Maud z Zielonego Wzgórza

Romantyczna optymistka, pełna szalonej radości życia, dobra chrześcijanka, spełniona pisarka, szczęśliwa w miłości. Oto jaka autorka "Ani z Zielonego Wzgórza" nie była.

A takiej się spodziewałam po lekturze jej twórczości - słodkich i ciepłych opowieści o dziewczętach.

Na szczęście, Lucy Maud Montgomery okazała się o wiele bardziej złożoną osobowością, głębszą, mroczniejszą niż myślałam, ale i bardziej fascynującą. Bardzo się cieszę, że przeczytałam jej biografię, bo choć sama książka pozostawia nieco do życzenia, bohaterka jest zdecydowanie warta lektury.

Jej życie nie należało do łatwych - wcześnie osierocona przez matkę, wychowywała się u dziadków, w wiecznej rozłące z ukochanym ojcem. O swoją babkę dbała aż do jej śmierci, pozostając w stanie panieńskim. Późno poślubiła pastora i choć związek był dość udany, miał swoją mroczną, ukrywaną przed światem stronę. Zmarła zbyt szybko, w wieku 68 lat, straciwszy wiarę w przyszłość a z nią i wolę walki. Nastąpiło to w roku 1942, w samym środku II wojny światowej. Maud bardzo głęboko przeżywała obie wojny, choć jej najbliżsi nie brali w niej udziału. Straszliwość doniesień z Europy podkopała jej wiarę w sens życia. Wielka szkoda, że zmarła nie dowiedziawszy się, że dobro znów zwycięży.

Jaka więc była Maud?
"Widzę w sobie dwie sprzeczne natury. Kiedy chodzę po lesie, budzi się we mnie marzycielka lubiąca samotność. Wtedy kocham drzewa. Kiedy jednak stykam sie z człowiekiem, czuję w sobie coś zupełnie innego. Cenię towarzystwo, błyskotliwe rozmowy,typowo ludzkie rozrywki (...). Ale na tym nie koniec (...). Tak naprawdę jest we mnie sto różnych twarzy. Niektóre są dobre, inne złe. Może to lepiej, niż gdybym miała tylko dwie - tak jest bardziej tajemniczo, interesująco." (z listów L.M.M.)

Inteligentna, dowcipna, bystra obserwatorka, zakochana w Wyspie Księcia Edwarda, wielbicielka przyrody, kotów i książek:

"Była zapaloną czytelniczką, obdarzoną niezwykłą wnikliwością i pamięcią. Zaczytywała się w angielskiej klasyce; potrafiła cytować większość dzieł Szekspira, Wordswortha, Byrona i innych wielkich poetów. Czytała też książki współczesne, czasopisma i gazety, a do tego połykała dwa kryminały dziennie" (ze wspomnień syna Maud).

Realistka, potrafiła doskonale ukrywać swoje kontrowersyjne poglądy - zwłaszcza na tematy religijne (a była przecież żoną pastora):

o samobójstwie - "Życie zostało nam narzucone, nie prosiliśmy o nie. Dlatego kiedy staje się dla nas zbyt wielkim ciężarem, mamy prawo go z siebie zdjąć". (z listów L.M.M.)

o reinkarnacji - "To niesamowite wyobrazić sobie, że z jednego bytu przenosimy się w drugi, a stany te oddziela niespokojny sen zwany śmiercią! Wydaje mi się, że taka wizja jest tysiąc razy atrakcyjniejsza od wizji Nieba z jego nieustannymi doznaniami duchowymi, w które wierzą chrześcijanie". (z listów L.M.M.)

Choć twierdziła, że nie jest feministką (sufrażystką), jej opinia o roli kobiet była niezwykle rozsądna:

"... uważam, że kobieta, jako istota niezależna, powinna mieć udział w tworzeniu prawa. Czy jestem gorsza i głupsza od francuskiego drwala rąbiącego drewno na opał, który z trudem potrafi odróżnić prawą rękę od lewej i jest analfabetą, a pomimo tego ma prawo głosu i może wpływać na losy mego kraju?" (z listów L.M.M.)

"A więc uważa Pan, że kobiety winny być prawdziwymi towarzyszkami życia swych mężów. Ja też - tak samo pragnę, by mężczyźni byli prawdziwymi towarzyszami swych żon. Jak mówi Emerson - nie można rozpatrywać racji jedynie jednej ze stron (...) ...uważam, że każdy realizuje się w tej dziedzinie, w której jest szczęśliwy i w której potrafi coś zrobić. Większość kobiet czuje się najlepiej w domu, tak jak większość mężczyzn czuje się najlepiej w szerokim świecie. Ale w obu przypadkach są wyjątki. Zdarzają się kobiety stworzone do tego by robić karierę, i mężczyźni, których powołaniem jest gotować w restauracji. (...) <<pozwólmy każdemu znaleźć swoją własną drogę>>, zarówno w interesach, jak i w małżeństwie." (z listów L.M.M.)

