Czytam klasykę - Dżentelmen włamywacz


Arsène Lupin mnie ominął.
Uchylił cylindra i obszedł szerokim łukiem.
Nie, no, nie o tym mówię :) Ominął mnie w postaci książkowej. Nie miałam okazji dotąd na niego trafić, choć oczywiście nazwisko było mi znane. Mam wrażenie, że część winy za naszą nieznajomość ponoszą wydawcy, bo pan Lupin jakoś nie miał szczęścia do publikacji w Polsce. Sherlock Holmes jest od lat odmieniany w księgarniach przez wszystkie przypadki. Mamy osobne książki, tomy częściowe, tomy zbiorowe, tomy mieszczące całą sherlockowatość w jednym i w ogóle. Jeśli ktoś w życiu nie czytał o przygodach słynnego detektywa, to chyba musiał się w tym celu specjalnie postarać. Tymczasem Arsène'a - jak na superwłamywacza przystało zresztą - łatwo przeoczyć, kiedy tak sobie skromnie stoi ukryty gdzieś za zasłonką i śmieje w garść z czytelnika właśnie obrabowywanego ze znajomości bardzo ważnej literackiej postaci. Czyżby polskie wydawnictwa bojkotowały zdolnego włamywacza jako osobnika stojącego po złej stronie mocy? Szkoda by była wielka (chociaż tam on zaiste stoi), bo przygody Arsène'a Lupin są arcyciekawe.

Francuski pisarz Maurice Leblanc, żyjący współcześnie z Sir Arthurem Conanem Doylem, stworzył 20 tomów o przygodach dżentelmena-włamywacza. Pierwszy tom ukazał się w roku 1907, czyli 20 lat po "Studium w szkarłacie" z Sherlockiem w roli głównej. Nie udało mi się znaleźć informacji, czy wszystkie tomy zostały przetłumaczone i wydane w Polsce - choć publikowano je z pewnością. Tom pierwszy ukazał się po polsku już w rok po wydaniu oryginalnym. Chyba jednak były one dotąd dość trudno dostępne. Na szczęście za wznowienie całości zabrał się magazyn Bluszcz w ramach serii Klasyka Kryminału (Biblioteka Bluszcza). Zaplanowano wydanie 23 tomów (nie wiem, czemu jest ich więcej - może któryś rozbito na dwie części, a może zdecydowano się też opublikować kontynuację przygód z lat 70. XX w.). Nie wiem, czy ukazały się wszystkie - bo nie mogę ich nigdzie dostać... Trochę za późno tego Lupina nieszczęsnego odkryłam.

Pierwsze moje spotkanie z panem Lupinem odbyło się w miejscu całkiem nieoczekiwanym, bo w markecie bynajmniej nie książkowym - ze sprzętem AGD głównie. A jednak pomiędzy odkurzaczami a lodówkami napadł na mnie... nie, nie włamywacz, ale stos taniej książki, na którym wygodnie spoczywał rzeczony Arsène Lupin. Dokładnie - 4 pierwsze tomy w jakiejś śmiesznej cenie, 3 zł za sztukę. Czy można było nie brać? Nie można było.

Do pierwszego tomu podeszłam jak do jeża. "Arsène Lupin. Dżentelmen-włamywacz", w którym mamy okazję poznać rabusia o wielu twarzach, niezliczonych tożsamościach, niespotykanej zręczności i sporym uroku osobistym - to zbiór opowiadań. Pierwsze i drugie przeczytałam z umiarkowanym, lecz wzrastającym zaciekawieniem. Gdzieś już od połowy tomu jednak odkryłam, że chcę przeczytać wszystko.

Natychmiast złapałam za tom drugi "Arsène Lupin kontra Herlock Sholmès". Tak, wzrok Was nie myli, Herlock Sholmes. Nawiązanie do słynnego detektywa aż nazbyt czytelne. Chociaż trochę żałowałam, że Leblanc zdecydował się na taki żarcik. Gdyby napisał o jakimś innym, wymyślonym przez siebie, wielkim detektywie, powieść byłaby idealna. A tak, niestety, troszkę się pisarz przejechał na sławnym Angliku, choć czytelnicy, którzy nie mają osobistego stosunku do twórczości Conana Doyle'a, pewnie tego tak nie odbiorą. Ja osobisty stosunek mam i nie lubię Sherlocków tworzonych na siłę przez innych pisarzy. Żaden twór sherlockopochodny nie mógłby butów czyścić oryginałowi. Widać nieudolne naśladownictwo - niby zachowano wady i zalety, ogólną charakterystykę, styl bycia, a jednak to nie jest to. No, a o procesie dedukcji można zapomnieć. W przypadku tworu Leblance'a było podobnie, ale ostatecznie - to nie był Sherlock, tylko Herlock, więc usilnie postarałam się wymazać z głowy wszystkie skojarzenia... Na plus pisarzowi należy policzyć, że  jego wypieszczony Lupin nie zawsze jest górą w pojedynku dwóch mózgów.

