Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2010

Jesteś tym, co jesz

Obraz
Gillian McKeith
You are what you eat
Penguin Books 2004
ss. 224

Ostatnio jestem do tego stopnia zapracowana, że nie mam już nawet z czego kraść czasu na czytanie książek. Pozaczynane książki leżą jak wyrzut sumienia, stosik stoi jak stał. A nawet nieco się powiększył. Jedyne co udało mi się przeczytać to angielski poradnik żywieniowy, ale to tylko dlatego, że mam obsesję zdrowożywieniową* i nie przepuszczę żadnemu dziełu na ten temat. (No, dobra, obsesję jak obsesję, czytałam go zagryzając czekoladą  - ale mam ją na punkcie czytania na temat, a niekoniecznie wdrażania w życie ;) ).
Nie zajął mi wiele czasu, bo raz - wydany jest w sposób typowo angielski, czyli całą grubość robią zdjęcia, gramatura papieru i fikuśny układ tekstu**, dwa - naprawdę czytałam i wiem sporo na ten temat, a sięgałam do bardziej konkretnych publikacji (dot. pięciu przemian, ajurwedy i makrobiotyki, mam nawet podręcznik dla żywieniowców, chociaż z moim wykształceniem nie ma to nic wspólnego), więc nie musiałam jako…

Miłość od kuchni

Obraz
Laura Esquivel
Przepiórki w płatkach róży
tyt. oryg. Como agua para chocolate
tłum. Elżbieta Komarnicka
Zysk i ska 1999

Ach, jak bardzo okładka tej książki nie oddaje nieprawdopodobnej urody zawartości.

Historia, która wciąga od pierwszego zdania,  niezwykła mieszanka cielesnego naturalizmu z magicznym realizmem  i aromatycznymi przyprawami, oto literatura południowo-amerykańska w najlepszym wydaniu. Pełnokrwiści bohaterowie, upał, ostra kuchnia i gorąca miłość. Jeśli lubicie Allende i Marqueza, to i Esquivel powinna Wam przypaść do gustu.

Tita kocha Pedra. Z wzajemnością. Niestety w jej przyszłości nie ma dla niego miejsca, ani zresztą dla żadnego innego mężczyzny. Tita jest najmłodszą córką i zgodnie z rodzinną tradycją jest zobowiązana pozostać w domu i opiekować się matką. Pedro poślubia więc siostrę Tity, Rosaurę, by pozostać blisko swojej ukochanej. Niewyrażone emocje Tity znajdują  ujście w twórczości kulinarnej. Potrawy, które przygotowuje miewają skutki nie do przewidzenia, a …

Witajcie w Ankh-Morpork

Obraz
Jak wspominałam w poprzednim wpisie, ostatni tydzień upłynął mi na zgłębianiu tajników ekranizacji Pratchetta - przy czym mam na myśli tylko te filmowe, nie animowane. Z tego co wiem, powstało takowych dzieł trzy: "Kolor magii", "Wiedźmikołaj" i najnowsze "Piekło pocztowe" (jeśli się mylę, proszę mi to wytknąć w komentarzach, bo chętnie obejrzałabym więcej). Słyszałam o nich do tej pory dość mierne opinie, wiec nie nastawiałam się na zbyt wyrafinowaną rozrywkę i zostałam przyjemnie zaskoczona, bo bawiłam się naprawdę dobrze.


Tu chciałam zaznaczyć, że: po pierwsze,  nie oczekuję od ekranizacji ścisłej wierności literackiej fabule - wydarzenia nie muszą się w stu procentach pokrywać, mogą być dowolnie przemiksowane, skrócone, wydłużone itd. byleby pozostawały w zgodzie z duchem oryginału. Po drugie - Pratchett jest wyjątkowo ciężki do zekranizowania, bo cały jego urok mieści się nie w fantastycznym stworzonym przez niego świecie, nie w przygodowej fabule i …

Co robi słomiana wdowa?

