Totalny chaos

...panuje w mojej głowie. Nie mogę się jakoś skupić na niczym, czytam na raz dużo, tak dużo, że aż nie jestem w stanie się doliczyć pozaczynanych książek. I żeby one chociaż złe były, ale nie, są ciekawe, a jedna to niepodważalne arcydzieło. I co z tego, zamiast kontynuować, sięgam po następną. Kończy się na tym, że włączam laptopa i oglądam jakieś byle co, np. programy tvn na tvn player. Takiej skomasowanej dawki telewizji już od dawna nie przyswoiłam - od jakichś 7 lat żyję praktycznie bez telewizora (w tym okresie przez 1,5 roku miałam pudło, ale nie używałam). A wczoraj zakończyłam wieczór oglądaniem po raz siedemnasty "Finding Nemo" w oryginale. I nawet nie mogę się usprawiedliwiać przed sobą, że to dla nauki języka, bo teksty z tej bajki znam na pamięć...

Chwilowo mogę więc zrecenzować tylko zaległą, przeczytaną kilka tygodni temu "Fabrykantkę aniołków" Lackberg.



Kto czyta moje recenzje, ten wie, że nie jestem wielbicielką tej kryminalnej sagi, ale jak ktoś mi da tom do ręki, to przeczytam. A że każdy tom trafia w moje ręce, dzięki mojej siostrze, to jakoś tak wyszło, że jestem z losami Eriki i Patrika na bieżąco.

Wady powieści są te same, co w tomach poprzednich (nie będę się powtarzać, odsyłam do ich recenzji). Oczywiście - mamy nową ciążę. Nie może być u Lackberg tomu bez ciąży. Jeżeli rozmnażanie w Szwecji jest rzeczywiście tak obfite jak w tej sadze, to za dwadzieścia lat Skandynawowie zaleją świat. Wyprą nawet Chińczyków. Mamy także w "Fabrykantce..." tradycyjną dla kryminałów szwedzkich sprawę społeczną. Tym razem mowa o ksenofobii i radykalnej prawicy, która ma szansę dojść do władzy, głosząc hasła o Szwecji tylko dla Szwedów. Oczywiście ani w dzieciach, ani w kwestiach społecznych nie ma niczego złego, ale męczy mnie powtarzalność składników, z jakich jest zbudowany absolutnie każdy tom: 1) rozmnażanie, 2) problemy społeczne, 3) zagadka z przeszłości, 4) zagadka z teraźniejszości. Może to tak jak z piosenkami - pisarka uznała, że czytelnicy też najbardziej lubią to, co już znają. Jadąc na tym powtarzalnym schemacie, bez problemu tworzy grubaśne, 500-stronicowe tomy z częstotliwością 1 lub 2 na rok.Całe szczęście jednak, że zagadki kryminalne u Lackberg bywają ciekawe. Tak jest i tym razem.

U wybrzeży Fjalbacki leży mała wysepka Valö, a na niej stoi opuszczony dom. Dawniej mieściła się w niej nieduża, elitarna prywatna szkoła dla chłopców, ale w 1974 r. zamknięto ją - po niewyjaśnionej tragedii, która miała miejsce w Wielkanoc. Policja we Fjalbace otrzymała telefon wzywający ich na wyspę. Kiedy policjanci tam dotarli, w domu dyrektora szkoły znaleźli tylko jego najmłodszą, roczną córeczką. Cała rodzina zniknęła w połowie posiłku. Pokój wyglądał tak, jakby nagle podnieśli się od stołu i wyszli. Nigdy ich nie odnaleziono.

Po 30 latach owa najmłodsza córeczka, wychowana przez rodzinę zastępczą Ebba, wraca na wyspę wraz z mężem. Niedawno spotkała ich tragedia i próbują w nowym miejscu odbudować swoje życie na nowo. Jednak najwyraźniej ktoś, komu nie podoba się ich powrót, postanawia ich zabić... Do akcji wkracza komisarz Patrik Hedström, a po piętach depcze mu jego żona Erika, która ma w planach książkę o tragedii, która wydarzyła się na wyspie.

Jednocześnie poznajemy historię potomkiń pewnej morderczyni z początku XX wieku, zwanej fabrykantką aniołków...