Nie najlepiej czuła się w dużym towarzystwie i choć wreszcie się tego nauczyła, wolała wyrażać swoje opinie na piśmie:

"W licznym, nie znanym mi towarzystwie jestem nudna i nie mam nic ciekawego do powiedzenia, czego jednak nie ukrywam. Jedynie w gronie znajomych jestem w stanie zabłysnąć." (z listów L.M.M.)

"Nie zabrałabym publicznie głosu, nawet jeśli miałabym umrzeć (...), nie potrafię wstać i po prostu powiedzieć - to straszne. Zapadłabym się pod ziemię." (z listów L.M.M.)

Szczerze nie znosiła swojej najważniejszej bohaterki, nazywając ją "ta wstrętną Anią". Nic dziwnego - nie przepadała za pisaniem książek o "dalszych losach", a przypadku rudowłosej Ani była do tego zmuszana presją czytelników i wydawnictwa po wielokroć.

"Z chwilą, gdy Ania przestała byc natchnieniem, zaczęła prześladować mnie jak zmora". (z listów L.M.M.)

Aż nie do wiary, jak  cudowne książki napisała mimo tej szczerej niechęci.

Marzyła o stworzeniu prawdziwej książki dla dorosłych - dwie które wydała ("Błękitny zamek" i "Dzban ciotki Becky") nie zaspokoiły jej ambicji - zresztą i one obecnie uważane są z literaturę młodzieżową. Wreszcie sama przed sobą przyznała, że nie potrafi tego zrobić i być może nigdy jej się nie uda. Pisała i publikowała także poezję - nie była to jednak twórczość wybitna i Maud zdawała sobie z tego sprawę. Tworzyła też mnóstwo opowiadań do gazet, często na zamówienie i miernej jakości. Część z nich opublikowano potem w książkach, chociaż Autorka była temu zdecydowanie przeciwna (choćby "Pożegnanie z Avonlea" - do swego przyjaciela pisała: "niech Pan tego nie czyta".)

Sama biografia pióra Mollie Gillen nie zaspokoiła mojego apetytu. Jest za krotka, za mało szczegółowa, do tego treść podana jest w dość chaotyczny sposób - nie jest to dzieło na miarę biografii sióstr Bronte, a szkoda. Maud przez dwadzieścia lat prowadziła bogatą korespondencję z dwoma przyjaciółmi, pozostało po niej wiele źródeł, w tym pamiętniki i autobiografia, więc myślę, że jej biografia mogłaby być pełniejsza. Mimo to, cieszę się, że mogłam bliżej poznać Lucy Maud Montgomery i z pewnością będę szukać innych książek o niej. Bardzo chciałabym sięgnąć po jej opublikowane pamiętniki. Polubiłam ją tak samo mocno, jak Anię i Emilkę. A może nawet mocniej - miała w końcu swoją ciemną stronę, której jej bohaterki były pozbawione.


Mollie Gillen
Maud z Wyspy Księcia Edwarda
Nasza Ksiegarnia 1975
ss. 204














Twórczość L.M. Montgomery

Powieści
Seria o Ani:
1908: Ania z Zielonego Wzgórza (cz. 1)
1909: Ania z Avonlea (cz. 2)
1915: Ania na Uniwersytecie (cz. 3)
1917: Wymarzony dom Ani (cz. 5)
1919: Dolina Tęczy (cz. 7)
1921: Rilla ze Złotego Brzegu (cz. 8)
1936: Ania z Szumiących Topoli (cz. 4)
1939: Ania ze Złotego Brzegu (cz. 6)

Seria o Sarze Stanley - Historynce:
1911: Historynka (cz. 1) (inny tytuł: Wakacje na starej farmie)
1913: Złocista droga (cz. 2) (inny tytuł: Złoty gościniec)

Seria o Emilce:
1923: Emilka ze Srebrnego Nowiu (cz. 1) (inny tytuł: Emilka z Księżycowego Nowiu)
1925: Emilka dojrzewa (cz. 2) (inny tytuł: Emilka szuka swojej gwiazdy)
1927: Emilka na falach życia (cz.3) (inne tytuły: Emilka szuka szczęścia, Dorosłe życie Emilki)

