25 stycznia 2012

Gdzie jest Brian?

Dlaczego w brutalny sposób zabito młodą Amy Mills, opiekunkę do dziecka?
Dlaczego w wąwozie odnaleziono ciało starszej pani?
Dlaczego przystojny interesujący mężczyzna oświadcza się Gwen, kobiecie zupełnie nijakiej, której najwyraźniej nie kocha?
Co stało się z małym Brianem Sommervillem?

Akcja rozgrywa się w Anglii, na dwóch płaszczyznach czasowych.
Współcześnie, komisarz Valerie Almond musi rozwikłać zagadkę dwóch morderstw - młodej studentki i starszej pani. Czy coś je łączy, poza podobnym sposobem popełnienia zbrodni?
Siedemdziesiąt lat wcześniej, w czasie II wojny światowej, 11-letnia Fiona zostaje ewakuowana z bombardowanego Londynu i trafia na uroczą farmę. Omyłkowo jednak, wraz z nią zamieszkuje tam mały niedorozwinięty chłopiec, tytułowe drugie dziecko, sierota, o którym nikt nie pamięta. Po pewnym czasie Fiona wraca do matki, a Brian zostaje - ale po kilku latach słuch po nim ginie...

Marne doświadczenia z "Domem sióstr" nie zraziły mnie do Charlotte Link, bo dwa jej kryminały, które czytałam wcześniej, bardzo mi się podobały ("Przerwane milczenie" i "Ostatni ślad"). Niestety "Drugie dziecko" jakoś mnie nie zachwyciło. Nie było złe, przyzwoity kryminał i historia rodzinnych tajemnic, ale obyło się bez fajerwerków. To, co najmocniej mnie zirytowało, to zauważalny już schematyzm - odgadnięcie winnego było banalnie proste, jeśli czytało się poprzednie kryminały. Nie napiszę dlaczego, bo nie chcę psuć niespodzianki tym, którzy jednak gotowi są przeczytać książkę. Nie chcę jednoznacznie zniechęcać do lektury, bo w sumie czytało się dobrze, postaci są wielowymiarowe i z solidną psychologiczną podbudową (jak zwykle u Link), historia raczej wiarygodna, więc wielbicielom pisarki powinno się spodobać. Mnie zabrakło świeżości, ale oceniam ją, powiedzmy, na jakieś 4/6.

A propos ACTA powiem tylko tyle: książkę pożyczyłam od koleżanki, więc za nią nie zapłaciłam - można uznać, że przeczytałam ją nielegalnie. Nie wiem, czy to już nie podpada pod jakiś paragraf...

12 komentarzy:

  1. Jakoś nie mam na nią ochoty... ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako bibliotekarka mogę Ci powiedzieć, że pożyczając książkę od koleżanki nie podpadasz pod żadne paragrafy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory nie podpadało, ale kto wie, jak to teraz bedzie. W końcu to prywata.. ;)

      Usuń
  3. A ja cały czas się zabieram to tej autorki, ale chyba mnie trochę zniechęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zniechęcaj się :) "Dom sióstr" mnie się zupełnie nie podobał, ale ma duże grono zwolenniczek w blogosferze książkowej. A te kryminalne są dobre, tylko moje oczekiwania po "Przerwanym milczeniu" i "ostatnim śladzie" były wysokie, a dostałam w sumie to samo. Nie czytałam "Grzechu aniołów" tej autorki, ale słyszałam, że akurat ta jest marna, więc od niej nie zaczynaj :) Ja mam w planach jeszcze "Echo winy" - może ono rozstrzygnie, czy będę kontynuować znajomość z pisarką czy nie.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Większość książek Link ma domy na okładce. A że domy odgrywają zwykle ważną rolę, to nawet pasuje. Tu istotną rolę w treści pełni stara farma.

      Usuń
  5. Ja mam za sobą dwa udane spotkania z książkami tej autorki, podobał mi się sposób, w jaki wykreowała postaci - dzięki temu to były takie "psychologiczne thrillery".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też miałam dwa udane i bardzo dobre nastawienie do pisarki. Ale do trzech razy sztuka (pomijam Dom sióstr, który był całkiem innym typem powieści - sagą rodzinną raczej), a przy trzeciej wszystko było zbyt podobne do poprzednich.

      Usuń
  6. Mam pytanie czy czytałaś ,,Na plebanii w Haworth,,. Wiem, że przepadasz za siostrami Bronte i jeśli jeszcze nie znasz tej pozycji polecam Ci ją z całego serca:)
    Niezwykła biografia.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, mam na własność, uwielbiam :) Pisałam o niej tu: http://jedztancziczytaj.blogspot.com/2011/03/cud-miod-i-orzeszki.html (tytuł wpisu mówi sam za siebie :) ) Pożyczyłam ją z biblioteki i tak mnie zachwyciła, że zaraz pobiegłam sobie kupić :)

      Usuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...