4 października 2010

Chodź, opowiem ci bajeczkę

Jest wiele fenomenalnych książek, może nawet zbyt wiele, bo nie wszystkie uda mi się poznać. Na mojej półce czeka ponad 50 pozycji, które bardzo chcę przeczytać, najlepiej wszystkie naraz. A co ja robię? A ja Wam znowu recenzuję film :) Ale co to za film!

The Fall
reż. Tarsem Singh
USA, 2006

Zanim obejrzałam The Fall, znałam zwiastun niemal na pamięć, tyle razy odtwarzałam go na youtube. Trafiłam na niego przypadkiem, wcześniej o tym filmie wcale nie słyszałam, nie mam pojęcia czemu, bo zapiera dech. Zdaje się, że w ogóle nie wszedł do kin w Polsce. Tak chciałam go obejrzeć, że... aż się bałam - że może mi się nie spodobać, przy tak nakręconych oczekiwaniach.



Pewnego razu, a dokładniej w latach 20. XX w., w Los Angeles, był sobie szpital. W szpitalu leżał młody mężczyzna, Roy, dręczony przez wspomnienia i lekarską diagnozę. 

Pewnego razu Roya odwiedziła inna pacjentka szpitala, Aleksandria, mała dziewczynka ze złamaną ręką. Mężczyzna zaczął opowiadać jej bajkową historię - dla zabicia czasu, a może i nie tylko dlatego.

Pewnego razu na bezludną wyspę zesłano pięciu mężczyzn: byłego niewolnika, Hindusa, specjalistę od wybuchów, angielskiego badacza Karola Darwina i Zamaskowanego Bandytę. Łączyło ich tylko jedno - nienawiść do Gubernatora Odiousa. Gotowi byli przemierzyć morza i lądy by go zabić.


Lubicie, jak Wam ktoś opowiada bajki? Więc posłuchajcie. O tym, co wspólnego ma Roy z Zamaskowanym Bandytą, Odious z pewnym sławnym aktorem, a siostra Evelyn z narzeczoną Gubernatora, kim jest mistyk z ptakami w brzuchu, co to jest Americana Exotica, kto podąża czerwonym rydwanem przez pustynię i czy zamachowcom powiedzie się ich cel. Chcecie wiedzieć? Obejrzyjcie!

Film jest zachwycający pod względem wizualnym. Ujęcia oszałamiające - bardzo żałuję, że nie udało mi się go zobaczyć w kinie, bo każde zdjęcie jest piękne jak obraz mistrza. Mimo że można się przyczepić do pewnych fabularnych niedociągnięć (słabo umotywowany wątek depresji Roya, przydałaby się jakaś mroczniejsza tajemnica), jest to jedna z piękniejszych opowieści o potędze wyobraźni, jakie widziałam*. Odbiór opowieści przez żywy dziecięcy umysł sprawia, że świat realny miesza się z fikcją, granice rozpływają, aż oba zlewają się w jedną wybuchową całość.


Główna bohaterka została zagrana nieprawdopodobnie, wśród wszystkich naturalnych dzieci w amerykańskim kinie Catinca Untaru zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce na podium, aż nie do uwierzenia, że jej talent nie został wykorzystany w innych filmach.

Podsumowując - zobaczcie koniecznie :)

* Niekwestionowaną palmę pierwszeństwa dzierżą tu ex aequo Labirynt Fauna i Imaginarium of Doctor Parnassus, pospołu zresztą z innymi dziełami Terry'ego Giliama.

4 komentarze:

  1. Oglądałam go niedawno z rekomendacji nastolatki i byłam zachwycona i spłakana. Film poruszył we mnie wszytko co można zmysły, uczucia i umysł. Cieszę sie, że młodzież ogląda TAKIE filmy w powodzi komercyjnych, co nie znaczy, że złych. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym filmie, ale jak się uda nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie słyszałam o tym filmie! A zapowiada się fenomenalnie. Tylko pewnie nie ma polskich napisów więc mało z niego zrozumiem... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Clevera - cieszę się, że Ci się podobało. Dobrze, że młodzież ogląda takie filmy, ale szkoda, że ten film przeszedł tak bez echa w Polsce.

    Aneta i Paideia - ja tez do niedawna mogłam tak powiedzieć :) Naprawdę polecam (Clevera pewnie przytaknie). I, Paideia, ja miałam wersję z polskimi napisami, więc bez obaw.

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...