17 kwietnia 2012

Ekranizacja idealna?

Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego.

Zawsze twierdziłam, że należy najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć ekranizację i że niemal zawsze ekranizacja okazuje się słabsza niż pierwowzór. Tym razem też najpierw sięgnęłam po pierwszy tom Pieśni Lodu i Ognia pt. "Gra o tron", którego recenzja była TU. Podobało mi się, ale nie aż tak, jak na to liczyłam. Nawet nie ciągnęło mnie szczególnie do drugiego tomu, a i do serialu umiarkowanie. Chciałam obejrzeć, ale niekoniecznie zaraz-już-natychmiast.

Zabraliśmy się w końcu do pierwszego sezonu razem z T., który książki nie czytał. Serial zajął nam jakieś trzy dni. Zająłby mniej, gdybyśmy mogli poświęcić mu więcej czasu. Zgodnie oszaleliśmy na jego punkcie. Nie uważam przy tym, że jest lepszy niż powieść, jest równie dobry, ale w jakiś dziwny sposób dopiero on pozwolił mi ją docenić. Stanowi idealne uzupełnienie, ilustrację - jest dla mnie integralną częścią tej historii.

Całe szczęście, że zaczął się na HBO drugi sezon, bo pierwszy był stanowczo za krótki - to jego jedyna wada. Poza tym ma same zalety: akcję, plenery, dopracowane szczegóły (zróżnicowany akcent językowy u poszczególnych postaci!) i świetnie dobranych aktorów. No, może Daenerys ze swoją smerfetkową urodą nieszczególnie mi się podoba, ale gra dobrze, a ja po prostu w książce nie przepadałam za tą postacią. Cała reszta jest po prostu idealna - i to zarówno aktorzy pierwszo- jak i drugoplanowi. Cieszę się, że postaci, które upodobałam sobie w książce, tak dobrze wypadły w filmie. W Tyrionie Lannisterze, granym przez Petera Dinklege'a (uwielbiam go za "Dróżnika"), można się zakochać. Khal Drogo o egzotycznej urodzie Jasona Momoa jest w równych proporcjach barbarzyński i pociągający. Musiałabym się rozpływać w zachwytach nad każdym bohaterem - polubiłam nawet Catelyn i Sansę. Podoba mi się to, że nie są dobierani aktorzy zjawiskowo piękni, lecz charakterystyczni - taką urodę cenię znacznie bardziej.

Fabularnie film jest zdumiewająco wierny powieści - rzecz jasna nie znam oryginału na pamięć, czytałam go jakiś czas temu, więc może coś tam obcięto, ale mnie niczego do szczęścia nie brakowało. Historia każdego z bohaterów jest spójna. Poza tym nie oczekuję od twórców, że zilustrują każdy akapit, już z tego wyrosłam. Zdaje mi się tylko, że scen burdelowych pojawiła się nadwyżka - mniej było za to krwawych walk, które w książce od pewnego momentu omijałam, przytłoczona nadmiarem flaków.

Podsumowując - weszłam do gry na całego, zostałam fanką i teraz tylko nie wiem, za co łapać najpierw - drugi sezon czy drugi tom?


Gra o tron / Game of throne, serial TV, 2011

19 komentarzy:

  1. Drugi sezon trzyma poziom, jestem wielkim fanem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj w klubie :). Drugi sezon jest świetny, ale ja bym najpierw łapała za drugi tom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że wyjdzie mi symultanicznie - jednoczesne czytanie z oglądaniem, chociaż książka pewnie nie zajmie mi wiele czasu, mimo rozmiaru (tak jakoś podejrzewam ;) ).