Seria o Pat:
1933: Pat ze Srebrnego Gaju (cz. 1)
1935: Pani na Srebrnym Gaju (cz. 2) (inny tytuł: Miłość Pat)

Inne:
1910: Dziewczę z sadu (inne tytuły: Kilmeny ze starego sadu, Kilmeny z kwitnącego sadu)
1926: Błękitny zamek
1929: Czarodziejski świat Marigold (inny tytuł: Czary Marigold)
1931: W pajęczynie życia (inny tytuł: Dzban ciotki Becky)
1937: Jana ze Wzgórza Latarni (inne tytuły: Jane z Lantern Hill, Janka z Latarniowego Wzgórza, Jane ze Wzgórza Latarni)

Zbiory opowiadań (Za życia pisarki ukazały się dwa pierwsze zbiory. Kolejny, wydany w 1974 r., obok już znanych zawierał w większości utwory niepublikowane i odnalezione przez jej syna, Stuarta MacDonalda. Wszystkie następne zbiory zawierały opowiadania wyłącznie znane, publikowane oddzielnie, m.in. w czasopismach [za wikipedią]):
1912: Opowieści z Avonlea
1920: Pożegnanie z Avonlea
1974: Spełnione marzenia
1979: Panna młoda czeka
1988: Takie jak Ania
1989: Zapach wiatru (Ślady na piasku)
1990: Biała magia
1991: After Many Days: Tales of Time Passed
1993: Against the Odds: Tales of Achievement
1994: At the Altar: Matrimonial Tales
1995: Święta z Anią i inne opowiadania na Boże Narodzenie
1995: Across the Miles: Tales of Correspondence
2009: Ania z Wyspy Księcia Edwarda (uzupełniona o brakujące strony wersja książki Spełnione marzenia)

Poezje:
1916: The Watchman & Other Poems
1987: The Poetry of Lucy Maud Montgomery, selected by John Ferns and Kevin McCabe


Literatura faktu:
1934: Courageous Women (z Marian Keith i Mabel Burns McKinley)


Autobiografia i pamiętniki:
1917: The Alpine Path: The Story of My Career
1985: The Selected Journals of L.M. Montgomery, Vol. I (w Polsce wydany jako: Krajobraz dzieciństwa i Uwięziona dusza – 1996 r.)
1987: The Selected Journals of L.M. Montgomery, Vol. II
1993: The Selected Journals of L.M. Montgomery, Vol. III
1998: The Selected Journals of L.M. Montgomery, Vol. IV
2004: The Selected Journals of L.M. Montgomery, Vol. V

Komentarze

  1. Mimo tego że ksiązka nie jest do końca dobrze napisana, to chętnei bym po nią sięgeła, bo Montgomerry bardzo lubie i cenię za Anię :) Jestem zaskoczona, że Maud nie lubiła swojje bohaterki, nie wiedziałam o tym...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię wszelkie biografie, wspomnienia i pamiętniki, więc bardzo chętnie sięgnęłabym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja biografii nie czytam, ale przypomniało mi się, jak to robiłam trzy podejścia do Ani z Zielonego Wzgórza, kiedy to jeszcze była moją lekturą. Dopiero potem, gdy już szkolny bat nade mną nie ciążył, tak naprawdę przeczytałam tę książkę. W sumie jest ona na swój sposób mroczna, bo żeby pisać o słodkich dziewczątkach, trzeba chyba najpierw iść na drugą stronę i wrócić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo pisanie pod przymusem pewnie było mordęgą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam żadnej biografii autorki Ani, wiem o niej niewiele więc z przyjemnością przeczytałam Twój post i chętnie sięgnę po książkę. Teraz jestem w trakcie biografii rodzeństwa Bronte, rewelacyjna książka:).

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneta i Agata Adelajda - książkę naprawdę warto przeczytać, mimo jej niedociągnięć, bo Maud była po prostu niezwykle ciekawą postacią :)

    Dwojra - ja do tej pory też nie czytywałam biografii, ale po wspaniałej książce o siostrach Bronte napadło mnie na życiorysy pisarek :) A "Ania..." na szczęście nie była moją lekturą, mogłam się nią delektować prywatnie.

    Aneta - polecam :)

    Agnes - pewnie tak, ale i tak jestem wdzięczna wydawcy, że pisarkę cisnął. Tomów o Ani nigdy nie za mało ;)

    Marietta - mnie też zachwyciła biografia sióstr Bronte :) L.M. Montgomery też zasłużyła na biografię tej miary, ale niestety... Niemniej tą i tak warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)