Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

Jak to w roku 2011 było

Obraz
...czyli podsumowując.


Najlepsza książka przeczytana w 2011 r. - Na plebanii w Haworth Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej
Najlepsza powieść polska - Pożegnanie domu Zofii Żurakowskiej
Najlepsza non-fiction - Koniec jest moim początkiemTiziano Terzaniego
Najlepszy kryminał - Smilla w labiryntach śniegu Petera Hoega
Najlepsza książka dla młodzieży - Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Złodziej pioruna Ricka Riordana
Najlepszy audiobook* - Samsara Tomka Michniewicza
Najlepszy film obejrzany w 2011 r. - Jaśniejsza od gwiazd (Bright star), reż. Jane Campion

* pod względem jakości wykonania, nie treści - treść oceniam razem z innymi książkami

***
Przyznaję, że jestem dość zadowolona z mijającego właśnie roku - pod względem czytelniczym.

1. Cieszy mnie zwłaszcza to, że moje wybory lektury są coraz bardziej świadome. Nie łapię się już tak łatwo na książki polecane na wielu blogach, jestem bardziej krytyczna.

2. Zdecydowanie ograniczyłam zakupy książkowe, stosik przestał przyrastać i jest szans…

Turecki cukiereczek

Obraz
Elif Safak Pchli pałac Wydawnictwo Literackie, 2009 ss. 504


Jakimś cudem nigdy nie wspomniałam o przeczytanym już dość dawno Pchlim pałacu. Pewnie przez to, że bardzo ciężko mi było tę lekturę ocenić. Przez pierwszą połowę książki byłam daleka od zachwytu. Fabuła - historia tureckiej kamienicy "Cukiereczek" i jej mieszkańców -  opowiadana jest przez wiele osób i przez to dość ciężka do śledzenia. Brnęłam więc utrudzenie, starając się zrozumieć, co w tej powieści wzbudzało na blogach takie zachwyty. W połowie nastąpił kryzys, na szczęście zdecydowałam się kontynuować i oto drugą połowę połknęłam błyskawicznie i ze smakiem. Doceniłam niebanalną budowę książki, egzotyczny klimat i wyrazistych bohaterów.


Niespodziewanie więc dla mnie samej Pchli pałac trafił na listę  ciekawszych książek przeczytanych w tym roku. Podsumowanie tegoroczne zresztą wkrótce się pojawi, a Pchli pałac polecam, ale nie wszystkim. Moja koleżanka do końca nie dociągnęła, twierdząc że nie potrafi znaleźć w tej…

Najweselszych!

Obraz
Wszystkim blogerom i nieblogerom - miłości, zdrowia, spokoju wewnętrznego, szczerego śmiechu  i mnóstwa wolnego czasu, a molom na dokładkę książkowych stosów wyższych niż choinka
życzy  lilybeth

Różności

Obraz
Poleciałam dalej z Jimem Carreyem, optymistycznie podejmując próbę obejrzenia "Pana Poppera i jego pingwinów", licząc że będzie to urocza ekranizacja książeczki dla dzieci autorstwa Richarda i Florence Atwaterów. Niestety, film był jedynie nader luźną adaptacją, z książki pozostawiono chyba tylko nazwiska i pomysł z przygarnięciem pingwinów, a cała reszta była, li i jedyne, powieleniem po raz n-ty typowych schematów amerykańskiego kina rodzinnego. Straciłam nadzieję, kiedy kolejny raz pingwin narobił komuś na głowę... Dzieciom może się podobać, ale mój stopień zdziecinnienia aż tak daleko nie sięga i mimo że pingwiny uwielbiam, to po pół godzinie darowałam sobie seans.

*** 
Znalazłam ostatnio urocze miejsce w sieci, które doceni każdy mól książkowy - niestety raczej ten czytający po angielsku: "The Best 100 Opening Lines From Books", czyli 100 najlepszych pierwszych zdań z książek. Wystarczy kliknąć na pierwszą okładkę i dalej posługiwać się przyciskiem NEXT, żeby s…

Na świątecznie

Obraz
Śniegu brak, pogoda taka a la średni październik, roboty od metra (od kilometra właściwie), a do tego jeszcze plączące się problemy zdrowotne. Rezultat - atmosfery świątecznej jakoś w tym roku nie mogę poczuć. Żeby się ratować, bo ostatecznie Boże Narodzenie tylko raz w roku i żal przeżyć je byle jak, podjęłam proświąteczną autoakcję.

