25 maja 2012

oTAGowana

Zostałam oTAGowana przez Grendellę i Milvannę. Bardzo dziękuję za zaproszenie.

Posłusznie odpowiadam na 8 pytań, ale jako okrutny niszczyciel łańcuszków nie przekazuję go dalej. Przyznaję, że zupełnie się zagubiłam w meandrach tej zabawy, umknęły mi założenia i nie wiem, kto w niej już brał udział.


A przechodząc do rzeczy:


1. Trzy słowa, które najlepiej Cię opisują. Tak, wiemy, że to trudne ;)

Może: "homo sapiens sapiens"?
Albo: "nałogowa, chaotyczna czytelniczka"?
Pasowałoby też: "zadowolona z życia pesymistka", ale nie wiem czy "z" nie liczy się jako czwarte słowo ;)

2. Ulubiona książka lub ukochany film z czasów nastoletnich.

Nie będę oryginalna - znałam na pamięć Jeżycjadę i kilka kryminałów Chmielewskiej (z naciskiem na "Wszystko czerwone", "Całe zdanie nieboszczyka" i "Większy kawałek świata"). Ulubionych filmów chyba nie miałam, dopiero na studiach wciągnęłam się w oglądanie ;) Ale nigdy nie przepuszczałam seansu polskiego filmu "Ewa chce spać", na szczęście często wtedy powtarzanego w telewizji.



3. Lektura szkolna której nie doczytałeś/aś i dlaczego.

"Makbet" Szekspira. Nie wiem czemu, bo tragedie i komedie Szekspira wtedy uwielbiałam i czytywałam je dla przyjemności prywatnie. Nie sądzę, żeby mi coś nie pasowało w akcji, raczej nie zdążyłam na czas. Planuję nadrobić.
Dla równowagi przeczytałam całe "Nad Niemnem", chociaż kazano nam tylko obejrzeć ekranizację. Dobrowolnie i dla przyjemności przeczytałam.


4. Fikcyjne miejsce, które chciał(a)byś odwiedzić.

Avonlea


5. Pora dnia, kiedy najlepiej ci się czyta i/lub pisze na blogu.

Siódma rano. Ale rzadko mam okazję siedzieć o tej porze przed komputerem, chyba że w pracy. Niemniej do południa moje szare komórki pracują jakby szybciej.


6. Gdybyś zdecydował(a) się napisać, książkę, o czym by ona była?

Żadnego problemu z tym pytaniem, trzy fabuły mam już drobiazgowo obmyślone :) Tylko przy przelewaniu na papier okazuje się, że talent jednak nie ten. W planach dwie fantastyki - jedna nieco steampunkowa o teorii spiskowej, druga bardziej w klimatach średniowiecznego fantasy o dziewczynce, która musi przewędrować cały targany wojną kontynent, żeby nie znaleźć pewnej odpowiedzi. Trzecia, dla odmiany, to kryminał w historycznych okolicznościach przyrody. XIX wiek, polska emigracja w Paryżu, trzy siostry, trucizna, ale nie będę szczegółów zdradzać ;) W każdym razie wszystkie prawa do fabuł zastrzegam :)


7. Gdybyś miał(a) żyć w innej epoce, to jaką byś wybrał(a) i dlaczego?


Belle epoque, li i jedynie. Tak, wiem, że to były parszywe czasy dla kobiet, ale za to jakie piękne.  Najchętniej w Anglii i w zamożnej rodzinie ;)
Po cichu żywię też ogromną słabość do PRLu. Może to jakieś wspomnienie dzieciństwa, ale podejrzewam, że raczej sympatia ukształtowała się pod wpływem młodzieżowych lektur i starych komedii. No i dawne samochody były dużo ładniejsze i było ich znacznie mniej.

8. Blog nie związany z książkami, na który regularnie zaglądasz.

http://minimalist-ka.blogspot.com/ (filozofia bliska mojemu sercu)
http://blondhaircare.blogspot.com/ (podczytuję i wdrażam w życie, mam słabość do naturalnych kosmetyków i zapuszczam włosy)
http://www.enchanteddoll.com/blog/ (tu mnie lekka zazdrość podżera, bo moje rączki jakieś takie lewe)
http://www.beawkuchni.com/ (mój ulubiony blog kulinarny)

Poza tym na wiele nieksiążkowych blogów zaglądam nieregularnie, preferowana tematyka wegetariańsko-ekologiczna, lalkowo-twórcza, mieszkaniowo-aranżacyjna i ogrodowo-roślinna ;)

3 komentarze:

  1. Punkt 4 - Avonlea - byłoby miło je odwiedzić a może już i zostać :)
    Nad Niemnem także przeczytałam z własnej nieprzymuszonej woli :)
    Natomiast Belle epoque , piękna epoka - to był czas rozkwitu i postępu , myślę że bym się z Tobą w tym punkcie także zgodziła . Tylko szkoda że trwała tak krótko , bo później to już nie było tak słodko :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Lilibeth, dziękujemy za odpowiedzi.

    O tak, Avonlea, to dobre miejsce do życia :) Też bym mogła się tam przenieść. Poza tym niezmiernie mi się podoba fraza "zadowolona z życia pesymistka" :) Coś i ze mnie w niej jest. Pomysły na książki świetne :), też mamy kilka i ciągle snujemy plany, że w końcu je napiszemy...

    Blog o włosach dodaję do ulubionych, a na Beę w kuchni już od dawna zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za odpowiedź!
    Myślę, że powinnyśmy się kiedyś we trzy spotkać przy jakimś piwie, bo i ja chyba mogłabym powiedzieć o sobie, że jestem raczej "zadowoloną z życia pesymistką".
    Z niecierpliwością będę czekać na twoje książki, bo pomysły wydają mi się świetne:)
    I podziwiam Cię za 7 rano. Mój mózg nie może się wtedy nawet zorientować, że już nie śpi.

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...