3 czerwca 2011

Szumią wierzby, szumią

Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki tej Autorki, piszącej po francusku Chinki. Jednak opisy mnie tak zainteresowały, że zakupiłam hurtem trzy - zwykle mi się to nie zdarza. Na pierwszy ogień poszedł zbiór czterech opowiadań, chociaż zasadniczo wielbicielką krótkiej formy nie jestem.

Shan Sa
Cztery życia wierzby
Muza 2004
ss. 176

Urzeczona. Tak właśnie czułam się po lekturze. Jakbym wynurzyła się z rysowanego subtelną kreską chińskiego pejzażu. Cztery opowiadania, złączone motywem wierzby, to najkrótsza z możliwych podróż przez  historię Chin.

Najbardziej spodobały mi się dwa pierwsze utwory, dziejące się w najdalszej przeszłości. Pierwszy za Cesarstwa, drugi na początku XX w. Zafascynowały mnie swoją delikatną bajkowością, jakbym czytała azjatyckich braci Grimm. A jednocześnie, przy całej magii, dawały duże pojęcie o kulturze i obyczajach tamtych czasów.

Trzecie opowiadanie to czasy rewolucji kulturalnej. Pierwszy raz "widziałam" ją z tak bliska. Jedyne, co mogę zarzucić temu utworowi, to odrobinę schematyczności - od połowy domyślałam się, jak potoczą się losy bohatera. Było to jednak dość zrozumiałe, bo miało ilustrować los jednostki zaplątanej w tryby wielkiej historii.

Rozczarowało mnie tylko ostatnie opowiadanie - współczesne, ale dziejące się właściwie we śnie/bajce. Było króciutkie i wyglądało jak dopisane na siłę, żeby zamknąć cykl, bez pomysłu. Ale zajmowało jakieś 3% całości, więc wybaczam. Z drugiej strony, w tym opowiadaniu najłatwiej było mi, człowiekowi Zachodu, dojrzeć symbolikę wierzby, która w Chinach oznacza śmierć i odrodzenie.

Subtelny, chłodny i oszczędny styl nie każdemu musi przypaść do gustu, niemniej polecam tym, którzy interesują się Dalekim Wschodem, a sama rzucam się na kolejne dzieła Shan Sa.

10 komentarzy:

  1. Kultura Wschodu to zdecydowanie coś dla mnie:)). Z chęcią przeczytam. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem wielbicielką opowiadań, ale przyznam, że zachęciła mnie twoja recenzja do tej książki. Dodaje do listy książek do przeczytania.
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytam gdyż jestem jak najbardziej za opowiadaniami. Sam je piszę, a moje pierwsze które napisałem na konkurs ogólnopolski znalazło się w finale. Opowiadania dobrze napisane wnoszą więcej niż długa, gruba powieść

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam. Najbardziej zapadło mi w pamięć trzecie opowiadanie. Mimo, że nie jestem wielką fanką literatury o tematyce azjatyckiej, przeczytałam książkę z wielką przyjemnością. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też byłam urzeczona. Dobrze to opisałaś - bardzo subtelne i piękne opowiadania. Też znalazłabym pewne niedociągnięcia, ale tak czy siak to była udana lektura. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. pisanyinaczej zgadzam się z tobą. Zdecydowanie wolę treściwe opowiadania niż rozwleczone na kilkuset stronach historie, które można skondensować w kilku rozdziałach.

    Co do tej pozycji - podobała mi się najmniej w dotychczas przeczytanych książek Shan Sa (a jest jedną z moich ulubionych). Uwielbiam styl pisania tej autorki, taki baśniowy, jakby unoszący się ponad rzeczywistość... Z pozostałych książek zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie "Brama Niebiańskiego Spokoju", zwłaszcza końcówka. Ja niedługo zabieram się za "Aleksandra i Alestrię" tej autorki i ciekawa jestem wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasandra i Kass - czytajcie, warto :)

    Piotr - gratulacje :) Ja też podejmowałam próby literackie, ale zawsze marzyłam mi się porządna, gruba powieść :) Na razie niestety mam na kącie tylko wiele początków ;)

    Sardegna i Ultramaryna - cieszę się, że Wam tez przypadły do gustu. I, jak widać, każdy znajdzie w nich coś dla siebie :)

    Paideia - a, to dobrze, znaczy, że najlepsze nadal przede mną :) Aleksadra i Alestrię tez mam, ale brakuje mi Bramy Niebiańskiego Spokoju i Cesarzowej. Nic straconego, jak przeczytam te, które mam - dokupię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja poczekam na wrażenia z kolejnych lektur. Jesli nadal będzie tak dobrze to też się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem tą książką zachwycona. Wszystkie opowiadania mi się podobały, to ostatnie najmniej, ale nie na tyle, żebym była rozczarowana. Cieszę się, że zbiorek pojawił się na Twoim blogu, bo im więcej ludzi o nim pisze, to może tym więcej po niego sięgnie, a uważam, że jest tego wart.

    OdpowiedzUsuń
  10. Grendella - postaram się przeczytać w miarę szybko, bo sama jestem ciekawa ;)

    Ewa - też uważam, że twórczość tej pisarki jest warta rozreklamowana. Jeśli kolejne pozycje będą równie dobre, będę wszystkich gorąco namawiać do czytania :)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...