21 listopada 2012

Osobliwy dom pani Peregrine

No, to sobie pomarudziłam w poprzednim wpisie, ze mnie żadna książka nie wciąga, a teraz pora to odszczekać. Zaczęłam czytać "Osobliwy dom..." jeszcze przedwczoraj. Wczoraj czytałam w nocy dopóki udało mi się utrzymać oczy otwarte. Skończyłam dziś po śniadaniu.

Nie jest to może absolutny ideał i wzór powieści, ale co z tego. Świetnie się czyta, pomysł jest "osobliwy" i frapujący, a akcja spełnia oczekiwania. Mocną stroną książki jest też jej nastrój. Stary odosobniony dom, skalista walijska wyspa, tajemnice z przeszłości, które powoli wychodzą na jaw... To jeden z niewielu przypadków, kiedy książkę wybrałam po okładce. Znalazłam ją na amerykańskim Amazonie i zafascynowało mnie zdjęcie na okładce (takie samo jak w wydaniu polskim), a w dodatku okazało się, że również treść ilustrowana jest podobnymi fotografiami. Po prostu MUSIAŁAM ją mieć, ale "mienie" nie oznacza czytania, więc powieść odleżała swoje w kątku. Dopiero ostatnio odkryłam, że właśnie ukazał się polski przekład, który reklamowany jest świetnym trailerem i doszłam do wniosku, ze książka zdecydowanie dojrzała do czytania.

Czytałam oryginał i jeśli ktoś lubi czytać po angielsku, to polecam, bardzo przystępny język. Fabuły nie będę Wam streszczać, lepiej obejrzyjcie zwiastun, bo świetnie oddaje klimat i zdradza tylko tyle, ile trzeba:


Miarą jakości książki niech będzie to, że dopiero po przewróceniu ostatniej strony uświadomiłam sobie, że w sumie jest to chyba literatura adresowana do młodzieży... W ogóle śmieszna rzecz zdarzyła się gdzieś w połowie czytania. Autor poprowadził akcję w taki sposób, że nie mogłam się domyślić, jak z tego wybrnie. Wydawało się, że będzie musiał po prostu skończyć w połowie i zawrócić swojego bohatera do domu, pokonanego w starciu z tajemnicą. Kiedy już wiedziałam, co się święci, stwierdziłam "o nie, ja nie lubię takich rozwiązań, to mi się nie będzie podobać...". Po czym nie mogłam się oderwać od czytania. Nadal nie lubię "takich rozwiązań" (nie zdradzę jakich, chyba że na uszko), ale Autor widać lubi i poprowadził akcję tak, że i ja musiałam ją polubić.

Oczywiście, są pewne minusy. Jest to pierwszy tom cyklu - prawdopodobnie, bo dalsze na razie nie powstały (w ogóle jest to powieściowy debiut Autora i jako taki naprawdę udany). Minus za to, bo zostałam porzucona na ostatniej stronie z nierozwiązaną zagadką. A do tego - czy naprawdę autorzy nie są w stanie zmieścić fabuły w jednej książce, czy jest to zagranie czysto marketingowe? Zasadniczo nie mam nic przeciwko cyklom, nawet pisanym dla pieniędzy, może tylko to, że jest ich ostatnio dziwnie dużo i że po świetnym pierwszym tomie poziom kolejnych stacza się po równi pochyłej. Mam jednak nadzieję, że to nie będzie ten przypadek.

O drugim minusie nie napiszę za dużo, żeby nie zdradzać fabuły. Tylko to, że na problemach z czasem wykładają się nawet fizycy kwantowi, więc nic dziwnego, że i teorie Riggsa mają sporo luk. Ale po krótkim namyśle postanowiłam nie analizować ich zbyt głęboko, tylko przyjąć do wiadomości i dalej bawić się dobrze.

W Stanach książka spotkała się z wyjątkowo entuzjastycznym przyjęciem, utrzymując się przez ponad 60 tygodni na liście bestsellerów literatury młodzieżowej. Mimo tego i mimo moich zachwytów nie wszystkim się musi podobać. Na pewno poleciłabym fanom "młodzieżówek" Zafona (chociaż moim zdaniem ta książka jest od nich lepsza) i wszystkich cyklów młodzieżowych, które mieszają rzeczywistość z fantazją.