Książek o właściwej tematyce, niestety, za bardzo nie mam - tylko zaczytaną i znaną na pamięć Noelkę Musierowicz. Słucham za to kolęd, czy raczej okolicznościowych piosenek angielskich i amerykańskich z lat 40-60. Takich już się teraz nie robi ;) Klimat wprowadzają jak nic. Poza tym wczoraj rozpoczęłam świąteczną propagandę filmową - na pierwszy ogień poszła najnowsza animowana (?) ekranizacja Opowieści wigilijnej Dickensa w reżyserii Roberta Zemeckisa.


Przyznam, że po głupkowatym plakacie (powyżej) i  nazwisku Jima Carreya spodziewałam się wszystkiego co najgorsze. Poza tym pierwowzór czytałam nie raz, ekranizacji też chyba z kilka widziałam, więc zasta…

KLASYKA MŁODEGO CZYTELNIKA

Obraz
Dziecko czyta inaczej Pamiętam z dzieciństwa targowanie się z mamą o to, ile stron mogę przeczytać przed zgaszeniem światła. Zgadzałam się na 10, a potem połykałam dwadzieścia... Nie łamałam zasad złośliwie. Po prostu po otwarciu książki tonęłam w akcji do tego stopnia, że traciłam kontakt z rzeczywistością. Z Mary Poppins spacerowałam po parku, z Łucją przechodziłam przez szafę do Narnii, z doktorem Dolittle rozmawiałam ze zwierzętami, ze Stasiem i Nel przedzierałam się przez Afrykę, z Sarą marzłam i głodowałam na poddaszu pensji panny Minchin. Coraz częściej uświadamiam sobie z żalem, że teraz nie potrafię już całą sobą oddać się lekturze. Kiedyś każda książka to był nowy świat. Teraz powieść to tylko coś wykreowanego przez człowieka, tak samo omylnego jak ja. Czepiam się stylu, bohaterów, zakończenia. Już nie akceptuję ich bezkrytycznie, jak dawniej. Jasne, dorosłam, zmądrzałam i nie ma powrotu do dzieciństwa. Ale możliwy jest powrót do dziecięcej literatury...
Lubię spisywać listy Ki…

Maud z Zielonego Wzgórza

Obraz
Romantyczna optymistka, pełna szalonej radości życia, dobra chrześcijanka, spełniona pisarka, szczęśliwa w miłości. Oto jaka autorka "Ani z Zielonego Wzgórza" nie była.

A takiej się spodziewałam po lekturze jej twórczości - słodkich i ciepłych opowieści o dziewczętach.

Na szczęście, Lucy Maud Montgomery okazała się o wiele bardziej złożoną osobowością, głębszą, mroczniejszą niż myślałam, ale i bardziej fascynującą. Bardzo się cieszę, że przeczytałam jej biografię, bo choć sama książka pozostawia nieco do życzenia, bohaterka jest zdecydowanie warta lektury.

Jej życie nie należało do łatwych - wcześnie osierocona przez matkę, wychowywała się u dziadków, w wiecznej rozłące z ukochanym ojcem. O swoją babkę dbała aż do jej śmierci, pozostając w stanie panieńskim. Późno poślubiła pastora i choć związek był dość udany, miał swoją mroczną, ukrywaną przed światem stronę. Zmarła zbyt szybko, w wieku 68 lat, straciwszy wiarę w przyszłość a z nią i wolę walki. Nastąpiło to w roku 1942, …

Czytam klasykę! - Paryż namalowany

Obraz
Wiktor Hugo
Katedra Marii Panny
w Paryżu fr. Notre-Dame de Paris
1831








Przez pierwsze 50 stron powieści czułam głównie narastające zdziwienie...

Po pierwsze, czytałam dotąd tylko "Nędzników" tego autora i była to niezwykle wciągająca powieść z wartką akcją. Mniej więcej tego samego oczekiwałam więc po "Katedrze...". I się zadziwiłam. Fabuła zamiast biec linearnie, od wydarzenia do wydarzenia, krąży. Nie chronologicznie, ale geograficznie. Dokładniej mówiąc - krąży po Paryżu. Odwiedzamy jakiś budynek, obserwujemy, potem zaglądamy w jakiś zaułek, podglądniemy co się dzieje, przeniesiemy się do kościoła, popatrzymy... Biegają żacy, krążą mieszczki, hałas, gwar, plotki... Tańcząca cyganeczka wzbudza oklaski, mały pokrzywiony brzydal - okrzyki wstrętu, ponury kapłan - cichą niechęć. Zwiedzamy miasto, zaglądamy nie tylko do tytułowej katedry, ale i do zamtuzów, w dzielnice żebraków, do schronienia pustelnicy. Dopiero po dłuższym czasie z tych wszystkich obrazków rodzajowych…