      Usuń
  3. Drugi tom - uważam, że zawsze lepiej najpierw przeczytać książkę, choć tu niekoniecznie dlatego, że książka jest lepsza. Też zbzikowałam na punkcie serialu. W filmie świetnie skondensowano główne wątki - a niektóre sceny są wręcz dopowiedzeniem książki! Podoba mi się też to, że aktorzy/ki są mało znani - żadna z postaci nie kojarzy mi się z żadnym innym filmem, z wyjątkiem - niestety - Natalie Dormer (Margaery Tyrell) - przez co postaci są dla mnie autentyczne. A wiedziałaś, że HBO szykuje się już do realizacji trzeciego sezonu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, ale liczyłam na to :)
      Bardzo lubię kocią urodę Natalie Dormer, więc nawet mi nie przeszkadza narzucające się skojarzenie z Anną Boleyn. Najbardziej znany jest chyba jednak Sean Bean (w 1. sezonie), ale on zawsze rewelacyjnie wygląda w średniowiecznym kostiumie - powinien tak się ubierać na co dzień ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam i serial i książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czekam, aż będzie cały drugi sezon dostępny, bo mnie coś trafi jak będę musiała czekać na kolejny odcinek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry plan, tylko ja się teraz nie mogę powstrzymać...

      Usuń
  6. Uwielbiam ten serial :) Książki nie czytałam niestety, jakoś nie mogę się zmotywować po obejrzeniu ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Puk, puk zgłoś się do mnie w sprawie konkursu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam książki, ale chyba w końcu się skuszę, bo serial jest świetny (a nie przepadam za fantasy;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem wielką fanką fantasy, ale temu serialowi bliżej do klimatów filmów historycznych. Tylko ta historia taka... alternatywna.

      Usuń
  9. Uff, a już myślałam, że jestem jedyna w tym moim umiarkowanym zachwycie nad sagą Martina. "Grę o Tron" doczytałam, ale już na początku drugiej części utknęłam i już nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca.
    Ekranizacji jeszcze nie oglądałam, ale mnie zachęciłaś.

    PS. Fajny blog. Dopiero dzisiaj odkryłam i już dopisałam do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Cieszę się, że Ci się u mnie podoba :) Ja mam nadzieję, że drugi tom przeczytam z co najmniej równym zainteresowaniem jak pierwszy, ale drugi sezon obejrzę z pewnością i wiem (bo już zaczęłam), że będzie świetny.

      Usuń
  10. Ze mną to było tak, że zaczęłam czytać pierwszy tom w połowie serialu i wkrótce wyprzedziłam akcję. Potem nie mogłam doczekać się tego, co będzie dalej i nie tak dawno przeczytałam ostatnią stronę tomu 5. Pierwszy sezon był bardzo wierny książce i świetny po prostu. Drugi jak na razie nam się bardzo dłuży. No ślimaczy, jakoś tak. Może dlatego, ze już wiemy co będzie dalej. I łapiemy się z mężem na rozmyślaniach typu: "to tutaj dopiero jesteśmy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się drugi sezon nie dłuży (oczywiście zaczęłam oglądać! nie mogłam wytrzymać) pewnie dlatego, ze jednak po drugi tom jeszcze nie sięgnęłam, więc nie wiem, co dalej. Pewnie po 5 tomie też miałabym wrażenie, że serial jest zamierzchłych początkach akcji ;) Chwilowo postanowiłam obejrzeć 2 sezon, a w oczekiwaniu na trzeci nadrobić czytanie pierwowzoru.

      Usuń
  11. Jak już pewnie wiesz, jestem dość bezkrytyczną fanką Martina:) Muszę Ci przyznać rację, serial jest rewelacyjny. Obejrzałam go już co najmniej dwa razy a teraz czekam cierpliwie na nowe odcinki drugiego sezonu. Też uważam, że jest to chyba idealna ekranizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) Ja wolę oglądać serial po jego ukazaniu się w całości niż czekać na kolejne odcinki co tydzień, ale tym razem nie wytrzymałam i rzuciłam się na drugi sezon. Przed trzecim zdążę machnąć parę tomów ;) Chwilowo mam tyle do czytania, że nie dam rady upchnąć tam jeszcze Martina.

      Usuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...