Osobliwy dom pani Peregrine / Miss Peregrine's Home for Peculiar Children, Ransom Riggs, Media Rodzina 2012

19 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś, wygląda naprawdę intrygująco. Ja akurat młodzieżówek Zafona nie lubię (a raczej tej jednej, którą czytałam - "Księcia mgły"), ale może "Osobliwym dom pani Peregrine" bardziej do mnie trafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, w porównaniu z "Księciem mgły" książka jest znacznie lepsza. Autor ma natomiast tą samą co Zafon tendencję do wprowadzania do rzeczywistości elementów nadprzyrodzonych.

      Usuń
  2. Spotykam tę książkę w różnych miejscach w necie. Też zakochałam się w zdjęciach i pewnie też zagości w mojej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam w necie, że autor pasjonuje się starymi zdjęciami, wygrzebuje je na targach staroci i z tej pasji powstała opowieść. Co ciekawe, poza kilkoma przypadkami, większość zdjęć jest oryginalna, wypożyczona od kolekcjonerów i nie tknięta programami do obróbki graficznej! Teraz autor wydał w Stanach album "Talking pictures", który prezentuje część jego własnych zbiorów starych fotografii.

      Usuń
    2. O, dobrze wiedzieć. Poszukam. Uwielbiam stare fotografie :)

      Usuń
  3. Ostatnio trafiam na pozytywne opinie tej książki i nabieram na nią coraz większej ochoty. Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, iż jest to pierwsza część cyklu, ale niemniej jednak skuszę się na "Osobliwy dom pani Peregrine", bo zapowiada się nieźle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie wiedziałam, kiedy po nią sięgnęłam. Ale nie żałuję, bo czyta się ją świetnie. Mam nadzieję, że jeśli powstanie drugi tom, będzie równie dobry.

      Usuń
  4. Zastanawiałam się nad tą książką , szkoda że wydawca nie zaznaczył ze to pierwsza część - nie lubię być stawiana przed faktem dokonanym.Na szczęście dzięki Tobie teraz wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niemal do końca byłam pewna, że wszystko się wyjaśni. Parę stron przed finałem zwątpiłam, bo akcja się tak zagmatwała, że nie dałoby rady zmieścić wyjaśnienia w kilku akapitach. Chwilowo dalszy ciąg nie istnieje, nie ma go nawet w zapowiedziach, więc może dlatego brak informacji o tym, że to pierwszy tom. Zresztą, gdyby nawet dalszy ciąg nie powstał, to i tak jestem usatysfakcjonowana lekturą.

      Usuń
  5. http://booksmylovers.blogspot.com/ mój nowy blog z recenzjami książek. Zapraszam i liczę na szczerą i ciepłą krytykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boję się obejrzeć zwiastun... ale książkę chętnie kupię i przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czemu? Boisz się, że jest straszny, czy że zdradza za dużo?

      Usuń
    2. I jedno, i drugie. :) Chociaż straszny pewnie nie jest, ale wolę się nie stresować :D

      Usuń
    3. Nie jest jakiś bardzo straszny, książka zresztą to też nie horror. A jeśli chodzi o zdradzanie treści, to nie musisz się obawiać, wyjawia tylko tyle, ile dowiesz się z pierwszych kilku stron książki :)

      Usuń
  7. Słyszałam o tej książce i narobiłam sobie na nią smaka, a teraz jeszcze kolejna pozytywna recenzja i zwiastun... Koniecznie muszę przeczytać! :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeglądam Twojego bloga i coraz bardziej "wsiąkam" :)
    Miss Peregrine's Home for Peculiar Children kupiłam dla córki już jakiś czas temu ze względu na...fotografie właśnie. Są koszmarnie fantastyczne! Miałam nawet ochotę powycinać kilka z książki i powkładać w ramki :) Córka podeszła do książki baaardzo ostrożnie, ze względu na ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też zwróciłam uwagę na te zdjęcia. Strasznie mnie zaintrygowały i to chyba właśnie one sprawiły ,że mam wielką ochotę przeczytać ,,Osobliwy dom....". Jestem strasznie ciekawa jak ta historia na mnie wpłynie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam dzisiaj rano i zdecydowanie należy do moich ulubionych. Gdy przeglądałam tak o książkę zdjęcia mnie zafascynowały, jednak gdy czytałam to one budziły we mnie zgrozę...

    Jednak również tak jak ty czekam na kolejne części. Muszę się dowiedzieć co będzie dalej :).

    be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...