Trzeci tom wciągnął mnie najbardziej - "Tajemnica wydrążonej iglicy" rozpoczyna się od kradzieży niemożliwej, pozornej śmierci głównego bohatera, porwania pięknej dziewczyny, dokumentu, który krążył przez wieki wśród królów Francji i ukrytego skarbca. Głównym bohaterem tej powieści jest młodziutki detektyw amator, uczeń Isidore Beautrelet, któremu niezwykłe talenta pozwalają rozwiązywać historyczne zagadki i deptać po piętach słynnemu włamywaczowi.

Już się miałam złapać za czwarty z posiadanych tomów, o tajemniczym tytule "813", kiedy odkryłam, że jest to tylko "813. Część 1". Powstrzymałam się więc do czasu upolowania na allegro części 2 (tom 5). A jak już ją upolowałam, zaopatrzyłam się od razu w tom 6 "Wyznania Arsene'a Lupin". Reszty nie posiadam (jeszcze), ale chętnie odkupię, jakby ktoś oferował...

Polecam wielbicielom klasycznych kryminałów, gdzie kluczową rolę odgrywa intelekt, a nie wyrafinowane psychopatyczne skłonności.

Komentarze

  1. mnie też ominął co dziwne bo uwielbiam takie książki, kiedyś oglądałam film ale od dziś poluję na allegro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aja nawet filmu nie oglądałam. Pamiętam, że daaaaawno temu leciał jakiś serial w telewizji, ale to wszystko. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pamiętam, że czytałam kiedyś któryś z wydanych w Polsce tomów opowiadań o przygodach tego bohatera.
    Same intrygi nie zapadły mi w pamięć, nie były chyba jakoś szczególnie wciągające czy odkrywcze, ale sam dźentelmen był uroczy, o wiele bardziej sympatyczny od Holmesa, ale z pewnością mniej interesujący. ;-)
    Swoją drogą, jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad kwestią wydania dzieł Leblanca w Polsce - w mojej bibliotece jego książek było dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może moja biblioteka była pechowa w tm względzie :/

      Usuń
  3. No żesz czuję się po prostu zażenowana faktem, że dopiero teraz po raz pierwszy usłyszałam o Lupinie! No jak ja mogłam żyć w takiej nieświadomości, no jak? Dzięki, Lilybeth.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, to nie jest możliwe! Jak to? Nigdy-nigdy? Cieszę się w takim razie, że Cię uświadomiłam :)

      Usuń
    2. No nigdy, przenigdy. Serio...

      Usuń
  4. Muszę zacząć chodzić częściej po różnych marketach - ja też jeszcze nie miałam okazji by sięgnąć po ten cykl, a chętnie bym to uczyniła :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w bibliotece lub na allegro będzie Ci jednak łatwiej trafić :) Swoją drogą, mól książkowy na odwyku, który nie chce kupować książek i unika księgarni, to nawet w mięsnym znajdzie jakieś tanie książki. Ironia losu :D

      Usuń
  5. Ja na któryś koloniach dostałam jakimś cudem jedną z powieści, ale masz rację, Arsene jakoś nie ma szczęścia do publikacji. A szkoda, bo książki bardzo dobrze się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria Bluszcza wygląda bardzo obiecująco, ale mam wrażenie, że nakład był niewielki, skoro tak ciężko je teraz upolować. W żadnej księgarni internetowej nie ma, nawet na allegro pojedyncze sztuki.

      Usuń
  6. Na liście było, ale jak i wiele innych książek. Bardzo lubię twoje recenzje i czytam je z przyjemnością:) "klasyczne kryminały, gdzie kluczową rolę odgrywa intelekt, a nie wyrafinowane psychopatyczne skłonności" - to zdanie pięknie podsumowuje to, co teraz obecnie jest w większości wydawane w tej kategorii - dlatego po współczesne kryminały tak rzadko sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Ja czytuję współczesne kryminały, ale te wybrane. Wymyślnie poćwiartowane zwłoki mnie zniechęcają (chociaż bywają wyjątki, ale jednak nie lubuję się w takich opisach). Zdecydowanie omijam półkę z hasłem thriller, tam się zawsze zaczyna od szczegółowego i obrzydliwego opisu zwłok... Ale Conan Doyle, Christie i w ogóle starocie kryminały to zupełnie inna i świetna półka :)

      Usuń
  7. Jestem na sto procent przekonana, że coś w domu o przygodach dżentelmena-włamywacza mam... tylko mi katalog nie pokazuje... kiedyż ja go wreszcie doprowadzę do końca :)
    Za to mam zadanie na dziś po powrocie z pracy: rzucić się na poszukiwania!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)