Jak to w roku 2011 było

...czyli podsumowując.


Najlepsza książka przeczytana w 2011 r. - Na plebanii w Haworth Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej
Najlepsza powieść polska - Pożegnanie domu Zofii Żurakowskiej
Najlepsza non-fiction - Koniec jest moim początkiem Tiziano Terzaniego
Najlepszy kryminał - Smilla w labiryntach śniegu Petera Hoega
Najlepsza książka dla młodzieży - Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Złodziej pioruna Ricka Riordana
Najlepszy audiobook* - Samsara Tomka Michniewicza
Najlepszy film obejrzany w 2011 r. - Jaśniejsza od gwiazd (Bright star), reż. Jane Campion

* pod względem jakości wykonania, nie treści - treść oceniam razem z innymi książkami

***

Przyznaję, że jestem dość zadowolona z mijającego właśnie roku - pod względem czytelniczym.

1. Cieszy mnie zwłaszcza to, że moje wybory lektury są coraz bardziej świadome. Nie łapię się już tak łatwo na książki polecane na wielu blogach, jestem bardziej krytyczna.

2. Zdecydowanie ograniczyłam zakupy książkowe, stosik przestał przyrastać i jest szansa, ze niedługo zacznie nawet maleć. Mam zamiar korzystać intensywniej z bibliotek i wrócić do dawnego zwyczaju kupowania tylko tych książek, które naprawdę chcę posiadać na własność. Jeśli już nabędę coś do jednorazowego przeczytania, to planuję natychmiast przekazywać (sprzedawać/oddawać) książkę dalej.

3. Czytam więcej klasyki. W tym roku przeczytałam 8 pozycji z mojej listy, a to oznacza o... 8 więcej niż w roku ubiegłym :) Wszystkie spotkania zaliczam do bardzo udanych.

4. Coraz chętniej sięgam po zapomniane "starocie", zamiast łapać się na  lśniące okładki nowości. Bardzo mnie w tym roku uszczęśliwiło wygrzebanie na allegro książek Zofii Żurakowskiej "Skarby" i "Pożegnanie domu" (dwie części wydane w jednym tomie) - wspaniałej, ale zapomnianej pisarki dla młodzieży z okresu 20-lecia międzywojennego.

5. W tym roku naprawdę polubiłam audiobooki. Możliwość "czytania" podczas zmywania naczyń - bezcenna :) A jeśli spróbuję się z audiobookiem położyć i zamknąć oczy, okazuje się on też dobrym lekkiem na bezsenność. Zasypiam jak dziecko, któremu ktoś czyta na dobranoc ;)

6. Wpisów na blogu też w mijającym roku było sporo - dwa razy więcej niż w 2010 (pierwsza połowa 2010 dostępna jest na blox.pl).

Jednym słowem, tak trzymać :)

Komentarze

  1. Nie czytałam żadnej z książek, które wymieniłaś w podsumowaniu... Może to dobre źródło inspiracji dla mnie, żeby przyjrzeć się im nieco bliżej.
    Do audiobooków jakoś na razie nie mogę się przełamać. Choć doskonale widzę ten duży potencjał w słuchaniu podczas zmywania, o którym piszesz :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też zaczęłam częściej sięgać po starocie tylko jeden z nimi mankament, że niektóre trudno znaleźć.
    Również staram się chodzić do biblioteki, a nie kupować wszystkiego co mi wpadnie w czytelnicze oko :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę realizacji niektórych punktów i chyba wezmę przykład, szczególnie jeśli chodzi o pkt.3 i 4. Bo coraz częściej łapię się na tym, że daję się uwieść pięknej okładce, pod którą kryje się mierna treść.
    Poza tym te "starocie" i klasyki mają duszę, która dodaje uroku i sprawia, że lektura staje się przeżyciem, a nie tylko zaliczeniem kolejnego tytułu. ;)

    Na audiobookach nie potrafię się niestety skupić, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie niestety marnie z tym ograniczeniem kupowania.Trzeba by w 2012 troszkę bardziej się pilnować.
    Jednak chyba najbardziej się cieszę, że podobało Ci się "Na plebanii w Haworth". Książka od jakiegoś czasu leży u mnie na półce i już niedługo powinnam po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Na plebanii..." - czeka na półce, cieszę się :)
    Smilla moja ukochana :)
    Percy mi nie całkiem podpasował, reszty nie czytałam.

    Z ograniczeniem zakupów mam podobnie, z wyborem lektur też (mniejsze parcie na nowości), a audiobooki lubię od dawna - mamy wiele wspólnego!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie czytelniczo również był to udany rok.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  7. Karolina - żeby się przekonać do audioboków, trzeba po prostu zacząć ich słuchać. Mnie to trochę czasu zajęło i nadal uważam, że nie każda książka sprawdza się w słuchaniu. Ja preferuję słuchanie lekkich, przygodowych historii. Książki poważniejsze, głębsze, takie, w których warto wrócić do jakiegoś fragmentu, wolę czytać tradycyjnie.

    Sara Deever - ale jak już sie znajdzie, to satysfakcja jest ogromna :)

    Maya - tak, jak pisałam w odpowiedzi na komentarz Karoliny - słuchanie audiobooków wymaga pewnego treningu i właściwego doboru lektury, ale w pewnych sytuacjach bywa niezastąpione.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mery - naprawdę warto, zwłaszcza jeśli lubisz siostry Bronte. Na razie w kategorii "książki, którą zabrałoby się na bezludna wyspę" 'Na plebanii w Haworth' rządzi. Myślę, że mogłabym ją czytać w kółko bez znudzenia :)

    Agnes - też tak sądzę :) Pozdrawiam :)

    Agata Adelajda - wzajemnie :) Oby następny był równie udany :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)