Szkoła w starym zamku


Jaka to urocza książeczka! Przyznaję, ze mam słabość do powieści o dziewczątkach na pensji, a także do polskiej literatury dla młodzieży z okresu międzywojennego - może dlatego tak mnie "Kierdej" zachwycił. Fabuła jest dość prosta, ale ze stron promieniuje młodość i radość. Można poczuć się tak, jakby samemu wybiegało się ze starych komnat zamkowych do rozsłonecznionego ogrodu.


Cała recenzja na blogu Klasyka Młodego Czytelnika.

Komentarze

  1. Dla mnie zawsze ulubioną książką o szkole z internatem była "Szkoła narzeczonych" Marii Kruger. ALe "Kierdej" też mam, podarowany przez znajomą wiele lat temu - nie pamiętam z tej książki nic! Jak szkoda, że nie mam jej przy sobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei nie pamiętam zupełnie nic ze "Szkoły narzeczonych" - do tego stopnia, że aż zwątpiłam, czy ją w ogóle czytałam, choć tytuł brzmi znajomo. Na pewno znajomość odświeżę (lub przeczytam po raz pierwszy). Ale Kierdej to raczej dla młodszych panienek był pisany - takich ok. 11-12-letnich, moim zdaniem.

      Usuń
  2. Wcale się nie dziwię Twej słabości, jest w tym urok a i ten okres był także wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że jest to też okres zapomniany. Polacy się lubują w krwawych fragmentach historii - albo powstania, albo wojna. Te 20 lat spokoju jakoś ginie w literaturze.

      Usuń
  3. Anonimowy26.2.12

    A czytalas polksiezyc mattie czy jakos tak? Tez o dziewczynach ze szkoly z internatem... No, tylko to jest wspolczesne, nie miedzywojenne. Mimo wieeeelu wad nawet fajne
    pozdrawiam, kassiaa

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)