19 lipca 2012

Strasznie, boleśnie i niesamowicie trudno

Rany, jak mi się ciężko czytało tę książkę. Musiałam ją sobie dawkować, bo na raz to by było automaltretowanie. Masochizm znaczy. Wiem, że temat tragedii z 11 września łatwy nie jest, nie spodziewałam się rozrywkowej historii, ale autor dołożył gratis II wojnę światową z przerażającym opisem bombardowania Drezna i dziw, że nie mam jeszcze koszmarów po nocach.

Jonathan Safran Foer
Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Extremely Loud and Incredibly Close
WAB 2007

Oskar Schell ma 9 lat, ale nie jest zwykłym dzieckiem.  Zaprojektował gugolpleks wynalazków, o jakich dorosłym nawet się nie śniło, wytwarza zindywidualizowane bransoletki i pisuje do Stephena Hawkinga (i nie tylko).
Oskar Shell ma matkę, która ma przyjaciela - Rona, i ukochaną babcię. Nie ma dziadka, bo ten porzucił swoją żonę, kiedy zaszła w ciążę. Nie ma ojca. Ale miał - najlepszego, jakiego można sobie wymarzyć. Ojciec Oskara zginął w World Trade Center.

Banałem byłoby napisać, że Oskar nie może się z jego śmiercią pogodzić. Kto by mógł? Chłopiec stawia sobie bardzo niedziecięce pytania: jak to możliwe, żeby powiedzieć komuś bajkę, pójść spać, wyjść rano do pracy i już nigdy nie wrócić. Gardzi swoim psychoterapeutą, który zadaje mu pytania w stylu: co dobrego wynikło ze śmierci ojca (co dobrego? nic dobrego). Drapie się do krwi. Ukrywa przed matką pewien bolesny sekret.

Pewnego dnia odkrywa w pokoju ojca kopertę z tajemniczym kluczem. Na kopercie jest tylko jedno słowo "Black". Aby rozwiązać zagadkę ( i przez chwilę pobyć blisko taty), Oskar podejmuje się karkołomnego zadania - zamierza odwiedzić wszystkich nowojorczyków o nazwisku Black (ich liczba go nie zraża, choć oczywiście liczy się z tym, że zajmie mu to mnóstwo czasu), żeby zapytać ich o klucz (i ojca)...

Równocześnie poznajemy historię dziadków Oskara, pochodzących z Niemiec, na których bolesne piętno odcisnęła druga wojna światowa.

Bardzo podobała mi się historia Oskara, sposób przedstawienia tego bohatera, jego myśli - to postać jednocześnie bardzo dziecinna i zaskakująco dojrzała (dorośli wcale nie podejrzewają, jakie myśli kłębią się w jego głowie). Nieco mniej wciągnęła mnie historia jego dziadków. Jeśli chodzi o moje gusta literackie, to są one proste - lubię dobre proste historie. Nie przepadam za literackimi eksperymentami. Foer pisze w bardzo nietypowy sposób. W historii dziadków zdarzało się czasem jedno zdanie na stronie, czasem zdjęcie zastępujące tekst, czasem kompletnie nieczytelne, zamazane litery. Opowieść ma postać listów do syna i do wnuka, często jest to rodzaj strumienia świadomości, który trzeba przefiltrować, żeby wyciągnąć informacje, które uzupełniają pozostałe relacje. Łączyło się to wszystko spójnie z treścią, ale trochę mi się wzrok ślizgał i podejrzewam, że ta część historii poruszyłaby mnie bardziej, gdyby była opowiedziana w prostszy sposób. Wstrząsającym historiom wystarcza minimum środków, a ich nadmiar czasem rozmywa sens.

Polecam powieść, warto, zwłaszcza dla historii Oskara. Bardzo jestem ciekawa ekranizacji.

Jonathan Safran Foer  ma 35 lat i na koncie trzy poruszające książki. Oprócz "Strasznie głośno..." także "Wszystko jest iluminacją", której nie czytałam, ale oglądałam jej ekranizację  i bardzo mi się podobała. Ta powieść także nie jest napisana w "zwykły" sposób, bo narrator jest Ukraińcem i mówi dość szczególnym angielskim... Trzecia książka "Eating animals" ma się ukazać w tym roku w Polsce (może już się ukazała?) pt. "Jedzenie zwierząt" - nazwa wskazuje sama, o czym mowa (autor jest wegetarianinem niemal od dziecka).
Z ciekawostek - babka Foera jest polską Żydówką, przeżyła Holocaust. Żona, Nicole Krauss, także jest pisarką.

