zmarła w niemowlęctwie. Pewnego dnia znajomy rodziny, oszust zwany Gentelmanem, proponuje Sue pewny zarobek. Ma wcielić się w rolę pokojówki pewnej młodej arystokratki, panny Maud, wkraść się w jej łaski i przekonać ją do ucieczki i małżeństwa z nauczycielem rysunku, owym …

Panienka z leśnego dworku

Obraz
Eugenia Marlitt Złota Elżunia Goldelse, 1866 Wyd. Siedmioróg 1998

Recenzja na blogu Klasyka Młodego Czytelnika.

O dobrych i złych bajkach

Obraz
Trafiłam w necie na ciekawy wywiad z panią socjolog dr hab. Joanną Mizielińską na temat tego, jakie bajki czytać dzieciom. Wywiad można znaleźć TU. I mam mieszane uczucia. Rozumiem argument o Calineczce:

"...Calineczkę ciągle ktoś zmusza do małżeństwa: najpierw syn ropuchy, potem chrabąszcz, wreszcie kret. A gdy na końcu znajduje swego księcia, od razu rzuca się w jego ramiona.
- Mimo że on błyskawicznie przemianowuje ją na Maję, gdyż jej stare imię jego zdaniem jest brzydkie. Od razu też Calineczka przyjmuje warunki przyszłego męża: dostaje skrzydła (bo jej ukochany je nosi) i musi się przeprowadzić tam, gdzie on mieszka, bardzo daleko od swojego kraju (...)"

No, rzeczywiście, zły wzór dla dziewczyny, podobnie jak wszystkie te kopciuszki, śpiące królewny i inne Śnieżki piorące gacie bandzie krasnali. Nie wspominając o masochistycznej Małej Syrence, która dla mężczyzny oddaje własny głos i zgadza się na nieustanny ból przy chodzeniu. Kiedy pomyślę o czytaniu tych bajek…

Edukacja Helenki

Obraz
Słyszałam o dydaktyzmie Zofii Urbanowskiej, oglądałam romansową okładkę z serduszkiem (ohydną, swoją drogą) i byłam pełna jak najgorszych przeczuć co do lektury. Tymczasem "Księżniczka" okazała się przemiłą niespodzianką. W swoich czasach zresztą była "bestsellerem" i nawet przetłumaczono ją na język francuski. Chętnie czytałabym więcej takich polskich perełek. Jane Austen i siostry Bronte wielkimi są, ale na Anglii świat się nie kończy, a polskie panienki XIX-wieczne też miewały ciekawe żywota ;)

Zofia Urbanowska
Księżniczka 
1886

Bohaterka książki, siedemnastoletnia Helenka, wychowywała się w bogatym domu. Śliczna jak obrazek dziewczyna ma dobre serce, ale przyzwyczajona jest do zbytków i zaspokajania zachcianek. Jej matka to wzór arystokratki, kobieta, której ulubionym zajęciem jest siedzenie w pozie omdlałej na szezlongu, a w swej córce wytrwale pielęgnuje ów uroczy "rys słabości", który jej zdaniem jest główną ozdobą dziewczyny. Ojciec to człowiek dobr…

Kuzyneczka

Obraz
Ponieważ z dziel pani Alcott znam tyko "Male kobietki" z chęcią zgarnęłam z bibliotecznej półki "Rosalynn" jej autorstwa. Recenzję zamieściłam na blogu "Klasyka Młodego Czytelnika".



Jak się włamać do cudzej głowy i jak stamtąd uciec

Obraz
Po pierwsze - okładka jest zachwycająca. W naturze bardziej niż na zdjęciu obok, bo ma łagodniejsze kolory, głębię i miły w dotyku papier. Od czasu do czasu przerywałam lekturę, żeby na nią spojrzeć i pogłaskać :)

Po drugie - treść wzbudziła u mnie mieszane uczucia. Autorka jest bez wątpienia dobrą pisarką, jej stylowi nie można niczego zarzucić - czyta się gładko, ale nie bezmyślnie. W powieści pojawia się - co bardzo lubię - wiele informacji z tak niełatwych dziedzin, jak filozofia, teologia i fizyka kwantowa. Wymagało to od pisarki sporej wiedzy albo czasochłonnych poszukiwań, albo jednego i drugiego. Bohaterka wzbudziła moją sympatię - swoją niekompromisowością przypominała mi Smillę z książki Petera Hoega. Akcja wciąga. Mimo wszystko jednak nie przepadam za książkami, które wychodzą ze stricte realistycznego poziomu, żeby potem rozwinąć się w całkowicie abstrakcyjną akcję (chyba że to książki dla dzieci).

Ariel Manto pisze pracę naukową na temat, który przekracza zdolności mojego…

Niemoc twórcza...

...ogarnęła mnie całkowita. Czytam wyjątkowo dużo, ale jakoś nie mam weny do tworzenia notek. Może to przedwiośnie albo pozimie i wszystko dlatego. W połowie lutego udało mi się przeziębić i tydzień siedzenia w łóżku pozwolił mi nadrobić poważne czytelnicze zaległości. Filmowe także. Obejrzałam cztery naprawdę świetne filmy, o których chciałam napisać. Przeczytałam kilka wciągających książek. Teraz właśnie utknęłam w połowie Iaina Pearsa "Którędy droga?". Utknęłam nie dlatego, ze złe - wprost przeciwnie, rewelacja - tylko dlatego, że nie mogę czytać tej powieści z doskoku. Za dużo się tam dzieje, zbyt wielu bohaterów, to wymaga uwagi. A od powrotu do pracy nie mam już tego luksusu. Wieczorem jestem tak umysłowo skonana, że wolę już gotować i sprzątać, byle nie musieć przyswajać żadnych informacji. W weekend też byłam zaganiana, a poza tym postanowiłam wykorzystać cudne słońce i spotkać się z nim vis a vis, zamiast oglądać je, jak zwykle, przez szybę.

Poza Pearsem poczytuję s…

Pióro rani ostrzej...

Obraz
Ten pisarz to mój pewniak. Podobają mi się nawet te jego książki, które mi się nie podobają... ;)

Ma wspaniały styl pisania, jego proza jest chłodna, subtelna, niebanalna. Uwielbiam czytać napisane przez niego zdania, bo są po prostu piękne.  I chociaż fabularnie "Kaligraf Woltera" nie wydał mi się bardzo udany, i tak sprawił mi mnóstwo przyjemności.

Młody kaligraf trafia w służbę do (łatwo się domyślić) Woltera, ale zamiast - jak się spodziewał - spisywać dla niego listy, zostaje wysłany na detektywistyczną misję. Pewną luterańską rodzinę oskarżono o zabicie syna, który przeszedł na katolicyzm. Relikwie po zmarłym czynią cuda, a Wolter podejrzewa kościół o przemyślną intrygę. To jednak dopiero początek przygód kaligrafa...

Czego tu nie ma - przedsiębiorstwo transportu zwłok; kat, który porzucił swój zawód (ukochany zawód, dodajmy); człowiekopodobne automaty; listy spisywane na kobiecym ciele oraz burzliwe idee w przeddzień rewolucji francuskiej. Elementów jest dużo i chciał…