Morderstwa w dawnej Francji

Nie mam za bardzo do czynienia z literaturą francuską, właściwie przeczytanych współczesnych autorów mogłabym wyliczyć na palcach rąk. I niestety-niestety żadna przeczytana nie wzbudziła mojego entuzjazmu. To samo tyczy się książek autorstwa Colette Lovinger-Richard, które są przyzwoitymi kryminałami i ciekawymi powieściami historycznymi zarazem, a jednak zachwytu nie wzbudzają.
Autorka tworzy nieco nietypową sagę kryminalną, osadzoną w miasteczku Compiegne. Nietypową, bo głównymi bohaterami są medycy z rodu Lajoy, a poszczególne tomy sagi rozrzucone są na przestrzeni wieków. Tom pierwszy "Śmierć pośród zgiełku" rozgrywa się w średniowieczu, drugi - "Krwawe zbrodnie"- w okresie rewolucji francuskiej, a "Zabójca z cesarskiego grodu", który właśnie przeczytałam, za Napoleona.

Pomysł ciekawy, wykonanie dobre. Trudno mi zarzucić coś konkretnego tej powieści. Osadzenie w realiach historycznych udane, postaci wiarygodne, zagadka zgrabna i z przyjemną woltą na końcu. W 1803 r. w Compiegne zostały zamordowane trzy nie związane ze sobą osoby - odnaleziono je porzucone w lesie, z workami na głowach. Po siedmiu latach morderca powraca - giną kolejne dwie osoby. Jednocześnie zostaje uduszona pewna arystokratyczna seniorka rodu, a główną podejrzaną jest jej niedorozwinięta córka, natomiast do domu młodego lekarza Francois Lajoy'ego (który wybrał ten zawód zgodnie z tradycją, ale nie jest wcale szczęśliwy) trafia młody człowiek, który w wyniku ran odniesionych na polu bitwy (w czasie wojen napoleońskich) doznał uszkodzenia mózgu i cierpi na amnezję.

Kryminał jest nieco w stylu A. Christie - nie ma epatowania ranami i trupami, za co daję plus. Pojawiają się ciekawostki związane z tym okresem panowania Napoleona. Francois Lajoy odkrywa tajniki psychologii. Jest nawet, nieco w tle, gorący i tajemniczy romans. W sumie ta książka podoba mi się bardziej, kiedy ją opisuję, niż kiedy ją czytałam ;) Główny zarzut, który mogę jej postawić, to ten, że nie byłam w stanie zżyć się z żadnym bohaterem i było mi wszystko jedno, który okaże się mordercą i czy w ogóle zabójca zostanie wykryty. Podsumowując, przeczytać można, nie trzeba.


Uwaga do wydawnictwa - koszmarna okładka i niestaranny skład mogą zrazić największego fana kryminałów...

Komentarze

  1. Dobrze że napisałaś prawdę. Irytują mnie ksiażki niedbale wydane

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria ma faktycznie wyjątkowo mało zachęcającą okładkę. Kiedyś pogardziłam Fred Vargas, chociaż w taniej książce była prawie za darmo, ale wyglądała tak tandetnie....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za kryminałami, rzadko je czytam i pozostawiają po sobie pustkę. Ciekawa zagadka, na końcu rozwiązanie i tyle. Przeczytałam, odłożyłam, zapomniałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piotrze - ta seria kryminałów wygląda tak, jakby wydawnictwu naprawdę się nie chciało...

    Iza - ta też jest z taniej książki, kupiłam ją bardzo dawno, odstała na półce ponad rok, zresztą w towarzystwie Fred Vargas właśnie. Postanowiłam zaryzykować i nie oceniać książki po okładce. Nawiasem mówiąc, Fred Vargas podobała mi się o wiele bardziej, recenzję zamieszczałam chyba jeszcze na bloxie. Była znacznie bardziej klimatyczna.

    Przyjemnostki - no właśnie, dobry kryminał nie powinien zostawiać pustki. Dla mnie wzorem kryminału jest "Alienista" Caleba Carra. Oprócz trzymającej w napięciu zagadki jest także nieprawdopodobnie żywym obrazem Nowego Jorku u schyłku XIX w. Czytałam go lata temu, a do dziś pamiętam. Polecam, tak samo jak drugą część "Anioła śmierci".

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba przyznać, że wydanie zostawia wiele do życzenia ;]
    Mam podobny problem jak Ty, bo oprócz klasyki francuskiej literatury, nie jestem w stanie się czymkolwiek zachwycić z tego kraju:)
    Jeśli jednak odkryję jakiegoś ciekawego autora, lub Tobie się to przytrafi, czym prędzej podzielmy się informacjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedronka - wiem, że nie należy oceniać książek po okładce, ale patrząc na taka jak ta po prostu nie jestem w stanie uwierzyć, że to będzie dobra książka.
    Czekam na rekomendacje i sama tez nie omieszkam poinformować, jeśli coś ciekawego i francuskiego przeczytam :) Ale raczej mnie ostatnio odpycha od francuskich pisarzy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)