Łatwa nauka trudnych słówek na dwa sposoby - cz. 2



To mój najnowszy zakup, długo za mną chodził i wreszcie się skusiłam. Słownik obrazkowy wbrew pozorom nie jest przeznaczony wcale dla najmłodszego użytkownika, ale oglądając go czuję się trochę jak dziecko. Jest bardzo ładnie zilustrowany, ogląda się z przyjemnością, słówka też poczytuję z zainteresowaniem, choć nie twierdze, że szalenie potrzebuję do szczęścia takich terminów jak "wąż odmulający" czy "graniatka" (elementy urządzenia wiertniczego). Są tu jednak także przydatniejsze (dla mnie) słówka. Dobrze się sprawdza, jeśli szuka się obcej nazwy, nie znając zarazem polskiej. Poza tym słowo zilustowane o wiele łatwiej wryje się w pamięć, przynajmniej mnie. Ilustracje uporządkowane są według kategorii (m.in. jedzenie i kuchnia, dom, ubiory, nauka, sport i gry). Dostępny jest też pełny słownik, zaawierający 20 tys. haseł, ale co za dużo, to niezdrowo - nawet w wersji podręcznej (10 tys. haseł) jest mnóstwo terminów, których nigdy nie użyję.

 


Teraz kusi mnie jeszcze obrazkowy słownik wielojęzyczny, ale kupię go sobie w nagrodę dopiero, jak się czegoś rzeczywiście nauczę...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)