Młodociani detektywi i jeden mały łobuz

Zaczynając od małego łobuza - takie to właśnie stworzonko sprawia, że nie mam zupełnie czasu na czytanie:

Dałam się jednak skusić wydawnictwu Smak Słowa i zgodziłam się zapoznać z pierwszymi tomami serii CLUE. Po pierwsze, autorem jest Norweg Jorn Lier Horst, o którego "Jaskiniowcu" słyszałam dobre opinie. Po drugie, w dzieciństwie zaczytywałam się Bahdajem - ach, te wszystkie czarne parasole i drogocenne kapelusze - oraz uwielbiałam detektywa Blomkvista (Kallego, nie Mikaela, chociaż tego ostatniego też uwielbiam), i na wszelkie młodzieżowe powieści detektywistyczne pozostałam nader łasa.

Seria CLUE wydaje mi się rozwiązaniem idealnym na wakacje, nie tylko dla młodych czytelników. Nie dość, że tomy niezbyt grube i poręczne, akurat na jeden dzień podczytywania na plaży, to jeszcze miejsce akcji jest bardzo wakacyjne. Nad Zatoką Okrętów, w pensjonacie Perła, mieszkają Cecilia Gaathe, córka właściciela, oraz Leo Bast, syn pani menadżer, a nieopodal ich przyjaciółka Une ze swoim psem Egonem. Uroczy pensjonat przyciąga wielu gości, a wśród nich zadziwiającą liczbę przestępców... W tomie pierwszym pt. "Zagadka Salamandry" na Cecilia i Leo natykają się na plaży na zwłoki topielca. Szybko zaczynają podejrzewać, że do jego śmierci mógł ktoś się przyczynić, i zaczynają uważniej przyglądać się gościom pensjonatu.
W tomie drugim ("Zagadka zegara maltańskiego") przyjaciele trafiają na trop złodziejskiego łupu, skradzionego rok wcześniej w sklepie jubilerskim w Oslo, w tym bezcennego zabytkowego zegara. A w pensjonacie znów roi się od podejrzanych typów.
Bardzo wciąga też poboczny wątek, spajający serię powieści, a dotyczący śmierci matki Cecilii. Rok wcześniej Iselin Gaathe zniknęła z wydawanego przez siebie przyjęcia, a tydzień później została znaleziona na plaży. Uznano, że w wyniku nieszczęśliwego wypadku utonęła, ale szczegółów nigdy nie odkryto. Powoli, z drobiazgów, Cecilia zaczyna budować historię ostatnich dni swojej matki.


Historie są na tyle ciekawe, że pożałowałam, że Autor nie pokusił się o rozbudowanie powieści o tło obyczajowe, nie pogłębił charakterów postaci i nie zrobił z tego serii dla dorosłych czytelników (a la seria o Emmie Graham Marthy Grimes, którą bardzo lubię - swoją drogą, ciekawe, czy planują wreszcie wydać ostatni tom serii "Fadeaway Girl"). Ale jako seria młodzieżowa całość jest przyzwoita - tempo akcji szybkie, zagadki i ich rozwiązania realistyczne, a do tego wkombinowane w intrygę elementy edukacyjne - w tomie pierwszym mamy Sokratesa i jego "wiem, że nic nie wiem", a w tomie drugim tajemnicze pojęcie "czas". Bardzo odprężająca lektura, akurat na dwugodzinną drzemkę niemowlaka ;), chętnie zapoznałabym się też z dalszymi tomami i aż żałuję, że jeszcze się nie ukazały (w zapowiedziach "Zagadka dna morskiego" i "Zagadka hien cmentarnych").

Komentarze

  1. Piękny, mały Łobuz :) Gratulacje!
    Też uwielbiałam Bahdaja! Do dziś wspominam nocowanie pod namiotem z "Wakacjami z duchami " do poduszki... cudowne czasy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)