13 listopada 2010

Podróż nieskończona

Jeśli Lessing dostała Nobla, to nie wiem, co powinna dostać Tokarczuk*. Trzeba by dla niej specjalnie wymyślić jakąś nową nadrzędną nagrodę literacką, superNobla. Tak, dobrze zgadujecie, uwielbiam tę Autorkę. Poznałam ją całkiem niedawno. Najpierw przeczytałam "Annę In w grobowcach świata" - fantastyczną i poetycką wersję mitu o bogini Innanie, która pozostawiła mnie pozbawioną tchu z zachwytu. Potem była równie cudowna "E.E.", a teraz zatonęłam w "Biegunach". Te 450 stron połknęłam w dwa wieczory, żałując, że nie ma ich dwa razy więcej. Cieszę się, że przede mną jeszcze tyle jej dzieł. Do tej pory wszystkie pożyczałam z biblioteki (na szczęście jako członkini polskiego panteonu literackiego jest tam obficie reprezentowana), ale zamierzam nabyć na własność i regularnie się nimi delektować. Wszystkie jej książki, które przeczytałam, można właściwie otworzyć w dowolnym miejscu i zacząć czytać od środka, przeżywając poszczególne akapity, hipnotyzujący urok języka i znajdując nowy sens w tym, co już się pozornie poznało.

"Bieguni" to książka niezwykle trudna do streszczenia. Mówi o podróżach - w przestrzeni i w czasie, podróżach przez wieki i podróżach przez życie, o podróżnikach z natury, ludziach, którzy nie rozumieją osiadłego trybu życia, bo kto tkwi w miejscu, ten po trochu umiera, a także - o tym przedziwnym wehikule do podróży przez życie, jakim jest ludzkie ciało.

Książka nie ma linearnej fabuły. To poszarpane historie, które nie splatają się ze sobą, ale w pewien sposób zazębiają. Nie lubię opowiadań, niemal nigdy ich nie czytuję, bo przywiązywanie się do bohatera na zaledwie kilkanaście stron, irytuje mnie. Tutaj jednak pojawianie się i znikanie bohaterów zupełnie mi nie przeszkadzało. Przez strony powieści przewija się mężczyzna, którego żona znika podczas urlopu w Chorwacji, XVII-wieczny holenderski naukowiec, marynarz Eryk, umierający Szopen i narratorka w podróży oraz wielu innych. Jedna opowieść płynnie przechodzi w drugą, niespokojnie jak stukot kół pociągu, jak obrazy przesuwające się nieubłaganie za oknem - czasem chciałoby się czemuś przyjrzeć bliżej, dowiedzieć więcej, ale nie można, bo już się jest ileś kilometrów dalej i ogląda się całkiem nowy widok.

Cudowna książka, magiczna, jedyna w swoim rodzaju. Mój własny egzemplarz stanie na półce obok Stasiuka "Jadąc do Babadag" i "Hebanu" Kapuścińskiego, bo obaj są/byli biegunami.

Olga Tokarczuk
Bieguni
Wyd. Literackie 2007
ss.451


Kiedyś, dawno temu, car próbował zreformować świat i wpadł prosto w objęcia antychrysta. Bóg, ten prawdziwy, ten dobry, został ze świata wygnany, naczynia z boską mocą zostały rozbite, a ona wsiąkła w ziemię i zniknęła w głębinach. Lecz, gdy przemawiał szeptem ze swojego ukrycia usłyszał go pewien sprawiedliwy człowiek, żołnierz o imieniu Eufemiusz, i zapisał sobie te słowa w umyśle.  W nocy odrzucił precz karabin, zdjął mundur, odwinął onuce i zsunął buty. Stanął pod niebem nagi jak go Pan Bóg stworzył, a potem zbiegł w lasy i przyodziawszy wierzchnie okrycie wędrował od wioski do wioski, głosząc tę mroczną nowinę. Uciekajcie, ruszajcie z domów, idźcie, bieguni, bo tylko w ten sposób można się ustrzec przed pułapkami antychrysta. Jakakolwiek otwarta z nim walka będzie z góry przegrana. Zostawcie to, co posiadacie, porzućcie ziemię i ruszajcie w drogę.

Bo wszystko, co ma swoje stałe miejsce w tym świecie, każde państwo, kościół, rząd ludzki, wszystko, co zachowało formę w tym piekle, jest na jego usługach. Wszystko, co określone, co odtad-dotąd, co ujęte w rubryki, zapisane  w rejestrach, ponumerowane, zewidencjonowane, zaprzysiężone; wszystko, co zgromadzone, wystawione na widok, zaetykietowane. Wszystko, co zatrzymuje: domy, fotele, łóżka, rodziny, ziemia, sianie, sadzenie, doglądanie jak rośnie.  Planowanie, czekanie na rezultaty, wykreślanie rozkładów, pilnowanie porządków. Dlatego odchowaj swoje dzieci, skoro juz je nieopatrznie urodziłaś, i ruszaj w drogę; pochowaj rodziców, skoro już niebacznie powołali Cię do istnienia - i idź. Wynieś się daleko, poza zasięg jego oddechu, poza jego kable i przewody, anteny i fale, niech cię nie namierzą jego czułe instrumenty.

