18 kwietnia 2012

Wyprawa do piekieł drogą morską

Mała grupa mężczyzn, z których każdy kryje jakąś tajemnicę, a wśród nich jeden obcy. Zamknięci na niewielkiej przestrzeni, odcięci od cywilizacji stają w konfrontacji z żywiołem. Oto przepis na thriller idealny.

Stefan Mani
Statek
WAB 2010

Rejs z Islandii do Surinamu z międzylądowaniem w piekle. Jeśli próbujesz zaokrętować się na "Per Se", zastanów się. Jeszcze nie postawiłeś stopy na pokładzie, a sytuacja już wygląda źle. Chodzą słuchy, że to ostatni rejs, a po nim firma planuje zwolnienie załogi. Niektórym się to nie podoba, burzą się, przemycają na pokład broń. Inni się nie przejmują, mają poważniejsze problemy - jeden właśnie zakopał na plaży ciało żony, drugi odkrył, że zamiast jego szwagra w załodze znalazł się jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców, ksywa Diabeł. Statek traci łączność z lądem, zbliża się potężny orkan, ale największym zagrożeniem jest niestety - drugi człowiek.

Świetny dreszczowiec o nietypowej narracji, prowadzonej w czasie teraźniejszym. Początkowo nie mogłam się wciągnąć (i myliły mi się islandzkie imiona), ale dla równowagi - od drugiej połowy nie mogłam się oderwać. Dość brutalna, "męska" proza, ale najmocniejszym jej atutem jest atmosfera. Bohaterowie są w potrzasku, a zagrożenie potęguje się z każdą stroną. Islandzcy pisarze doskonale potrafią operować mrokiem - to pewnie przez ten ich zimny klimat ;)

Mogę się przyczepić tylko do epilogu. Nie do samego rozwiązania historii, które jest świetne, ale tego, co po nim... Chyba brakuje mi otrzaskania z islandzkimi legendami, żeby w pełni odczytać podtekst. Mimo to - gorąco polecam.

10 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam wszystko co irlandzkie. To obowiązkowa lektura dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że to Islandia, a nie Irlandia :)

      Usuń
  2. O, to coś dla mnie! Dodatkowo kuszą te islandzkie legendy...:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja tych legend nie jestem do końca pewna, mam jednak wrażenie, że było tam nawiązanie do czegoś, co jest mi kulturowo obce... Chyba w jakiejś recenzji czytałam, że to nawiązanie do legend.

      Usuń
  3. Już mi ktoś polecał tę książkę i nawet jej szukałam, ale zapomniałam o niej. Ciągną mnie takie klimaty, fajnie, że o niej przypomniałaś:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam kiedyś islandzki thriller Yrsy Sigurdardottir (język islandzki jest świetny:)) i bardzo mi się podobał, tak więc myślę, że "Statek" też przypadłby mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za miły blożek. Zapraszam do siebie: www.pochylonanaddzielami.blogspot.com

      Usuń
    2. Safiree - ja mam Yrsę S. w planach, za to bardzo podobał mi się Indridason :) Mam słabość do Islandii.

      Usuń
  5. Kiedyś próbowałam wygrać tę książkę, ale bez powodzenia. Szkoda, bo bardzo mnie zaintrygowała, teraz tym bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem Stefán Máni odwołuje się do mitologii Cthulhu (stworzonej przez Lovecrafta), a nie do legend islandzkich, ale legend nie znam, więc gwarancji nie dam ;)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...