Zielonym trabantem donikąd

Kolejna próba znalezienia "nowej Chmielewskiej" albo przynajmniej lekkiej i zabawnej powieści dla pań z wątkiem kryminalnym. Kolejny niewypał.


Głowna bohaterka to trzydziestokilkuletnia Lilka, świeża rozwódka, nieszczęśliwa, z lekką nadwagą, lekceważona przez matkę, która woli młodszą i ładniejszą córkę, Ewelinę. Obie siostry dziedziczą niespodziewanie podupadły peerelowski hotelik po niemal nieznanej ciotce. Ewelina nie jest nim zainteresowana, ale Lilka dostrzega okazję do odmiany swojego życia, wyrzucenia z głowy byłego wiarołomnego męża oraz odejścia z nielubianej pracy. Podejmuje się prowadzenia penjonatu, mimo że nie ma o tym biznesie zielonego (nomen omen) pojęcia, a w zadaniu tym pomaga jej przyjaciółka, Jagoda.
Bohaterem drugiego wątku jest Kamil, kucharz hotelowy i pasjonat modeli samochodowych, który wikła się w bardzo nieprzyjemną aferę, a uciekając, trafia do hoteliku Lilki.

Zaczęło się nawet dość obiecująco: bohaterowie wyraziści, język autorek nie zgrzytał zanadto, historia z gatunku tych, co to nie wiadomo, jak się potoczą. Niestety, gdzieś po połowie audiobooka zdałam sobie sprawę, że akcja nadal się rozkręca i rozkręcić nie może - bohaterki niemrawo snują się po zaniedbanym pensjonacie i ani nie mają większych kłopotów, ani szczególnych sukcesów, a wątek kryminalny toczy się gdzieś na szesnastym planie. Może bym nawet dosłuchała do końca, mimo obaw że akcja skończy się zanim się na dobre rozpocznie, ale nie dałam rady, czego powodem była Lilka. Główna bohaterka położyła powieść. Nieznośnie jęcząca, bezradna, pozwalająca każdemu wchodzić sobie na głowę, niezdolna do żadnych zdecydowanych działań. Gdyby nie Jagoda, fabuły prawdopodobnie nie byłoby wcale, bo Lilka siedziałaby na schodach hotelu, wzdychając za eksem i pozwalając szarogęsić się kierowniczce. Rozumiem, że autorki miały jakiś cel w uczynieniu tej - excusez le mot - niedojdy główną bohaterką, ale tego się nie dało czytać. Znacznie lepiej wypadłaby na pierwszym planie Jagoda, a Lilka mogłaby snuć się w tle i nawet stanowiłaby wtedy pewną atrakcję.

Przypomniawszy sobie, że przymusu czytania w naszym kraju nie ma, słuchania audiobooków też, a na półce tłoczą się bardziej obiecujące pozycje, porzuciłam powieść po ok. 3/4 objętości i powrotu nie planuję.

Komentarze

  1. A próbowałaś powieści Janet Evanovich? Najlepiej byłoby w oryginale, bo nie wiem jak tam z polskim tłumaczeniem.
    http://www.evanovich.com/novels/plum-series/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj masz jeszcze moją stara recenzję ;)

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać, ze moje poszukiwania "nowej Chmielewskiej" odnoszą się do polskiej literatury - nie tracę nadziei na odnalezienie polskiej pisarki książek lekkich i zabawnych, która mi przypadnie do serca. Na razie - same niepowodzenia. Podobała mi się tylko Hanna Kowalewska, ale trudno jej powieści nazwać zabawnymi.

      A o Janet Evanovich nigdy nie słyszałam i bardzo mnie zaciekawiłaś - chętne spróbuję :)

      Usuń
  2. Nie, odpuszczam sobie. Masz cudny szablon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękować :) Dzieło mojego Lubego :)

      Usuń
  3. Ja próbowałam czytać tego duetu "Zabójczy spadek uczuć" i nie skończyłam. Właśnie skończyłam "Morderstwo niedoskonałe" Agnieszki Krawczyk, bardziej misię podobało, ale do wczesnej Chmielewskiej mu daleeeeeko...Natomiast nieco w innym stylu pisze kryminały Irena Matuszkiewicz - polecam jej "Nie zabijać pająków"...

    POwodzenia w poszukiwaniach... zdaję sobie srawę, że będzie ciężko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, i przepraszam za te literówki!!!

      Usuń
    2. O Agnieszce Krawczyk pierwsze słyszę, zapamiętam. A Matuszkiewicz mam w kolejce, jako jedną z "rokujących" i mam nadzieję, ze tym razem spotkanie się powiedzie. Nadziei nie tracę :)

      Usuń
  4. Oj, nie wracaj już do niej, nie. Mnie też się nie podobała bardzo.
    Ale może spróbuj Olgi Rudnickiej coś? Ja czytałam tylko "Natalii 5", ale uśmiałam się na tym kryminale wielce :)

    A Agnieszkę Krawczyk też polecam - czytałam jej "Magiczne miejsce" - wbrew okropnej okładce, to całkiem fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)