Kto się zatrzyma – skamienieje, kto przystanie, zostanie przyszpilony jak owad, jego serce przebije drewniana igła i stopy będą przedziurawione i przybite do progu i powały.(…).

To dlatego tyrani wszelkiej maści, piekielni słudzy, mają we krwi nienawiść do nomadów - to dlatego prześladują Cyganów i Żydów, to dlatego przymusowo osiedlają wszystkich wolnych ludzi, naznaczają adresem, który dla nas jest wyrokiem.

Chodzi im o zbudowanie zastygłego porządku, o uczynienie czasu pozornym. O to, żeby dni stały się powtarzalne i nie do odróżnienia, o zbudowanie wielkiej machiny, w której każde stworzenie będzie musiało zająć swoje miejsce i wykonywać pozorne ruchy. Instytucje i biura pieczątki, okólniki, hierarchia i szarże, stopnie, podania i odmowy, paszporty, numery karty, wyniki wyborów, promocje i zbieranie punktów, kolekcjonowanie, wymienianie jednych rzeczy na drugie. (...)

Ruszaj się, ruszaj. Błogosławiony, który idzie.



*Przy recenzji książki Lessing znalazłam rekomendację Tokarczuk, która napisała, że dla niej jest to wielka pisarka. Jak widać po poprzednim wpisie, mnie Lessing rozczarowała, ale jeśli Tokarczuk ją poleca, to chyba sięgnę po inne książki - może po prostu nie trafiłam z pozycją.

8 komentarzy:

  1. A widzisz ja przez tę powieść nie przebrnęłam... Za to uwielbiam "Prawiek i inne czasy" i "Podróż ludzi księgi". Może wrócę do "Biegunów" - może czytałam w nieodpowiednim czasie i nieodpowiednim miejscu - tak też bywa z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Grendella - obie jeszcze przede mną, hurra :) Do mnie ta książka bardzo przemówiła, bo ja sama mam naturę bieguna. Uwielbiam podróże, ale nie w znaczeniu turystyki, zwiedzania itp. (chociaż to też), tylko nieustannego przemieszczania się, nawet jeśli to ma być jazda tramwajem po mieście. Lubie być ciągle w drodze. Najchętniej kupiłabym sobie tabor i przestawiła się na koczowniczy tryb życia. Stąd ten zamieszczony w poście cytat wydał mi się napisany specjalnie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Bieguni" to dla mnie jedno wielkie "wow". Niesamowita książka i w treści i w formie. Na pewno przeczytam ją jeszcze raz.
    Większość książek Tokarczuk to książki magiczne. Takie, obok "Biegunów" są na pewno "Prawiek i inne czasy" oraz "Dom dzienny, dom nocny". "Prowadź swój pług przez kości umarłych" to już trochę inna poetyka, odbiega znacznie od "Biegunów", ale to nadal dobra i interesująca książka.
    Mimo że nie lubisz opowiadań to polecam "Grę na wielu bębenkach". W tej wersji Tokarczuk też się sprawdza.
    Nasze opinie różnią się chyba jedynie jeśli chodzi o "Annę Inn..." bo dla mnie ta pozycja była na poziomie pierwszej książki autorki - "Podróży ludzi księgi" - raczej średnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. SQra - cieszę się, że też Ci się podobała :) "Grę na wielu bębenkach" przeczytam - zamierzam poznać wszystkie książki Tokarczuk. Możliwe, że potem będę w stanie ustawić sobie jakąś hierarchię jej książek, która była wybitna, która tylko dobra. Ale ponieważ "Anna In" była moim pierwszym zetknięciem z ta pisarką, wydała mi się wspaniałym odkryciem. No, a poza tym - ja po prostu zawsze lubiłam mity :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uwielbiam Tokarczuk :) "Bieguni" jednak mnie kompletnie zaskoczyli i niestety, zawiedli, bo spodziewałam się zupełnie czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  6. A do mnie pani Tokarczuk kompletnie nie przemawia, próbowałam kilka razy- nie przebrnęłam. Nie dotyka mojego serca, a jej opowiadania ''Gra na bębenkach'' na długo mnie zniechęciła, bohaterzy sztuczni, nudno. No, ale dla każdego coś innego. Chociaz podziwiam te zachwyty nad Tokarczuk i troszke mnie wkurza to ze tego nie czuje. Natomiast jesli chodzi o Doris Lessing- kocham jej wszystkie powieści i połykam regularnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lilithin - ja zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce, bo opisy były bardzo enigmatyczne - teraz już rozumiem czemu, po prostu nie da się krótko powiedzieć, o czym ona jest. Dzięki temu przystępowalam do lektury bez jakichkolwiek oczekiwań.

    Lotta - w takim razie dobrze, że istnieje i Tokarczuk, i Lessing - dzięki temu obie będziemy zadowolone :) Do każdego przemawia co innego, i dobrze, przynajmniej nie jest nudno. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Olgę Tokarczuk. Jak do tej pory podobały mi się wszystkie jej książki. Mój ukochany "Dom dzienny, dom nocny" i pozostałe ulubione - "E.E.", "Prawiek i inne czasy", "Ostatnie historie".....

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...