Obraz
Słomiana wdowa, rzecz jasna, wałęsa się po bibliotekach. W planach ma tylko oddanie książek, ale jej stęsknione serce potrzebuje pociechy, więc od wejścia rzuca się na półkę z nowościami, co wywołuje u niej natychmiast nader przyjemny skok poziomu endorfiny i ogólnej ekscytacji. Nie baczy na to, że podobny numer wykręciła w zeszłym tygodniu (znaczy, recydywa), przy okazji wizyty w innej bibliotece, w celu jak wyżej, co skończyło się również jak wyżej, aczkolwiek wtedy nawet nie miała żadnego usprawiedliwienia. Udało jej się także wyrzucić z pamięci fakt, że w domu czeka już nieco pozycji pożyczonych (od koleżanek), które tłoczą się na półce, niecierpliwie przytupując stronami i wymownie zerkając w kalendarz.
W ten sposób utworzyła (ta wdowa) pocieszaczowy stosik, na widok którego każde zziębnięte serce mola rozgrzeje sie natychmiast:
Serce świata Bakera jest przyjemnie grube i o prawdziwej egzotycznej podróży w poszukiwaniu mitycznej krainy, co brzmi wystarczająco kusząco. Brooklyn Tobi…

Klasyka kryminału skandynawskiego

Obraz
Tak słyszałam i czytałam. Ponoć od tej pary szwedzkich pisarzy - Maj Sjowal i Pera Wahloo - wszystko się zaczęło. Można powiedzieć, że byli Agatami Christie skandynawskiego kryminału (płci obojga) ;D
Boom na północne zimnokrwiste zbrodnie zapoczątkowali w latach 60. XX w. 10-tomową serią, której bohaterem jest komisarz Martin Beck. Powieść "Mężczyzna na balkonie" jest trzecia z kolei. Wcześniejszych nie miałam okazji czytać, tę upolowałam w bibliotece i postanowiłam osobiście poznać pana Becka.
Maj Sjowall, Per Wahloo
Mężczyzna na balkonie
tłum. Halina Thylwe
Amber 2008
Powiem tak - nie jest to "zła" książka, w sensie źle napisanej, skonstruowanej, o marnej zagadce. Jest poprawna, zagadka jest naprawdę ciekawa, ale... Cóż, może za dużo już tych kryminałów przeczytałam, pewnie pół wieku temu to rzeczywiście musiało być coś nowego i odkrywczego. Teraz po prostu uczniowie dawno już przerośli swoich mistrzów i współcześni policjanci z rejonu Skandynawii biją swoich przodków…

Podróż nieskończona

Obraz
Jeśli Lessing dostała Nobla, to nie wiem, co powinna dostać Tokarczuk*. Trzeba by dla niej specjalnie wymyślić jakąś nową nadrzędną nagrodę literacką, superNobla. Tak, dobrze zgadujecie, uwielbiam tę Autorkę. Poznałam ją całkiem niedawno. Najpierw przeczytałam "Annę In w grobowcach świata" - fantastyczną i poetycką wersję mitu o bogini Innanie, która pozostawiła mnie pozbawioną tchu z zachwytu. Potem była równie cudowna "E.E.", a teraz zatonęłam w "Biegunach". Te 450 stron połknęłam w dwa wieczory, żałując, że nie ma ich dwa razy więcej. Cieszę się, że przede mną jeszcze tyle jej dzieł. Do tej pory wszystkie pożyczałam z biblioteki (na szczęście jako członkini polskiego panteonu literackiego jest tam obficie reprezentowana), ale zamierzam nabyć na własność i regularnie się nimi delektować. Wszystkie jej książki, które przeczytałam, można właściwie otworzyć w dowolnym miejscu i zacząć czytać od środka, przeżywając poszczególne akapity, hipnotyzujący urok j…

Czytając Noblistkę

Obraz
Doris Lessing
Alfred  i Emily
tłum. Anna Kolyszko
Wydawnictwo Literackie, 2009
ss. 320
Czytając Noblistkę, powinnam prawdopodobnie zapłonąć stosownym zachwytem, ale to zjawisko (samozachwytozapłon) niestety nie wystąpiło. Szczerze mówiąc, poczułam się raczej rozczarowana. Bardzo możliwe, że po prostu nie jest to najlepsza książka tej autorki, bo czytałam wiele doskonałych opinii o "Piątym dziecku" (którą zresztą nadal bardzo chcę przeczytać) i nie chce mi sie wierzyć, żeby tyle osób się myliło. Mimo wszystko, wydaje mi się, że Nobel zobowiązuje i pewien poziom Autorka powinna trzymać.
"Alfred i Emily" to na pewno książka oparta na ciekawym pomyśle. Doris Lessing przedstawia w niej historię swoich rodziców, ale nie w formie prostej biografii. Pierwsza część powieści jest fikcyjna - to alternatywna wersja dziejów Alfreda i Emily, w której nie pobierają się ze sobą, za to spełniają się marzenia z ich prawdziwego życia - matka realizuje się w charytatywnej fundacji, ojciec…