15 lipca 2012

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 1)

Przez długi czas byłam przekonana, że wersja z lat 80. z Megan Follows to jedyna ekranizacja Ani z Zielonego Wzgórza. Myliłam się - trzy pierwsze (ale nie jedyne) adaptacje  powstały jeszcze za życia L.M. Montgomery


Mary Miles Minter
Pierwsza ekranizacja Ani z Zielonego Wzgórza powstała 11 lat po opublikowaniu powieści, czyli w 1919 r.. Główną rolę zagrała Mary Miles Minter, 17 letnia aktorka, nastoletnia gwiazdka niemego kina. Występowała w 54 filmach, choć jej kariera nie trwała długo (11 lat), zrezygnowała z niej w wieku 23 lat. Miało to związek ze skandalem, w który została uwikłana rok wcześniej. Zamordowany został wówczas 49-letni reżyser, podejrzewano Mary o romans z nim, a jej matkę - o zabicie absztyfikanta córki. Złośliwe plotki w prasie spowodowały, że ex-Anna Shirley zrezygnowała z kariery, ale za zarobione do tego czasu pieniądze żyła w dostatku aż do śmierci w 1984 r.


Ekranizacja nie spodobał się Lucy Maud Montgomery - Ania była w nim inna niż pisarka ją sobie wyobrażała. Niestety nie możemy tego ocenić, gdyż film zaginął. Kanadyjscy pasjonaci "Ani" - Jack and Linda Hutton - poświecili prawie 7 lat, szukając informacji o owym utraconym filmie. Na podstawie odnalezionych klatek filmowych, stworzyli prezentację - z granym na żywo podkładem muzycznym i czytanym z offu tekstem dialogów - która pozwala zapoznać się choć częściowo ze starym dziełem (fragment dostępny na youtube).

Pokaz "Ani" w 1920 r. Po prawej stronie ekranu akompaniatorka.
Źródło
****************


Druga ekranizacja powstała w roku 1934 i tym razem zyskała aprobatę pisarki. Dwugodzinny czarno-biały film (później podkolorowany) nie tylko mocno streszczał, ale i zmieniał fabułę książki. Postać Małgorzaty/Rachel Linde zniknęła, a jej cechy przejęła matka Diany Barry (ją przepraszała Ania na początku pobytu u Cuthbertów). Sama Diana była okrąglutką blondyną, zresztą prawie niewidoczną w filmie. Istotą fabuły stał się właściwie romans (tak, tak!) Ani i Gilberta, którego wzbraniała im Maryla. Samą Anię nieco postarzono - w książce ma 11-lat, a w filmie 14, kiedy przybywa do Cuthbertów (co jest trochę ryzykowne, bo o ile można impulsywne zachowania wybaczyć 11-letniemu dziecku, to niepokoją one u 14-letniej panienki i aż dziw, że Maryla nie zapakowała jej z powrotem do pociągu - ale podyktowane to było pewnie dość dorosłym wyglądem aktorki).

W rolę Ani wcieliła się 17-letnia Dawn Evelyeen Paris, która przyjęła pseudonim... Anne Shirley (wcześniej występowała jako Dawn O'Day) i pod tym mianem była później znana. Sześć lat później wystąpiła w ekranizacji "Ani z Szumiących Topoli".









Film ogląda się miło, choć należy przymknąć oko (najlepiej zamknąć) na niezgodność z oryginałem. Budżet był raczej niewielki, obsada skromna (stąd wielu bohaterów powieści zniknęło z filmu), a i tak ekranizacja stała się nieoczekiwanym hitem, kiedy tylko weszła na ekrany. Ja daję zdecydowany plus za uroczego Mateusza Cuthberta. Film jest obecnie w całości dostępny na youtube.


