21 stycznia 2013

Nagły atak zimy - część 3


Część trzecia i ostatnia opowieści o wielkich mrozach... Tym razem odwiedziłam nie Szwecję,lecz Alaskę. Też zimno - śnieg, mróz, wiatr i przede wszystkim lód. Lód, który więzi trzy wieloryby. Tytuł (polski, oryg. Big Miracle) sugeruje gatunek filmowy "uwolnić orki i inne słodkie zwierzątka", ale tak źle nie jest. Właściwie wcale nie jest źle, to krzepiąca i poprawiająca nastrój historia - przede wszystkim dlatego, że jest prawdziwa. 

 

W październiku 1988 r. oczy Amerykanów zwróciły się w kierunku Barrow na Alasce, gdzie trzy wieloryby zostały uwięzione przez szybko zamarzające wody zatoki. Nie było to zjawisko niezwykłe, takie rzeczy są w przyrodzie normalne, niestety. Na szczęście jednak w tym przypadku znalazło się kilkoro ludzi, którzy nie pozwolili sobie na wzruszenie ramion i postawę "trudno, takie rzeczy się zdarzają". Poruszyli niebo i ziemię - bo jak inaczej nazwać doprowadzenie do współpracy między Amerykanami i Sowietami w tym gorącym (choć zwanym "zimną wojną") okresie - żeby doprowadzić do uwolnienia zwierząt.

Oczywiście, nie jest to dokument, wydarzenia nie są przedstawione idealnie wiernie, ale na szczęście zachowują realistyczny klimat. Nie ma tu disneyowskiej bajkowości, idealizacji prawdziwych bohaterów tych wydarzeń, uczłowieczania zwierząt. Film uczciwie pokazuje, że motywacje postaci były bardzo różne, wielu (większość) pomagało dla osiągnięcia osobistych korzyści, kariery, sławy, dla dobrej opinii publicznej. Niemniej rezultat tych działań był piękny. A że triumf człowieczeństwa rozgrzewa nawet w najcięższe mrozy - zachęcam do obejrzenia. 

Drew Barrymore w roli działaczki Greenpeace'u Cindy Lowry


3 komentarze:

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leciał w kinach, nie tak dawno, jakoś w drugiej połowie 2012 r., ale chyba przeszedł bez większego echa.

      Usuń
  2. Nie wiem, jak to robisz, ale oglądasz i recenzujesz filmy, których tytuły gdzieś, kiedyś zapisałam, a potem o nich zapomniałam:) Tak było z "Big Miracle". Znowu sobie odnotuję, może zapamiętam;)

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...