18 maja 2011

Morderstwa w dawnej Francji

Nie mam za bardzo do czynienia z literaturą francuską, właściwie przeczytanych współczesnych autorów mogłabym wyliczyć na palcach rąk. I niestety-niestety żadna przeczytana nie wzbudziła mojego entuzjazmu. To samo tyczy się książek autorstwa Colette Lovinger-Richard, które są przyzwoitymi kryminałami i ciekawymi powieściami historycznymi zarazem, a jednak zachwytu nie wzbudzają.
Autorka tworzy nieco nietypową sagę kryminalną, osadzoną w miasteczku Compiegne. Nietypową, bo głównymi bohaterami są medycy z rodu Lajoy, a poszczególne tomy sagi rozrzucone są na przestrzeni wieków. Tom pierwszy "Śmierć pośród zgiełku" rozgrywa się w średniowieczu, drugi - "Krwawe zbrodnie"- w okresie rewolucji francuskiej, a "Zabójca z cesarskiego grodu", który właśnie przeczytałam, za Napoleona.

Pomysł ciekawy, wykonanie dobre. Trudno mi zarzucić coś konkretnego tej powieści. Osadzenie w realiach historycznych udane, postaci wiarygodne, zagadka zgrabna i z przyjemną woltą na końcu. W 1803 r. w Compiegne zostały zamordowane trzy nie związane ze sobą osoby - odnaleziono je porzucone w lesie, z workami na głowach. Po siedmiu latach morderca powraca - giną kolejne dwie osoby. Jednocześnie zostaje uduszona pewna arystokratyczna seniorka rodu, a główną podejrzaną jest jej niedorozwinięta córka, natomiast do domu młodego lekarza Francois Lajoy'ego (który wybrał ten zawód zgodnie z tradycją, ale nie jest wcale szczęśliwy) trafia młody człowiek, który w wyniku ran odniesionych na polu bitwy (w czasie wojen napoleońskich) doznał uszkodzenia mózgu i cierpi na amnezję.

Kryminał jest nieco w stylu A. Christie - nie ma epatowania ranami i trupami, za co daję plus. Pojawiają się ciekawostki związane z tym okresem panowania Napoleona. Francois Lajoy odkrywa tajniki psychologii. Jest nawet, nieco w tle, gorący i tajemniczy romans. W sumie ta książka podoba mi się bardziej, kiedy ją opisuję, niż kiedy ją czytałam ;) Główny zarzut, który mogę jej postawić, to ten, że nie byłam w stanie zżyć się z żadnym bohaterem i było mi wszystko jedno, który okaże się mordercą i czy w ogóle zabójca zostanie wykryty. Podsumowując, przeczytać można, nie trzeba.


Uwaga do wydawnictwa - koszmarna okładka i niestaranny skład mogą zrazić największego fana kryminałów...

6 komentarzy:

  1. Dobrze że napisałaś prawdę. Irytują mnie ksiażki niedbale wydane

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria ma faktycznie wyjątkowo mało zachęcającą okładkę. Kiedyś pogardziłam Fred Vargas, chociaż w taniej książce była prawie za darmo, ale wyglądała tak tandetnie....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za kryminałami, rzadko je czytam i pozostawiają po sobie pustkę. Ciekawa zagadka, na końcu rozwiązanie i tyle. Przeczytałam, odłożyłam, zapomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piotrze - ta seria kryminałów wygląda tak, jakby wydawnictwu naprawdę się nie chciało...

    Iza - ta też jest z taniej książki, kupiłam ją bardzo dawno, odstała na półce ponad rok, zresztą w towarzystwie Fred Vargas właśnie. Postanowiłam zaryzykować i nie oceniać książki po okładce. Nawiasem mówiąc, Fred Vargas podobała mi się o wiele bardziej, recenzję zamieszczałam chyba jeszcze na bloxie. Była znacznie bardziej klimatyczna.

    Przyjemnostki - no właśnie, dobry kryminał nie powinien zostawiać pustki. Dla mnie wzorem kryminału jest "Alienista" Caleba Carra. Oprócz trzymającej w napięciu zagadki jest także nieprawdopodobnie żywym obrazem Nowego Jorku u schyłku XIX w. Czytałam go lata temu, a do dziś pamiętam. Polecam, tak samo jak drugą część "Anioła śmierci".

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba przyznać, że wydanie zostawia wiele do życzenia ;]
    Mam podobny problem jak Ty, bo oprócz klasyki francuskiej literatury, nie jestem w stanie się czymkolwiek zachwycić z tego kraju:)
    Jeśli jednak odkryję jakiegoś ciekawego autora, lub Tobie się to przytrafi, czym prędzej podzielmy się informacjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedronka - wiem, że nie należy oceniać książek po okładce, ale patrząc na taka jak ta po prostu nie jestem w stanie uwierzyć, że to będzie dobra książka.
    Czekam na rekomendacje i sama tez nie omieszkam poinformować, jeśli coś ciekawego i francuskiego przeczytam :) Ale raczej mnie ostatnio odpycha od francuskich pisarzy...

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...