****************

Po ogromnym sukcesie wersji z 1934 r. kilka wytwórni z Hollywood wyraziło chęć zekranizowania dalszych losów Ani.  Rozważano nakręcenie "Doliny Tęczy", "Rilli ze Złotego Brzegu", "Czarodziejskiego świata Marigold" i "Jane ze Wzgórza Latarni", mówiono o zaangażowaniu Shirley Temple. Ostatecznie powstał tylko dalszy ciąg losów Ani - "Ania z Szumiących Topoli", ponownie z Anne Shirley w roli Ani Shirley. Film wszedł na ekrany w czasie II wojny światowej - w roku 1940.

Niestety nie udało mi się tej wersji obejrzeć - nie mam nawet pojęcia, gdzie jej szukać. DVD brak. W internecie można znaleźć króciutkie fragmenty filmu (np. TU i TU). W recenzjach znalazłam sporo zachwytów, więc naprawdę chętnie przekonałabym się sama, jak też filmowcom wyszła pierwsza ekranizacja tego tomu.


Podobnie jak w książce - dorosła już Ania, zaręczona z Gilbertem Blythem, wyjeżdża na rok (w powieści na trzy lata), by objąć posadę wicedyrektorki szkoły. Przybytek ów mieści się w małym miasteczku, w którym prym wiedzie potężna rodzina Pringle'ów, na czele z wiekową damą Hester Pringle. Rod ów żywi zdecydowaną niechęć do Ani (mieli własnego kandydata na objęte przez nią stanowisko) i stara się jej zatruć życie. Film kończy się inaczej niż książka, więcej tu także dramatycznych wydarzeń i gotyckich klimatów.

****************

W latach 50. powstały aż trzy telewizyjne wersje "Ani z Zielonego Wzgórza" - dwie kanadyjskie i jedna francuska ("Anne de Green Gables", 1957). Pierwsza kanadyjska wersja - z 1956 r. - to musical z Toby Tarnow. Na jego podstawie powstał musical sceniczny, wystawiany w Charlottetown od 1965 r. Dwa i pół roku później powstał drugi film, tym razem z Kathy Willard, oceniany raczej nisko.


Musical z 1956 r.
****************

Kolejne filmy powstały w latach 70. BBC zekranizowało "Anię z Zielonego Wzgórza" oraz "Anię z Avonlea", a Japończycy stworzyli wersję animowaną.

Ania z Zielonego Wzgórza z 1972 r., produkcji BBC, została - o zgrozo - zagubiona. Może się kiedyś odnajdzie, a może taśma została omyłkowo zniszczona, nie wiadomo. Wielka szkoda, bo ludzie, którzy mieli dawniej okazję oglądać film w telewizji, wspominają go bardzo dobrze.


Na szczęście zachowała się druga część - nakręcony trzy lata później 4-odcinkowy miniserial pt. "Ania z Avonlea", który jest ekranizacją zarówno "Ani z Avonlea", jak i "Ani na Uniwersytecie". Oglądałam go początkowo z rezerwą (Kim Braden jakoś mi nie pasuje do roli Anne, a sama produkcja jest bardziej teatralna niż filmowa), a później z rosnącą sympatią. Chociaż nie jest to ekranizacja idealna, dobrze oddaje ducha oryginału. Zdecydowanie wolę ją niż "dalsze ciągi" zekranizowane w latach 80. przez Sullivana, które wysłały Anię na pierwszą wojnę światową, tracąc zupełnie kontakt z pierwowzorem - ale o tym w kolejnym wpisie. Serial dostępny jest na youtube.


Kim Braden jako Ania Shirley
****************

Paradoksalnie najwierniejszą oryginalowi wersją "Ani z Zielonego Wzgórza" jest animowany japoński serial "Akage no An" z 1979 r., składający się z 50 odcinków (każdy trwa 23 minuty). Tworzyli go ludzie, ktorzy obecnie wchodzą w skład Studia Ghibli - co jest dobrą rekomendacją. Reżyserem był Isao Takahata, a grafikiem pierwszych 15 odcinków Hayao Miyazaki.


