25 listopada 2010

Miłość od kuchni

 Laura Esquivel
Przepiórki w płatkach róży
tyt. oryg. Como agua para chocolate
tłum. Elżbieta Komarnicka
Zysk i ska 1999

Ach, jak bardzo okładka tej książki nie oddaje nieprawdopodobnej urody zawartości.

Historia, która wciąga od pierwszego zdania,  niezwykła mieszanka cielesnego naturalizmu z magicznym realizmem  i aromatycznymi przyprawami, oto literatura południowo-amerykańska w najlepszym wydaniu. Pełnokrwiści bohaterowie, upał, ostra kuchnia i gorąca miłość. Jeśli lubicie Allende i Marqueza, to i Esquivel powinna Wam przypaść do gustu.

Tita kocha Pedra. Z wzajemnością. Niestety w jej przyszłości nie ma dla niego miejsca, ani zresztą dla żadnego innego mężczyzny. Tita jest najmłodszą córką i zgodnie z rodzinną tradycją jest zobowiązana pozostać w domu i opiekować się matką. Pedro poślubia więc siostrę Tity, Rosaurę, by pozostać blisko swojej ukochanej. Niewyrażone emocje Tity znajdują  ujście w twórczości kulinarnej. Potrawy, które przygotowuje miewają skutki nie do przewidzenia, a niekiedy i nie do poskromienia - mają autentyczną moc zmieniania losu.

Nie lubię książek o miłości (tu mi się przypomina zdanie z "Kubusia Fatalisty," że wszystkie książki są o miłości, ale dyskusja o tym może innym razem), ale to szczęśliwie nie jest powieść romantyczna o małżeńskim trójkącie, ani o zawiedzionych młodzieńczych marzeniach, tylko szatańska mieszanka pełna pasji. Poza tym to klasyka literatury "kuchennej" - każdy rozdział powiązany jest z konkretną potrawą (przepisy są podane -  oryginalne meksykańskie dania, całkowicie awykonalne, ale fascynujące). Polubiłam bardzo główną bohaterkę, która na szczęście nie idealizuje swego Romea, tylko potrafi trzeźwo nazwać go mięczakiem (za jakiego i ja go uważam). Polubiłam nawet bezwzględną Mamę Elenę, która rządzi farmą i rodziną twardą ręką, nie oglądając się na cudze uczucia, ale za to potrafi powstrzymać najazd rebliantów. Esquivel jest mistrzynią kobiecych portretów - mężczyźni zdecydowanie schodzą na drugi plan.

Jedyny minus (dla mnie) to zakończenie - wolałabym inne. Poza tym straszliwie nie lubię  w fabule nagłych przeskoków w czasie. Gdyby autorka zechciała opisać te brakujące lata,  zamiast je skrótowo wspomnieć, powieść byłaby zdecydowanie grubsza, a ja mogłabym spędzić z bohaterami znacznie więcej czasu, czego bardzo bym sobie życzyła.

10 komentarzy:

  1. Z chęcią przeczytam, ale masz rację okładka przeokropna i w żadnym wypadku nie zachęca do czytania...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam okazję tylko oglądać film, trochę telenowelowy był, ale jedzenie było świetnie przedstawione :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałaś mnie, wpisuję na listę, nigdy o tej książce nie słyszałam..

    http://lotta-kronika-pachnacych-kartek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy osoba, który za gotowaniem nie przepada (delikatnie mówiąc), odnajdzie się w tej książce?:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o niej, ale mam tyle książek na liście do przeczytania... Zachęciłaś mnie jednak skutecznie, będę jej szukać w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  6. Paula - na szczęście widziałam też nowe wydanie, znacznie ładniejsze, chociaż mnie i tak do treści nie bardzo pasuje (ale ja wybredna jestem, jeśli chodzi o okładki).

    Kornwalia - a ja filmu jestem bardzo ciekawa. Nawet telenowelowaty zamierzam obejrzeć :)

    Lotta - zachęcam. Nie wiem, czemu, ale wydawało mi sie, że o jest bardzo znana pozycja.

    Inez - na pewno :) Chyba, ze nie tylko gotowanie, ale i wszystkie opisy jedzenia są Ci wstrętne ;) Ale, wierz mi, ja bym nie zjadła żadnej potrawy z tam opisanych, a książkę "połknęłam".

    Eireann - no to trzeba dopisać na koniec listy i liczyć na to, ze kiedyś (za dziesięć lat?) przyjdzie jej kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małe wyznanie: ostatnio zaczełam gotować! Dlugo się broniłam, przed "pichceniem", ale widząc jaką radość sprawiam moim bliskim przekonałam się do Kuchni. Zatem powyższa książka jest na mojej liście pozycji obowiązkowych:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam kiedyś film na zajęciach. I nawet chciałam przeczytać książkę, ale tego nie odnotowałam i zwyczajnie zapomniałam. Dzięki za przypomnienie o jej istnieniu! Teraz sobie zapiszę;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, że bardzo mi się podobała ta książka, choć gotowanie nie jest moją pasją. Przyjemna, lekka lektura.

    OdpowiedzUsuń
  10. The book - super :) im więcej rzeczy w życiu sprawia nam przyjemność, tym lepiej, zwłaszcza, jeśli są to czynności, które i tak trzeba wykonywać (albo które się przydają). Ja nie mogę powiedzieć, żeby gotowanie było moją pasją - czasem sprawia mi to przyjemność, a czasem marudzę, zwłaszcza kiedy to takie rutynowe codzienne gotowanie, żeby było co jeść. Ale bardzo lubię czytać o jedzeniu :)

    Milvanna - cieszę się, że moja recenzja okazała się przydatna. A ja sobie zapisuję, żeby film obejrzeć :)

    Bursztynowa - myślę, że talenty i upodobanie do gotowania nie mają znaczenia przy odbiorze tej książki. To po prostu dobra literatura jest :)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...