16 października 2010

Dziewczęta, wracajcie na pensje!


Żywię potajemnie fascynację szkołami żeńskimi. Wychowana na "Tajemnicy Abigail" i "Małej księżniczce" zawsze chciałam uczęszczać na pensję, ale nie było mi dane. I tak, wiem, można długo dyskutować o sensie rozdziału płci i wyższości lub niższości koedukacji, ale nie o to chodzi. Pensje mają taki staroświecki urok, który mnie szalenie pociąga i wcale nie przeszkadza mi to, że w obejrzanym właśnie filmie wcale nie była ona przedstawiona jako raj na ziemi, a może bliżej przeciwległego bieguna. Książki i filmy o tej tematyce zawsze mnie przyciągną.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. XX w. w angielskiej szkole dla dziewcząt. Pensja jak się patrzy, ma grube kamienne mury, sztywne nauczycielki-stare panny, spartańskie warunki, surowe reguły i stosuje tzw. zimy wychów. Sypialnie są ubogie, na szafkach nocnych można trzymać tylko pięć prywatnych przedmiotów, smakołyków brak, a w listach do rodziców nie wolno się skarżyć -- korespondencja musi być zaakceptowana odgórnie.

Na tym tle wybija się jedna tylko nauczycielka -- Panna G. Młoda, piękna (w tej roli wielkooka Eve Green), zawsze modnie ubrana, o tajemniczej przeszłości wypełnionej przygodami i zamorskimi podróżami, pełna pasji, uczy dziewczęta o sile pragnień w życiu i konieczności dążenia do celu, a po lekcjach zaprasza je do swego fascynującego pokoju, pełnego bibelotów ze świata poza murami i tam, zamiast nadzorować naukę, opowiada im niezwykłe historie.


Panna G. uczy wychowania fizycznego, a przynajmniej -- z tego, czego dowiadujemy się w filmie -- prowadzi grupę wysportowanych dziewcząt, które trenuje w skokach do wody (co jest ideą niezwykle postępową w szkole i nie budzącą zbyt wielkiego entuzjazmu przełożonych). Drużynie przewodzi najlepsza -- śliczna, bystra i pewna siebie Di. Jest charyzmatyczna, podporządkowuje sobie resztę, ale ma słaby punkt - jest nim dziewczęca fascynacja nauczycielką. Przy swoim zadurzeniu ma szczęście być na szczęśliwej pozycji pupilki, jako najbardziej utalentowana uczennica. 


Pewnego dnia do szkoły przybywa "nowa", i to nie byle kto, ale prawdziwa hiszpańska księżniczka. Jej przeszłość jest podejrzana -- najwyraźniej szkoła ma być dla niej karą. Osobowość i tajemnicza historia Fiammy zaczynają spychać Di na dalszą pozycję, a to się dziewczynie zupełnie nie podoba. Jak daleko jest w stanie się posunąć, żeby nie dopuścić do zmian w grupie? W dodatku panna G., która na początku robi wrażenie najbardziej "ludzkiej" z nauczycielek, okazuje się mieć własne sekrety. Szczera jest przynajmniej w jednym - dążeniu do celu, tak jak tego uczyła wychowanki, tylko w o wiele bardziej bezwzględny sposób.



To jeden z tych przedziwnych filmów, które przy oglądaniu jednocześnie drażnią i nęcą, jak cudze sekrety podglądane przez dziurkę od klucza. Czujesz, że nie chcesz patrzeć dalej, ale nie możesz przestać. Fabuła jest tak naprawdę prosta, można ją streścić w kilku zdaniach, ale wywiera dziwnie hipnotyzujący wpływ na widza (a przynajmniej na mnie). Zimny angielski klimat w połączeniu z duszną atmosferą dojrzewającej kobiecości i skrywanych emocji, sfotografowany w nastrojowy sposób (piękne zdjęcia!), dał mieszankę zapadająca w pamięć. Po kilku dniach od obejrzenia podoba mi się jeszcze bardziej. Polecam!


Cracks
reż. Jordan Scott
Irlandia, Wielka Brytania, 2009

4 komentarze:

  1. Oj, oglądnę na pewno! Też mam słabość do panienek na pensji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia,które wkleiłaś i Twoja opinia tak mnie zaintrygowały, że zaraz będę szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No coś czuję, że będę to z siostrą oglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię też takie filmy :)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...