Dziewczęta, wracajcie na pensje!


Żywię potajemnie fascynację szkołami żeńskimi. Wychowana na "Tajemnicy Abigail" i "Małej księżniczce" zawsze chciałam uczęszczać na pensję, ale nie było mi dane. I tak, wiem, można długo dyskutować o sensie rozdziału płci i wyższości lub niższości koedukacji, ale nie o to chodzi. Pensje mają taki staroświecki urok, który mnie szalenie pociąga i wcale nie przeszkadza mi to, że w obejrzanym właśnie filmie wcale nie była ona przedstawiona jako raj na ziemi, a może bliżej przeciwległego bieguna. Książki i filmy o tej tematyce zawsze mnie przyciągną.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. XX w. w angielskiej szkole dla dziewcząt. Pensja jak się patrzy, ma grube kamienne mury, sztywne nauczycielki-stare panny, spartańskie warunki, surowe reguły i stosuje tzw. zimy wychów. Sypialnie są ubogie, na szafkach nocnych można trzymać tylko pięć prywatnych przedmiotów, smakołyków brak, a w listach do rodziców nie wolno się skarżyć -- korespondencja musi być zaakceptowana odgórnie.

Na tym tle wybija się jedna tylko nauczycielka -- Panna G. Młoda, piękna (w tej roli wielkooka Eve Green), zawsze modnie ubrana, o tajemniczej przeszłości wypełnionej przygodami i zamorskimi podróżami, pełna pasji, uczy dziewczęta o sile pragnień w życiu i konieczności dążenia do celu, a po lekcjach zaprasza je do swego fascynującego pokoju, pełnego bibelotów ze świata poza murami i tam, zamiast nadzorować naukę, opowiada im niezwykłe historie.


Panna G. uczy wychowania fizycznego, a przynajmniej -- z tego, czego dowiadujemy się w filmie -- prowadzi grupę wysportowanych dziewcząt, które trenuje w skokach do wody (co jest ideą niezwykle postępową w szkole i nie budzącą zbyt wielkiego entuzjazmu przełożonych). Drużynie przewodzi najlepsza -- śliczna, bystra i pewna siebie Di. Jest charyzmatyczna, podporządkowuje sobie resztę, ale ma słaby punkt - jest nim dziewczęca fascynacja nauczycielką. Przy swoim zadurzeniu ma szczęście być na szczęśliwej pozycji pupilki, jako najbardziej utalentowana uczennica. 


Pewnego dnia do szkoły przybywa "nowa", i to nie byle kto, ale prawdziwa hiszpańska księżniczka. Jej przeszłość jest podejrzana -- najwyraźniej szkoła ma być dla niej karą. Osobowość i tajemnicza historia Fiammy zaczynają spychać Di na dalszą pozycję, a to się dziewczynie zupełnie nie podoba. Jak daleko jest w stanie się posunąć, żeby nie dopuścić do zmian w grupie? W dodatku panna G., która na początku robi wrażenie najbardziej "ludzkiej" z nauczycielek, okazuje się mieć własne sekrety. Szczera jest przynajmniej w jednym - dążeniu do celu, tak jak tego uczyła wychowanki, tylko w o wiele bardziej bezwzględny sposób.



To jeden z tych przedziwnych filmów, które przy oglądaniu jednocześnie drażnią i nęcą, jak cudze sekrety podglądane przez dziurkę od klucza. Czujesz, że nie chcesz patrzeć dalej, ale nie możesz przestać. Fabuła jest tak naprawdę prosta, można ją streścić w kilku zdaniach, ale wywiera dziwnie hipnotyzujący wpływ na widza (a przynajmniej na mnie). Zimny angielski klimat w połączeniu z duszną atmosferą dojrzewającej kobiecości i skrywanych emocji, sfotografowany w nastrojowy sposób (piękne zdjęcia!), dał mieszankę zapadająca w pamięć. Po kilku dniach od obejrzenia podoba mi się jeszcze bardziej. Polecam!


Cracks
reż. Jordan Scott
Irlandia, Wielka Brytania, 2009

Komentarze

  1. Oj, oglądnę na pewno! Też mam słabość do panienek na pensji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia,które wkleiłaś i Twoja opinia tak mnie zaintrygowały, że zaraz będę szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No coś czuję, że będę to z siostrą oglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię też takie filmy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)