24 maja 2011

Kryminalna pustka

Sama jestem na siebie zła, kiedy sięgam po takie książki. 

Arsenka z "Przyjemnostek" napisała w komentarzu do poprzedniego posta, że nie przepada za kryminałami: "rzadko je czytam i pozostawiają po sobie pustkę. Ciekawa zagadka, na końcu rozwiązanie i tyle. Przeczytałam, odłożyłam, zapomniałam ;)". Moim zdaniem są kryminały, które się nie poddają tej charakterystyce, ale to raczej wyjątki, takie perełki, z bogatym tłem ("Alienista" Caleba Carra), głębią emocji, albo chociaż fascynującym klimatem (seria o Richardzie Jurym oraz wszystkie staroświeckie perełki A. Christie i A. Conana-Doyle'a). 

Niestety, moja ostatnia lektura, W ukryciu Lisy Gardner, to dokładnie taka powieść, o jakiej pisze Arsenka - czyta się gładko, bezrefleksyjnie, dla zabicia czasu. Tyle, że mnie ostatnio czasu żal i wcale go zabijać nie chcę, stąd refleksja z pierwszego zdania. Sama pewnie bym jej z biblioteki nie przyniosła, ale pożyczyła ją moja siostra, a ja akurat potrzebowałam lektury na długą podróż autokarem i ta wydawała się dobrze spełniać wymagania. Na tyle wciągała, że urozmaiciła nudne chwile, ale można ją było bez żalu odłożyć, a do tego nie wymagała wielkiego skupienia, no i nie była ciężka :). Pod tymi względami się sprawdziła i akurat na trzy dni podczytywania starczyła (chociaż żałowałam, że nie zabrałam jednak bardziej tematycznej lektury, bo podróż kręciła się wokół gotyckich zamków krzyżackich). Drugą książką, którą zabrałam, był Poradnik domowy kilera Hallgrímura Helgasona - zapowiada się świetnie, ale drobny druczek okazał się mało komfortowy do czytania w drodze.

Wracając do rzeczy, akcja książki toczy się współcześnie w Ameryce (i do złudzenia przypomina wszystkie inne dzieła cobenopodobne). Annabelle Granger ma 32 lata, a jednak pewnego dnia dowiaduje się z gazety, że umarła jako mała dziewczynka, wiele lat temu, a jej zwłoki właśnie zostały odnalezione. Decyduje się wreszcie rozwiać tajemnice, które od zawsze ją otaczały. Odkąd skończyła 7 lat wraz z rodzicami nieustannie uciekała, zmieniając miasta i nazwiska, ale była przekonana, ze przyczyną tego dziwnego trybu życia była mania prześladowcza jej ojca. Teraz zaczyna wierzyć, że niebezpieczeństwo przed którym kryła się z rodziną, jest realne. Jednocześnie policjant Bobby Dodge próbuje rozwikłać ponurą zagadkę starego grobu, w którym odnaleziono zwłoki małej Annabelle Granger i pięciu innych dziewczynek.

Jeśli lubicie książki tego typu, przeczytajcie. Akcja zgrabna, może odrobinkę naciągana, tu i ówdzie schemacik, ale ogólnie czyta się dobrze i nawet zakończenia się nie domyśliłam.

7 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie. Jak na nią trafię, to przeczytam:))

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie- mi też się nei chce zabijać czasu, dlatego z kryminałów toleruję ostatnio tylko...opowiadania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryminały czytam rzadko,jestem do tyłu nawet z Larssonem,przeczytałam do tej pory pierwszą część i nie mogę się zabrać do następnych ;)

    Więc po ten raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem czy warto sięgać po tę ksiażkę, ale nie mówię że nie

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety również nie mam ostatnio zbyt wiele wolnego czasu, więc jeżeli już go dobijam, to serialami. Jeśli chodzi o książki, staram się czytać te, które podejrzewam o posiadanie tego "czegoś". Jakoś Ci ufam i chyba tę odpuszczę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam lubię kryminały, nawet te proste ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasandra - myślę, że książki Gardner można bez problemu znaleźć w bibliotekach :)

    Iza - ja znam z kryminalnych tylko opowiadania Agathy Christie. A może to byłby niezły pomysł?

    Evita - myślę, że Gardner można sobie bez żalu odpuścić. A Larssona akurat pochłonęłam trzy tomy w tydzień ;) Podobało mi się bogate tło.

    Piotrze - zawsze najlepiej sprawdzić samemu ;)

    Milvanna - odpuść sobie, wiele nie stracisz ;) Ja ostatnio osiągnęłam taki stan, że już nawet na seriale nie mam czasu.

    Viconia - jeśli lubisz, to nie zniechęcam do czytania ;) Ja kiedyś tez czytałam je namiętnie, ale ostatnio mi jakoś ciąg przeszedł. Może już za dużo ich przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...