 CDN

10 komentarzy:

  1. Znam wersję z Megan Follows i japońską kreskówkę, trochę mi brakuje takiej porządnej ekranizacji wiernej treści każdego z tomów, biorąc pod uwagę popularność całej serii to dziwne, że dotąd nikt się o takową nie pokusił, obejrzę na youtube inne dostępne wersje:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała zobaczyć ekranizację serii, najlepiej w postaci długaśnego serialu (żeby nie musieli obcinać dla zmieszczenia się w dwóch godzinach). Ale Ania jest w Kanadzie dobrem narodowym, podejrzewam, że nie można jej tak po prostu wziąć i nakręcić. Niemniej szkoda...

      Usuń
  2. Dzięki za te ciekawostki dot. ekranizacji Ani :). Nie wyobrażam sobie jak film może zaginąć. Może główna aktorka go nie lubiła i zniszczyła? ;) Jedyną ekranizację, jaką ja oglądałam to chyba ta Sullivana. Do tej pory pamiętam moje zdumienie po ujrzeniu Ani jako sanitariuszki czy innej pielęgniarki... Nie wiesz czy były jakieś ekranizacje innej powieści Montgomery - Historynka? Czytałam to dawno temu aż kilka razy ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmy ginęły z wielu powodów. Te najstarsze, z ery niemej, często za sprawą używanej do produkcji taśm nitrocelulozy, która okazała się bardzo łatwopalna - płonęły całe archiwa filmowe. Często też taśmy niszczono celowo, bo po 1930 r. nieme filmy uważano za bezwartościowe. Późniejsze filmy mogły zostać skasowane omyłkowo lub po prostu po ludzku zagubione w wielkich magazynach, zwłaszcza w erze przedkomputerowej, kiedy utrzymywanie baz danych nie było proste. Ale to i tak nie oznacza, że wybaczam BBC te haniebną zgubę :D
      O dalszych ekranizacjach powieści Montgomery napiszę osobny wpis. Na motywach "Historynki" oparto (bardzo luźno) serial "Droga do Avonlea" z lat 90. Niestety mało było wiernych ekranizacji powieści tej pisarki :(

      Usuń
  3. Nie wiedziałam, że ekranizacji "Ani..." było aż tak dużo ;o
    Zazwyczaj broniłam się przed obejrzeniem innych adaptacji niż ta Sullivana, bo wydaje mi się, że Megan Follows idealnie wpasowała się w tę rolę. Jedynym minusem jego wersji jest, jak wspomniałaś, totalne odejście od pierwowzoru w kontynuacjach.
    Zachwyciła mnie uroda Mary Miles Minter, szkoda, że film zaginął. Chętnie obejrzałabym ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też Megan Follows była idealną Anią, tym bardziej szkoda, że Sullivan tego nie wykorzystał i w kontynuacjach kompletnie się rozminął z pierwowzorem.

      Usuń
  4. Nie miałam pojęcia, że istnieje aż tyle wersji ,,Ani z Zielonego Wzgórza". Bardzo ciekawie napisana notka, za którą dziękuję - z pewnością obejrzę wersję z 1934 roku.
    Ano właśnie, szukam na youtubie i szukam i znaleźć nie mogę :( Jakieś konkretniejsze namiary? :)

    Pozdrawiam ciepło! Aż nabrałam ochoty na coś autorstwa pani Montomery - dobrze, że na wyjazd do Holandii wzięłam ze sobą książeczkę ,,Opowieści z Avonlea" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiliko - dodałam linki w tekście. Filmy są w oryginale, bez polskiego lektora czy napisów, zapomniałam o tym wspomnieć.
      Ja właśnie odświeżałam sobie książkowo "Pat ze Srebrnego Gaju" (recenzowałam na Klasyce Młodego Czytelnika), a teraz kończę "Panią na Srebrnym Gaju". Zadziwiające, jak inne rzeczy dostrzegam w tych książkach niż kiedy czytałam je jako dziecko.
      P.S. Holandii zazdraszczam :)

      Usuń
  5. Wpis z gatunku "perełka" :) Mi się tez marzy serial :)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...