Camilla Lackberg, Fabrykantka aniołków / Änglamakerskan, Czarna Owca 2012
tłum. Inga Sawicka
ss. 496

Komentarze

  1. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich tomów - "Syrenki" i "Latarnika", w "Fabrykantce aniołów" moim zdaniem znów mamy powrót do sensownej fabuły kryminalnej. Byłam pozytywnie zaskoczona tym ostatnim tomem - miałam już po niego nie sięgać, bo drażnią mnie i nudzą przygody Patricka, Eriki i ich znajomych ale wyszło jak wyszło i w sumie jestem zadowolona, że "Fabrykantkę..." przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie wiem, czy była bardziej sensowna niz poprzednie - tak mnie męczy ta identyczna w każdym tomie forma, w którą fabuła jest ułożona, że zaczynam mieć problemy z oceną. Ale wizja tego nagle opustoszałego domu działała na wyobraźnię :)

      Usuń
  2. Oj, kochana, nie przejmuj się tym chwilowym brakiem natchnienia! Dużo osób teraz tak ma. Myślę, że póki co najlepiej będzie oddać się temu, żeby już wkrótce moc i siła wróciła do Ciebie ze zdwojoną siłą :)) Ja też często mam takie okresy - leżę w łóżku i jedynym moim zajęciem jest oglądanie seriali. Nawet książek wtedy nie czytam!
    Co do serii, to czytalam dotychczas tylko ,,Księżniczkę z lodu" jakieś sto lat temu ;) Podobała mi się, ale bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet mam natchnienie na pisanie - tylko nie mam czasu. A z tym czytaniem to już sama nie wiem, wszystko mi się podoba, a niczego nie kończę. Ale wiem, że to minie. Mam teraz inne sprawy na głowie, które mnie chyba po prostu rozpraszają.
      Lackberg nie żałuj. Pierwszy tom był najlepszy - bo najświeższy, no i nikt jeszcze nie rodził dzieci ;)

      Usuń
  3. "Nie może być u Lackberg tomu bez ciąży. Jeżeli rozmnażanie w Szwecji jest rzeczywiście tak obfite jak w tej sadze, to za dwadzieścia lat Skandynawowie zaleją świat. Wyprą nawet Chińczyków."

    Haha :) Bardzo mnie to zdanie ubawiło. Przeczytałam sobie recenzję dokładnie, bo jakoś za panią Lackberg zabierać się nie zamierzam. No chyba, że mi ktoś jakiś tom do ręki wciśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby ktoś wciskał, próbuj się bronić :D Naprawdę można zmarnować czas przy użyciu czegoś lepszego :)

      Usuń
  4. Ja już po raz kolejny mówię: że mam w planach przeczytanie coś tej autorki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zacząć jednak od pierwszego tomu. Życie prywatne stałych bohaterów odgrywa tu dużą rolę, a dzieje się w nim dużo i sytuacja zmienia się z tomu na tom.

      Usuń
  5. Kamieniarz bardzo skutecznie wybił mi z głowy myśli o sięgnięciu po kolejne książki C.Lackberg, ale o Fabrykantce czytałam pozytywne recenzje i myślałam, że to jakaś oryginalna na tle pozostałych książek pozycja, ale jak widzę schemat jest nieśmiertelny:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Oryginalności tu nie uświadczysz. Pomysł z tym opustoszałym domem jest intrygujący, ale to chyba jedyne, czym się ten tom odróżnia od innych.

      Usuń
  6. Witam serdecznie,

    Dziś zamieściłam recenzję dokładnie tej samej książki lecz druzgocąco różną. Dzięki Twojej udało mi się spojrzeć na książkę z innej perspektywy i w sumie pod pewnymi względami muszę przyznać Ci rację. Zapraszam do siebie oraz zachęcam do obserwacji: http://speedofthoughts.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dobrze poczytać cudze opinie, dobrze, że mamy blogi :) Myślę też, że inaczej odbiera się Lackberg, jeśli czyta się pojedynczy tom, a inaczej, jeśli zna się całą sagę. Wtedy pewne minusy się uwypuklają.

      Usuń
  7. Czytałam kiedyś wywiad z autorką w "Wysokich Obcasach" i ... jakoś się niespecjalnie przekonałam do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go czytałam, ale nie bardzo pamiętam. To w sumie jak z książkami tej autorki - też je czytałam i też nie bardzo pamiętam ;)

      Usuń
  8. mam 3 tomy z tej serii na półce i na mnie czekają.
    A mnie ogarnia seria pt."nic mi się nie chce"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę serię też dobrze znam :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)