Chińska intryga

Henning Mankell
Chińczyk
Kinesen

tłum. Ewa Wojciechowska
WAB 2009
ss. 608

Naczytałam się tylu marnych recenzji Chińczyka, że pewnie nie sięgnęłabym po niego, gdyby nie rzucił  się na mnie z bibliotecznej półki i zmusił do zabrania ze sobą do domu :) Nie dość, że się tak na chama wprosił, to jeszcze kompletnie zdezorganizował mi kilka dni. Tak mnie wciągnął, że nie mogłam się oderwać, a przy jego objętości nie dawało się go skończyć w jedno popołudnie.

Jeżeli jednak ktoś spodziewa się kolejnego kryminału z Wallanderem, rozczaruje się. Nie dość, że Wallander tu nie występuje, to jeszcze naprawdę trudno uznać Chińczyka za kryminał. Zaczyna się od zbrodni, fakt, i to bardzo krwawej, ale jest to tylko pretekst do zupełnie innych rozważań.

Chińczyk to "protest song" Mankella, w którym daje wyraz swojego sprzeciwu wobec agresywnego kapitalizmu. Wykładnia jego światopoglądu, wyraźnie lewicującego. Jego polityczne i społeczne sympatie widać najlepiej w zapisie myśli Chinki imieniem Hong. Pod tym względem książka przypomina chyba najbardziej też "upolitycznioną" Białą lwicę. Tyle że "lwica" mnie zanudziła, a "chińczyk" wprost przeciwnie.

"...myślała o arogancji wypływającej z wiary w to, że wolny kapitalistyczny rynek sprzyja rozwojowi. Celem Denga było doprowadzenie do tego, by koła rozwoju Chin obracały się szybciej. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Grozi nam ryzyko przegrzania. Nie tylko w obrębie przemysłu, dotyczy to nawet naszych umysłów. Nie dostrzegamy ceny, jaką musimy płacić, zatrutych rzek, dławiącego powietrza i milionów ludzi w desperacji opuszczających wieś." (s. 472-473)

Akcja książki rozgrywa się na czterech kontynentach - w Europie, Azji, Ameryce Północnej i Afryce. Autor przerzuca nas między współczesną Szwecją, Chinami, londyńskim Chinatown i Afryką a XIX-wiecznymi Stanami Zjednoczonymi. Bohaterkami są głównie kobiety - szwedzka sędzia Birgitt Roslin, która przeżywa właśnie wyraźny kryzys wieku średniego i próbuje odnaleźć zapodziany gdzieś sens oraz chińska komunistka Hong. Pojawiają się też mężczyźni - XIX-wieczny chińczyk San, ofiara bezwzględnego systemu społecznego swoich czasów oraz chiński symbol całkiem nowych czasów - Ya Ru.

Jeśli kogoś zupełnie nie interesują Chiny - ich kultura, współczesność, polityka - to nie polecam. Mnie się książka bardzo podobała i mimo zepchniętej na drugi plan (i szytej dość grubymi nićmi) kryminalnej intrygi - trzymała w napięciu aż do końca.

Komentarze

  1. Najważniejsze to znaleźć w książce to, co nas interesuje, to co lubimy. Ja chyba w tej, recenzowanej przez Ciebie niczego takiego bym nie znalazła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Mankella, i uwielbiam tez książki o Chinach, więc to książka dla mnie :) Od jakiegoś czasu poluje na nią w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawie cały Mankell jeszcze przede mną, zapewne dotrę i do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tajemnica - święta racja i odnosi sie do każdej książki :)

    Kamkap - a jeśli tak, to zdecydowanie polecam :) Chin w niej mnóstwo, a i typowe dla Mankella napięcie (w stylu - zaraz coś się wydarzy, zaraz coś się wydarzy) zostało utrzymane.

    Agnes - nie polecam Chińczyka do zapoznawania się z Mankellem, ale w dalszej kolejności i owszem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)