Stało się. Kilka dni temu skończyłam 30 lat. Minie jeszcze trochę czasu zanim się przyzwyczaję do myśli, że nie należę już do grupy młodych i prężnych "dwudziestek" ;) Jak to mówila Joanna Stirling z Błękitnego zamku (kończąc wiosen 29)- jeszcze młoda, ale nie po prostu młoda.
Ale, hej, wiecie co? Trzydzieści lat to jest piękny wiek. Jestem dużo szczęśliwsza niż wtedy, kiedy kończyłam 20. Zmądrzałam, zyskałam spory dystans do wszystkiego, wyrobiłam sobie własny pogląd na życie. Zaakceptowałam swój wygląd (szkoda czasu na zamartwianie się, czemu nos ma akurat taki kształt, a stopy taki rozmiar, serio - głupio mi, kiedy pomyślę, ile energii zmarnowałam na nielubienie siebie). Poznałam siebie w stopniu, który kiedyś wydawał mi się nieosiągalny. Aż strach pomyśleć, jak życiowo mądra będę, kiedy skończę 40 ;)
Urodziny świętowałam, dzięki T., pod Giewontem, w dniu urodzin popełniając kondycyjne seppuku na tatrzańskich szlakach (kondycja przez zimę siadła mocno). Prezenty książkowe były, jakżeby nie, a przy okazji uzbierało się też parę uroczych drobiazgów ze straganów. Wracając, zahaczyliśmy o Kraków i wyjechałam stamtąd bogatsza o dwie lektury upolowane po 5 zł sztuka. Do tego jeszcze zakupiłam trzy książki o kwiatach balkonowych, bo to moje ostatnie hobby ( ostatnio rozwinięte, bo na pewno nie ostatnie w życiu - ciągle odkrywam nowe).
Książki przyczaiły się skromnie w rogu |
Z boczku wyglądają tak... |
...a tak od frontu. |
W górnym rządku pierwsza z prawej prezentowa książka Williama Darlymple'a Nine Lives: In Search of the Sacred in Modern India - o różnych przejawach religijności w Indiach, podobno świetna. Dwie z lewej to te upolowane w Krakowie: Sprawiedliwe wyroki sędziego Baogonga - dwadzieścia chińskich opowiadań detektywistycznych z XVI wieku (sic!) - oraz Mnisi-czarnoksiężnicy, czyli niesamowite historie o dziwnych ludziach autorstwa Pu Songling - też chińskie opowiadania z XVI wieku, tym razem o świecie wierzeń i magii. Ciągnie mnie i pcha ostatnio w stronę Azji.
Na dole wymarzona trylogia Zafona w oryginale (El Principe de la Niebla, El Palacio de la Medianoche, Las Luces de Septiembre), czyli mój ambitny plan wejścia na następny poziom znajomości języka hiszpańskiego. Plan będę realizować w wakacje, przeplatając lekturę seansami serialu El Internado, też w oryginale (będzie o nim jeszcze wpis).
A na koniec, też w ramach prezentów, zaczątek balkonowego ogródka. Prawda, że cudny?
Gratulacje... wiek, stosik i balkon... cudne :)
OdpowiedzUsuń:) Kobieta zyskuję z wiekiem jak to się mówi :)
OdpowiedzUsuńŻyczę wszystkiego najlepszego i ogromnej ilości dobrych lektur :)
Wszystkiego dobrego z okazji Urodzin!! A stos - piękny:)). Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńMłoda jesteś i masz niezły stos:)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego...30-ka to piękny wiek, eh...kiedy ja miałem tyle lat :-)
OdpowiedzUsuńNajlepsze życzenia urodzinowe! I gratuluję nabytków książkowych oraz osiągnięć w balkonowym ogrodnictwie :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego! Młoda jesteś i piękna, jak widzę na zdjęciu :) I oby tak zostało jak najdłużej - czego ci życzy 35-latka ;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego! :)
OdpowiedzUsuńPodobno prawdziwe, dojrzałe życie kobiety zaczyna się dopiero po 30, także - baw się i używaj ;-)
OdpowiedzUsuńWszystkiego naj, naj, najlepszego!
Wszystkiego najlepszego- brzmi banalnie, ale tak naprawdę Ty sama wiesz, czego pragniesz najmocniej i spełnienia tych pragnień gorąco życzę! Czytania Zafona w oryginale bardzo zazdroszczę. Mam natomiast pytanie co do języka hiszpańskiego. Jako, że mój angielski mnie zadowala chciałabym wziąć się za drugi język, by opanować go na w miarę satysfakcjonującym poziomie. Waham się obecnie między rosyjskim, a hiszpańskim właśnie. Polecasz naukę tego języka? Jest łatwo przyswajalny, czy może trudny?
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego!:)
OdpowiedzUsuńTeż bym chętnie Zafona przeczytała w oryginale. Balkonowy ogródek rzeczywiście cudny! Czekam na wpis o "El Internado", bo nie mam pojęcia, co to a chętnie się dowiem:)
Samych dobrych chwil :)
OdpowiedzUsuńTeż już za chwilę, za moment przekroczę ten granicę i staram się o tym nie pamiętać :]
Wszystkiego najlepszego :) Zazdroszczę Dalrymple'a. Zafon w oryginale, wow! Ambitne plany, jak długo się uczysz hiszpańskego?
OdpowiedzUsuńLilithin - właśnie kończę drugi rok nauki (3 godz. raz w tyg., bo na tyle mam czas). Wybrałam Zafona na początek, bo on operuje dość prostym językiem, zwłaszcza w książkach dla młodzieży.
OdpowiedzUsuńGratuluję w takim razie szybkiego opanowania języka :)
OdpowiedzUsuń