18 komentarzy:

  1. Ja sama mam w planach oglądnięcie filmu o tym samym tytule, wiele dobrego o nim słyszałam. Książka natomiast jakoś mnie nie pociąga... zobaczę z czasem, ale wątpię czy po filmie będę chciała ją jeszcze czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam wczoraj film! Tak jak pisałam Ci wcześniej, że książki nie mam zamiaru czytać, tak po tym filmie WIEM, że ją przeczytam. Świetny!:D

      Usuń
    2. A ja zaczęłam oglądać (jeszcze nie skończyłam, nie zdążyłam) i mam mieszane uczucia. Myślę, że bardziej by mi się podobał, gdybym wcześniej nie czytała książki. Widziałam ją jakoś inaczej. Zresztą filmowcy sporo zmienili. Ale z ocenami wstrzymam się, aż poznam całość.

      Usuń
    3. Oj, bardzo możliwe, że gdybym książkę przeczytała wcześniej miałabym podobne odczucia, ale tym razem wcześniejsze nie czytanie książki wyszło mi na dobre:P Po pierwsze film mi się bardzo podobał a po drugie zachęcił mnie do książki:)

      Usuń
  2. Ja również planowałam obejrzenie filmu, ale być może zamiast tego sięgnę najpierw po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa jestem tej najnowszej książki, bo sama ostatnio skłaniam się ku wegetarianizmowi.
    I nie miałam zielonego pojęcia, że Nicole Krauss jest żoną Foer'a. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kilkunastu lat jadam z mięsa tylko ryby, krótki okres całkowitego wegetarianizmu też miałam, ale czytania książek o zabijaniu zwierząt to się jednak boję. Za bardzo to przeżywam.

      Usuń
  4. może być ciekawa. Chętnie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja niestety zrobiłam na odwrót... obejrzałam film a teraz jak zwykle w moim przypadku będe go porównywać z książką a powinno być odwrotnie;/ no cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po trailerze, to film jest inny niż książka, więc nadal możesz mieć sporo zaskoczeń w trakcie lektury.

      Usuń
  6. Ja mam wrażenie, że teraz to udziwnianie stylu jest trochę na siłę, bo w końcu książek jest od groma i jakoś trzeba się wyróżnić. Ale przez to, że "wyróżniają się" wszyscy na raz, przestaje to być oryginalne i spełniać swoją funkcję, niestety. A jeszcze czytelnik może się wkurzyć. Mnie też to niekiedy drażni, gierki i eksperymenty stylistyczne bywają fajne, ale nie w nadmiarze. Jak jest w przypadku tej książki - nie wiem, wnioskuję tylko po tym co napisałaś, ale przekonam się wkrótce, bo kupiłam ją jakiś czas temu. Właściwie wystarczy już przekartkowanie by się spodziewać czegoś nietypowego....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Foer nie sili się na oryginalność, ma po prostu taki styl, taki... nieamerykański ;) Ale nie jestem do tego stylu do końca przekonana. Tak jak napisałaś, eksperymenty stylistyczne bywają fajne, ale nie w nadmiarze. Gdybym czytała napisane w ten sposób opowiadanie albo cienką książeczkę, byłabym zaintrygowana. Ale w kilkusetstronicowej książce to mi przeszkadzało.

      Usuń
  7. Bardzo mnie zaciekawiłaś. Będę musiała poszukać książki. Chętnie poznam Oskara. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Foer to postmodernizm, po prostu. Mnie też historia dziadków tak średnio zaciekawiła - nie dosyć, że dziwny styl, to jeszcze sama historia jakaś taka odrealniona. Aczkolwiek generalnie z książką się raczej nie męczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się umęczyłam, ale nie ze względu na styl, tylko tematykę. Bardzo ciężko jest mi czytać o takich tragediach, wojnach, bardzo to przeżywam. Po fragmencie z relacją tej Japonki, która szukała córki po wybuchu bomby atomowej, musiałam sobie zrobić kilka dni przerwy.

      Usuń
  9. Nie wiedziałam, że jest książka! O filmie słyszałam, i to bardzo dużo. Ale skoro i jest lektura, to zdecydowanie najpierw po nią sięgnę. Dziękuję bardzo, bo gdyby nie Ty... to bym się nie dowiedziała. Pozdraiwma :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jedna z moich ulubionych książek. Co do "postmodernizmu" uważam, że wszystkie chwyty autora ją wzbogacają i są dobrze wkomponowane (i ilustracje, i typografia). A przede wszystkim książka jest poruszająca bez bycia melodramatem i łatwego grania na emocjach; Oskar to jedna z najbardziej wiarygodnych postaci dziecięcych we współczesnej literaturze, nie "stary-maleńki" - przynajmniej ja tak go odbieram.

    Co do żony - Nicole Krauss - to czytałam jej "Historię miłości" i zastanawiałam, na ile małżonkowie wpłynęli nawzajem na swoje powieści (bo występuje pewna zbieżność).

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...