Dobranocki dla dorosłych - część 1, czyli kobiety w opałach

Bajki nie są dla dzieci i tego się trzymajmy. Mała syrenka Andersena, którą każdy krok (na wyczarowanych nóżkach) bolał jakby stąpała po ostrzach, obcinane pięty i palce sióstr Kopciuszka, wredne macochy obtaczane nago w smole i pierzu. Można z tego zrobić słodką disneyowską wersję, ale ja wolę historię mroczną i pełnokrwistą. I - na szczęście - niektórzy filmowcy też.

Uprzedzam, że wybór filmów, który prezentuję, jest dość subiektywny - nie uwzględniłam "Ever after" z Drew Barrymore, czyli alternatywnej historii Kopciuszka, która mnie jakoś specjalnie nie zaciekawiła, ani "Alicji w Krainie Czarów" Tima Burtona, która mi się nie spodobała (recenzowałam ją już wcześniej - jako rozczarowanie sezonu zresztą). Za to w drugiej części tej notki pojawią się mroczne historie oparte na legendach raczej niż bajkach.

 A teraz usiądźcie wygodnie i posłuchajcie. Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami żyła sobie...


~śnieżka dla dorosłych~
snow white: a tale of terror

...mała dziewczynka imieniem Lilian. Jej matka zmarła w tragicznych okolicznościach, ale mała ma kochającego ojca i czułą piastunkę. Cały jej świat wywraca się jednak do góry nogami, kiedy ojciec decyduje się ożenić po raz drugi. Do zamku Lilian przybywa Lady Claudia  i jej niemy brat. Macocha jest piękna i utalentowana, ale dziewczynka nie chce jej zaakceptować. Kiedy Lilian zaczyna dorastać, Claudia zaczyna być zazdrosna o urodę pasierbicy i czuje, że traci uwagę męża. Podjudzana przez magiczne lustro,  powoli popada na tym tle w obłęd. Dramatyczne wydarzenia (których nie chcę wam zdradzać) sprawiają, że decyduje się pozbyć się Lilian. Dziewczyna ratuje się ucieczką do lasu, gdzie natyka się na siedzibę siedmiu...nie, wcale nie krasnoludków...


Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy Śnieżka ugryzła zatrute jabłko, czy jej ukochany stanął na wysokości zadania i czy ktokolwiek wyszedł z tego żywy, obejrzyjcie :) Nie polecam tego filmu dzieciom, jego klimat jest zdecydowanie zbyt mroczny, a Lady Claudia przerażająca. Sigourney Weaver jest naprawdę dokonała w roli macochy - zresztą to chyba jedyna wersja bajki, w której macocha nie jest tylko złą wiedźmą, ale też kobietą głęboko nieszczęśliwą i powoli popadającą w obłęd.


Śnieżka dla dorosłych / Snow white: a tale of terror, reż. Michael Cohn, USA 1997



 ~baśnie tysiąca i jednej nocy~
arabian nights

...córka wezyra, Szeherezada. Jej ojciec był doradcą Sułtana, a sułtan miał...cóż... poważne problemy emocjonalne. Jego ukochana żona zdradziła go z jego bratem i próbowała zabić - w rezultacie sama zginęła, a sułtan uznał, że wszystkie kobiety są takie same. Ponieważ według wymogów prawa musiał się ożenić, żeby nie stracić tronu, postanowił zabić oblubienicę w noc poślubną. Szeherezada wiedziała o tym planie, ale sama zaoferowała siebie jako małżonkę sułtana - znała go jako małego chłopca, od tamtego czasu kochała i miała nadzieję, że uda  jej się mu pomóc. Widziała w sułtanie nie okrutnego tyrana, ale człowieka nieszczęśliwego.

Oczywiście nie pozwoliła się udusić pierwszej nocy. Zaczęła opowiadać swemu niechętnemu mężowi historię Ali Baby i bezwzględnego rozbójnika Czarnego Kody (oraz jego czterdziestu pomocników). O świcie przerwała... a sułtan, który chciał się dowiedzieć dalszego ciągu, musiał czekać do następnej nocy...


