19 lipca 2011

Zbrodnie wojenne

Ja tę serię przyciągam. Nie kupuję, nie wypożyczam, a i tak zawsze ktoś mi przyniesie następny tom...

Tym, którzy z sagą pani Lackberg się nie zetknęli wyjaśniam, że pierwszoplanowymi bohaterami jest para, a obecnie już małżeństwo: Erika i Patrik. Erika jest pisarką, Patrik policjantem.

Patrik właśnie rozpoczyna swój "tacierzyński" urlop, kiedy znalezione zostają zwłoki... Zamordowano starszego pana, historyka - wydaje się, że brak powodu, bo był cichy, spokojny i nikomu nie zagrażał. Oczywiście, Patrik znajdzie jakimś cudem czas, by pomiędzy zmianą pieluszek i spacerami zaangażować się w śledztwo.
Jednocześnie Erika stara się wyjaśnić zagadkę wojennego niemieckiego medalu i zakrwawionego niemowlęcego kaftanika, które znalazła na strychu, wśród pamiątek po matce. Kiedy zaczyna czytać jej pamiętniki z młodości, odkrywa, że ta oschła kobieta, która nie potrafiła przytulić córeczek, za młodu była radosna, ciepła, pełna życia. Co takiego wydarzyło się w jej życiu, że wywołało tak ogromną zmianę? Co więcej, okazuje się, że za młodu matka przyjaźniła się z zamordowanym historykiem...
Wszystkie wątki, rzecz jasna, splatają się w bardzo ciasny węzeł...

Ogólnie będę marudzić na tę książkę, chociaż nie na samą zagadkę, bo ta - muszę przyznać - utrzymała mnie w napięciu aż do końca. Zainteresowała mnie zresztą ta tematyka - z jednej strony kwestia wojny w Szwecji, którą przecież ominęło większość nieszczęść, z drugiej - współcześni neonaziści.

Za to mogę ponarzekać na:
- przeraźliwie rozdętą objętość - naprawdę, ze 100 stron dałoby się wyrzucić z pożytkiem dla akcji, dywagacje na temat parzenia napojów, chrupania ciasteczek, pochłaniania irysków są cokolwiek zbyt drobiazgowe;

- szeroko omawiane życie prywatne wszystkich krewnych i znajomych Królika - poza perypetiami małżeńsko-dziecinnymi Eriki i Patrika, mamy też przygody związkowe Anny, siostry Eriki; policjanta Martina, którego dziewczyna oczekuje dziecka; nową policjantkę, imigrantkę Paulę, której dziewczyna (sic) też oczekuje dziecka; kolejną miłosną przygodę pierdołowatego szefa policjantów, Bertila; sekretarkę Annikę, która tęskni za posiadaniem dzieci; policjanta Gostę, który żałuje, że posiadanie dzieci nie było mu dane....  Tak, dobrze Wam się wydaje, prywatne życie bohaterów tej sagi kręci się tylko i wyłącznie wokół dzieci. Czasem wokół związków. Innych problemów i  zainteresowań brak. Jest też paru nowych bohaterów (w sensie - związanych z tym konkretnym morderstwem) - zgadnijcie wokół posiadania/braku czego toczy się ich życie...;

- Autorka zawsze wybiera jakiś przewodni temat dla każdej części - tym razem jest to ojcostwo. Dobra, rozumiem, fajny pomysł, ale zaczęłam zgrzytać zębami, czytając, jak to czwartoplanowy bohater wspomina, że kiedy córeczki były małe, to im sam z siebie zmieniał pieluszki ...

Jeśli ktoś lubi sagi rodzinno-obyczajowo-kryminalne (kolejność nieprzypadkowa) to polecam, ale za porównywanie do "Millenium" powinno się pozwać wydawnictwo do sądu.

Camilla Lackberg, Niemiecki bękart, Wydawnictwo Czarna Owca, 2011

Wcześniejsze części recenzowałam tu:

5 komentarzy:

  1. Rozwałkowywanie na placek prywatnych wątków sprawiło, że na bękarcie zakończyłam swoją przygodę z tą serią. Nie mam siły na takie dyrdymały:0.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pragnę Cię poinformować, że nominowałam Cię do One Lovely Blog Award. Zapraszam do zabawy, a szczegóły na mojej stronie.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Ci, że te ksiązki przychodzą do Ciebie same ;) Ja mam na tę serię ochotę od dłuższeo czasu, ale jak na złość nie mogę na nie trafić w żadnej bibliotece, a kupować nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza - ja też się zastanawiam nad kontynuowaniem przygody, bo zakończenie tego tomu sugerowało, że następny będzie już wyłącznie o ciążach i niemowlakach...

    Balbina - bardzo dziękuję :) Na pewno zamieszczę o tym wpis.

    Przyjemnostki - zasługa w tym głównie mojej siostry, która tę serię bardzo lubi i zawsze skądś pożyczy kolejny tom. Niestety sama nie posiadam żadnego, bo chętnie bym Ci pożyczyła :/

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...