24 października 2010

Najpiękniejsza księga

Sekret Księgi z Kells
The Secret of Kells
reż. Tomm Moore
2009

Co za przepiękny film. Na początku, po obejrzeniu zwiastuna, nie byłam do niego przekonana. Treść ciekawa, ale płaska i dziwnie prosta animacja w epoce 3D kojarzyła mi się z Reksiem (przy całym szacunku dla Reksia, na którym się wychowywałam). Wydawało mi się, że lata świetlne dzielą The Secret of Kells także od przepięknych dwuwymiarowych animacji Chometa czy wytwórni Ghibli. 


Byłam w błędzie - w trakcie oglądania zapierało mi dech z wrażenia. Graficzna strona filmu jest bez skazy. Pozornie prosta, oparta na motywie koła, subtelnie zdobiona celtyckimi motywami, urzeka i hipnotyzuje.

 
 

Co więcej, także treść filmu nie pozostawia nic do życzenia - już dawno nie wciągnęła mnie tak żadna bajka. Oto w średniowiecznej Europie, w irlandzkim klasztorze w Kells, pod opieką swego wuja-opata, mieszka młody chłopiec, Brendan. Czasy są niespokojne, kraj zagrożony przez bestialskich Wikingów. Opat opętany jest myślą o budowie wielkiego muru dookoła klasztoru, który ma chronić przed najeźdźcami. W międzyczasie ze zniszczonej przez Wikingów Iony przybywa do Kells brat Aidan, słynny iluminator. Jedyne co udało mu się ocalić z pożogi, to Księga z Iony, nad zdobieniem której pracował. Starość nie pozwala mu dokończyć dzieła, jednak Brendan, zachwycony jej pięknem, decyduje się pomóc Aidanowi. Wuj jest przeciwny temu pomysłowi i Brendan może liczyć jedynie na pomoc spotkanej w lesie tajemniczej Aisling, istoty na wpół tylko rzeczywistej.  Dzięki niej chłopiec, dotąd odizolowany za murami, pozna bogactwo świata na zewnątrz. Tymczasem Wikingowie zbliżają się nieubłaganie. Już nie tylko zdobienia księgi, ale i życie wszystkich mieszkańców Kells znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

 

Fabuła oparta jest na historii i mitologii celtyckiej, dzięki czemu doskonale oddaje przenikanie się sfery doczesnej z duchową w świecie średniowiecznym. Postać Aisling porusza swoim poetyckim pięknem, podczas gdy sceny okrucieństwa Wikingów porażają realizmem (przez co mogą być trudne do zniesienia dla wrażliwszego widza - nie ze względu na dosłowność, ale na mroczną, bolesną atmosferę grozy, jaką twórcom udało się wykreować).
Zachęcam do obejrzenia, zdecydowanie warto.

10 komentarzy:

  1. Lubię takie celtyckie klimaty, więc i pewnie bajka też mi się spodoba. Dziękuję za pomysł na obejrzenie czegoś ciekawego w któryś wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się już bardzo podoba :) Celtyckie klimaty i do tego ta grafika... zakochałam się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrazki przemawiają bardzo do wyobraźni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi jak produkcja warta zobaczenia. Zwłaszcza, że teraz ciężko zobaczyć coś, co nie jest w 3D:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aneta - szczerze polecam :)

    Edith i Lilithin - grafika jest przepiękna, najchętniej powiesiłabym sobie niektóre zdjęcia jako obrazy na ścianach.

    Milvanna - to prawda. Bajki w 3d też bywają świetne - polecam Jak wytresować smoka - ale te klasyczne mają niepowtarzalny urok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i słyszałam o "Jak wytresować smoka" tyle dobrego, że jeśli jakimś cudem go nie obejrzę, to chyba się nie przyznam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Średniowiecze powiadasz, i w dodatku te tła na zdjęciach! Czuję się zobligowana do obajrzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Milvanna - nie przyznawaj się, a najlepiej po prostu obejrz :)

    Bsmietanka - prawda, że tła są obłędne? A i bajki o średniowieczu niezbyt często się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy21.11.10

    Czy można go gdzieś znaleźć z polskimi napisami?

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, nie mam pojęcia. W ogóle nie pamiętam, czy jak oglądałam to były tam napisy - miał tak świetnie podłożone głosy (angielskie), że nic więcej nie było mi potrzebne do szczęścia.

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...