Jeśli chcecie się dowiedzieć, co zrobił Sułtan, kiedy odkrył podstęp Szeherezdy i jakie jeszcze historie od niej usłyszał, obejrzyjcie. To moja ulubiona filmowa wersja tych baśni. Mili Avital ma urzekający głos i akcent, który sprawia, że rzeczywiście wspaniale się jej słucha. To doskonała opowieść o hipnotyzującej mocy słowa. Cała historia nadaje się w sumie i dla młodego widza, ale wątek miłości brata sułtana do pierwszej żony sułtana (którego tu nie rozwinę, żeby Wam nie odbierać przyjemności oglądania) jest raczej upiorny, a sam sułtan - bardzo prawdziwy w swoim obłędzie.

Vanessa May jako ukochana Alladyna
Jason Scott Lee jako Alladyn

Baśnie tysiąca i jednej nocy / Arabian nights, reż. Steve Barron, USA 2000

~dziewczyna w czerwonej pelerynie~
red riding hood


...śliczna, młoda dziewczyna, imieniem Valerie, której babcia podarowała czerwoną pelerynę. Z kapturem ;) Valerie miała ukochanego w swojej wiosce, ale matka postanowiła wydać ją za lepszą partię. Zanim jednak będzie można myśleć o ślubie, mieszkańcy wioski muszą uporać się z okrutnym wilkiem, który po dwudziestu latach przerwy znów zaczął zabijać. Pierwszą ofiarą staje się siostra Valerie. Wkrótce w wiosce pojawi się tajemniczy Ojciec Salomon, wraz ze swoimi egzotycznymi pomocnikami, który wyjawi, że za zabójstwa wcale nie odpowiada wilk, lecz wilkołak - a jest nim prawdopodobnie ktoś z mieszkańców wioski.



Film utrzymany jest w klimatach bajkowo-średniowiecznych, a jego największym atutem są piękne zdjęcia. Z fabułą nieco gorzej - historia Valerie i jej dwóch ukochanych nieodparcie kojarzyła mi się ze Zmierzchem, a wyjaśnienie zagadki było niestety dość słabe. Z minusów wymieniłabym jeszcze nader współczesną fryzurę ukochanego Valerie (żelowaną chyba specjalnie pod nastolatki) oraz stale uchylone usta, skądinąd ślicznej, Amandy Seyfried (to jakaś nowa moda - obejrzyjcie sobie Sucker Punch - tam główna bohaterka nie zamyka ust nawet na sekundę). Mimo wszystko, jeśli ktoś lubi bajki, to - dla urokliwej strony wizualnej -  spróbować warto.


Dziewczyna w czerwonej pelerynie / Red riding hood, reż. Catherine Hardwicke, USA 2011

Komentarze

  1. Ale bajecznie się zrobiło:)). Będę musiała koniecznie obejrzeć te filmy. Już nie mogę się doczekać:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami dobrze jest się przenieść w inny świat...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego wszystkiego oglądałam jedynie Red Riding Hodd i zachwycona nie byłam ;) Fabuła, żel i usta - dobrze wypunktowane słabości ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Te półotwarte usta mogą być objawem problemów z oddychaniem: katar czy polipy w nosie...

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasandra i Piotr - polecam, bajki są dla Dużych, a te szczególnie :)

    Niedopisanie - mam wrażenie, że jednak najlepsze filmy-bajki kręcono w latach 80.i 90.. Jeśli masz ochotę na bajkę lepiej obejrzeć "staroć". A Red riding hood był rozczarowujący, miałam nadzieję na coś lepszego.

    Agnes - :D Ja obstawiałam chory trzeci migdał... Ale może to po prostu seksowne miało być, a ja nie chwytam, bo jestem niewłaściwej płci...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te filmy ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przyjemnością obejrzę "Śnieżkę dla dorosłych". O ile dobrze pamiętam, próbowałam kiedyś przysiąść do "Dziewczyny...", ale akcja zakończyła się niepowodzeniem:) Może jednak spróbuję? Lubię czasami obejrzeć coś ładnego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pandorcia - :)

    Milvanna - nawet dla ładnych zdjęć chyba jednak nie będę Cię zachęcać do Czerwonego Kapturka. Pozostań przy Śnieżce, tam ujęcia jesiennego lasu są też bardzo malownicze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok, posłucham Cię i nie będę tracić czasu. W sumie zdjęcia sobie mogę poprzeglądać w sieci;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, Disney zdominował i na zawsze odmienił baśniowy interes tworząc cukierkowe wersje jednocześnie pozbawiając je oryginalnej atmosfery niepokoju i strachu. Na Czerwonego Kapturka baaardzo chciałam iść, świetna też jest promująca go piosenka Fever Ray, ale miał straszne noty na imdb, więc odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)