Pogrążona w islandzkim bagnie

Ten kryminał jest sam jak bagno - czarny, gęsty i wciąga...

Zaczyna się od pozornie zwykłego, nudnego islandzkiego morderstwa (jak je określają śledczy) w Reykjaviku - starszy, mieszkający samotnie mężczyzna zostaje znaleziony martwy. Zginął prawdopodobnie od uderzenia w głowę popielniczką. Wydawałoby się, że to efekt jakiejś kłótni, w której doszło do rękoczynów, gdyby nie tajemnicza kartka znaleziona obok zwłok...

Komisarz Erlendur próbuje rozwikłać zagadkę, grzebiąc w przeszłości zamordowanego. Początkowo wydaje się, że znalezione w mieszkaniu denata stare zdjęcie dziecięcego grobu nie może mieć nic wspólnego ze zbrodnią. Ale czy na pewno?


Chyba porzucę Skandynawię na rzecz Islandii... Co za fantastyczny kraj do popełniania morderstw ;) Chłodny, pusty, ponury. Czytając, oczyma wyobraźni widziałam te wyludnione miasteczka, stare cmentarze, nieustający deszcz, kłębiące się chmury. Obraz społeczeństwa islandzkiego rysowany przez Indridasona też jest bardzo mroczny. Komisarz Erlendur ma dwoje dorosłych dzieci - i syn, i córka popadli w nałogi i próbują, jak mogą, zniszczyć sobie życie.

Erlendur to nie Wallander, nie jest tak wyrazistą postacią, nie przywiązałam się do niego, ale sam kryminał mnie zachwycił i na pewno będę kontynuować znajomość z Indridasonem.

Komentarze

  1. Widzę, że autor wzbudza dość ambiwalentne odczucia. Niedawno czytałam negatywną recenzję którejś z jego książek. To nawet dobrze, bo teraz mam chęć sprawdzić, jaka będzie moja opinia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimat w kryminale jest dość istotny, a ten o którym piszesz kusi mnie bardzo - chętnie bym się wczytała w tę książkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy22.11.11

    Tą książkę sfilmowano i film jest naprawdę świetny. polecam

    http://www.filmweb.pl/film/Bagno-2006-354431

    OdpowiedzUsuń
  4. Islandia i mnie pociąga i wydaje się fantastyczną tajemnicą do odkrycia, ale głównie przez to, że pochodzi stamtąd jeden z moich ukochanych zespołów- Sigur Ros. Coś musi być w tym odległym kraju, że muzyka tworzona tam jest tak smutna i melancholijna, że wydaje się sama łkać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Z książką w wannie - ja chyba się nie spotkałam dotąd z negatywną recenzją Indridasona. Ale ilu czytelników, tyle opinii. Zawsze trzeba sobie zdanie wyrabiać samemu :)

    Malineczka74 - to prawda, właściwy klimat to połowa sukcesu. Pewnie dlatego najlepsze kryminały powstają na północy, nawet aurę mają tam odpowiedniejszą ;)

    Anonimie - bardzo-bardzo dziękuję za ten link. Nie miałam pojęcia, że powieść sfilmowano, ale z radością obejrzę film :)

    Kasiu - ja też uwielbiam Sigur Ros :) Poza tym kilku moich znajomych podróżowało po Islandii i zdjęcia stamtąd były po prostu fenomenalne. Fascynujące miejsce, bardzo chciałabym tam pojechać. Na razie będę podróżować literacko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też sobie kupiłam takie wydanie. I jeszcze jedną, też Polityki, taką czerwoną, nie pamiętam tytułu.
    Mój jeszcze-nie-zięć dostał ode mnie po angielsku na urodziny i jest zachwycony, pora na mnie, i ja się teraz muszę zachwycić

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, ale wrażenia letnie. Nie porzucaj Skandynawii!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasia.eire - czerwona to chyba z tegorocznej serii? Ja w tym roku kupiłam Mankella "Piątą kobietę", a Indridasona "Grobową ciszę" przegapiłam... A szkoda, bo nią też chętnie bym się zachwyciła :)

    Agnes - no nie, Skandynawii tak naprawdę nie porzucę, nie mogłabym ;) Zwłaszcza, ze jeszcze dwa "mankele" na półce czekają.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)