15 sierpnia 2012

Mały comeback

Powróciłam z wakacji, ale bez szczególnego zapału do pracy, a nawet do blogowania. Wyjazd był za krótki o jakieś pół roku ;) Sporo książek udało mi się przeczytać i niedługo pojawią się nowe notki. A na razie, na rozgrzewkę, najciekawsze okładki "Emmy" Jane Austen. Wszystkie piękne, ale największą słabość mam do okładek książek wydawanych w serii "EVERYMAN'S LIBRARY".


 





6 komentarzy:

  1. Vintage Austen jest rewelacyjna!
    Witam po powrocie i doskonale rozumiem te pól roku... mam to samo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej serii Vintage wyszły wszystkie ukończone powieści Austen: http://stylishpop.blogspot.com/2009/12/jane-austin-book-covers-by-vintage.html
      Niestety, dwa tygodnie urlopu to boleśnie mało, cieszę się, ze to rozumiesz :)

      Usuń
  2. Trzecia od dołu :)
    A w sumie co to za różnica jaka okładka .. skoro "Emma" jest taaaką cudowną lekturą ?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że cudowna, dlatego nie powinno się ją bezcześcić brzydką oprawą :). A ja mam ogromną słabość do okładek, zawsze to przyjemniej trzymać w dłoniach coś pięknego.

      Usuń
  3. W sumie nie zaczytuje się w Austin, choć przyznaję, że okładki urokliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby docenić urok okładek, nie trzeba lubić autora :)

      Usuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...