24 kwietnia 2012

Życie nie jest sprawiedliwe

Gunder to stary kawaler, ani cud urody, ani jakiś szczególny dziwak, po prostu przeciętny, ale dobry człowiek. Pod wpływem pewnego zdjęcia rodzi się w nim marzenie, by znaleźć sobie żonę... w Indiach. Chociaż wyprawa z małego norweskiego miasteczka do Mombaju, to jak podróż na inną planetę, Gunder dopina swego - i wraca z wycieczki z obrączką na palcu. Jego żona, Poona, ma dotrzeć do Norwegii jakiś czas po nim, kiedy już pozamyka wszystkie swoje sprawy w ojczyźnie.
Splot okrutnych okoliczności powoduje, że Gunder nie może odebrać żony z lotniska. Poona ląduje, ale znika w drodze do domu. Nie na długo - niestety. Wkrótce zostają odnalezione jej okaleczone zwłoki.
Kto w małym spokojnym miasteczku mógł popełnić tak odrażającą zbrodnię? Inspektor Konrad Sejer będzie musiał zmierzyć się z  pytaniem, na które może nie być odpowiedzi...

Bardzo lubię kryminały Karin Fossum. Czytałam "Oko Ewy" i "Nie oglądaj się", obie książki bardzo mi przypadły do gustu, ale "Utraconą" uważam za jeszcze lepszą. Świetnie odmalowany został melancholijny klimat małego miasteczka, gdzie "takie rzeczy się przecież nie zdarzają". Mieszkańcy, którzy się znają i "wiedzą, że nikt stąd nie mógłby zrobić czegoś takiego", a podejrzanego znają od małego smyka. Duży plus za bardzo życiową postać Gundera - czasem los spełnia marzenia, żeby zaraz wszystko odebrać z nawiązką.
Jednakże to czym "Utracona"  wygrywa, to - paradoksalnie - niedopowiedzenia. Czasem tak już jest, że pozornie proste sprawy okazują się najbardziej skomplikowane, ludzkie motywy niemożliwe do odgadnięcia, a najsprytniejszy superinspektor nie odnajdzie wszystkich tropów. Jeśli nie złapałeś przestępcy na gorącym uczynku, nie było świadków, to czy można mieć pewność, że właśnie ten człowiek jest winny? Czy przyznanie się do winy daje taką pewność? Pytanie: "kto zabił" nie przestaje dręczyć nawet po przewróceniu ostatniej strony. Polecam.

6 komentarzy:

  1. No proszę, tyle skandynawskich kryminałów czytałam, a na tą autorkę jeszcze się nie natknęłam:) Trzeba będzie to naprawić!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz skandynawskie klimaty, to zdecydowanie polecam Fossum. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja też, stara kryminalistka, jakoś dotychczas na Fossum się nie skusiłam. Może to zmęczenie Skandynawami? Ale skoro tak chwalisz, trzeba będzie to zmienić:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo cenię Fossum, po jej kryminały sięgam w ciemno, więc polecam. Jest dla mnie w czołowej "północnej" kryminalnej trójcy obok Mankella i Indridasona.

      Usuń
  3. "Nie oglądaj się" przypadło mi do gustu, więc pewnie i ta pozycja mi się spodoba. Natomiast od napisów w stylu "Najlepszy norweski (szwedzki/skandynawski) kryminał wszechczasów" robi mi się mdło - nazbierało się ostatnio tych najlepszych, przynajmniej wg wydawców;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie, to chyba nie wydaje się skandynawskich kryminałów, które nie mają na okładce informacji, że są "najlepsze" i "bestsellerowe", a ich autorzy to "króle, królowe i cesarzowe" gatunku :D Inna sprawa, że wydaje się u nas główni laureatów Szklanego Klucza*, głównej nagrody dla kryminałów z krajów nordyckich, więc w sumie, rzeczywiście są to te najlepsze :)

      * Leif GW Persson, Jussi Adler-Olsen, Johan Theorin, Stieg Larsson, Arnaldur Indriðason, Karin Alvtegen, Håkan Nesser, Jo Nesbø, Karin Fossum i oczywiście Henning Mankell. Spoza listy jest Camille Lackberg, moim zdaniem stanowczo przereklamowana, ale rzeczywiście dość znana i czytana.

      Usuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...