Dziewczyna z Bullerbyn

Vladimir Oravsky, Kurt Peter Larsen i Autor anonimowy
Od Astrid do Lindgren
Powieść biograficzna
Wyd. Czarne, Wołowiec 2009
ss. 160

"- (...) Jak tam się wspaniale żyło! Nie tylko nam z rodzeństwem, ale również córce pastora i... - ciągnęła Astrid, nie słuchając niczego innego prócz własnych myśli.
- Zjadłaś wczoraj ostatniego sucharka?
- A propos: bułeczki i sok na plebanii! Jak cudnie! Świetnie się bawiliśmy, my, czyli dzieciarnia! I Sowie Drzewo - przypomniała sobie i się uśmiechnęła. (...)
- Bułeczki pasowałyby też tutaj, i to teraz, zaraz - stwierdziła Zarah (...).
- I wszystkie te nasze pomysły, figle, psikusy! Jedna wielka hałastra bawiących się i dokazujących dzieci! I jeszcze Sowie Drzewo...
- Nie odmówiłabym plastra szynki - westchnęła Zarah i usiadła na łóżku, chowając podbródek w dłoniach.
- A potem przyłączała się Ingegerda, mała ślamazara! Kochany dzieciak! Pamiętam dokładnie dzień, w którym się urodziła. Taka śliczna, krucha, tak jak Lasse! Mówię ci, Zarah..
- Przestań już - przerwała współlokatorka. - Jeszcze słowo i zwymiotuję!
- A propos wymiotów: kiedy Gunar, Stina i ja...
- Jeśli usłyszę coś jeszcze na temat tego hałaśliwego Bullerbyn, to zacznę krzyczeć!
- To właściwie Vimmerby... - poprawiła Astrid.
- Na jedno wychodzi i nie żartuję!"

Ta zbeletryzowana biografia obejmuje niewielki wycinek z życia sławnej pisarki, dokładniej trzy lata jej młodości, na długo zanim zaczęła być TĄ Astrid Lindgren. Młoda Astrid Ericsson, córka pastora, musi opuścić ukochane Vimmerby i swoich najbliższych, oficjalnie po to, by uczyć się w Sztokholmie, nieoficjalnie - by ukryć przed ojcem nieślubną ciążę. Osamotniona w wielkim mieście, Astrid musi poradzić sobie ze znalezieniem jako tako płatnej pracy i znośnego lokum, co dla samotnej panny w latach 20. XX w. nie było prostym zadaniem. Pracuje jako stenotypistka i nawet w jej wyobraźni nie pojawia się wizja kariery pisarskiej. Jedyne o czym marzy, to by wziąć w ramiona syna. Niestety, skazana jest na rozstanie z nim, bo nie stać ją na samodzielne wychowywanie swojego dziecka. Nawet w najcięższych chwilach nie traci jednak poczucia humoru, skłonności do figli i wiary w lepszą przyszłość.

To niewielka książeczka i czyta się ją błyskawicznie. Jest miła, sympatyczna, ciekawa (ten epizod z życia Astrid był mi zupełnie nieznany), napisana z poczuciem humoru (ach, te jędzowate gospodynie domów z pokojami do wynajęcia) i niewiele więcej ponad to. Nie odznacza się jakimiś nadzwyczajnymi walorami literackimi. Jej podstawową zaletą jest krzepiący wydźwięk historii, a efektem ubocznym - rozbudzenie u mnie dzikiej chęci zapoznania się z pełnowymiarową biografią Astrid Lindgren.

Komentarze

  1. Dobrze, że napisałaś, że to tylko wycinek, nie pełnowymiarowa biografia. Nie wiedziałam o tym, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasjeusz - ja też o tym nie wiedziałam, dopóki jej do nie przeczytałam. A taka podejrzanie cienka była...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)