Stal, śnieg, krew, złoto, lwy, wilki, dużo mieczy i jeden karzeł

Znów zostałam wessana w świat Westeros, czułam się jak Dorotka w Oz. Za portal posłużył czytnik ebooków. Trzeci tom pochłonął mnie bez pamięci, do tego stopnia, ze spacerując z wózeczkiem po parku miałam w głowie wyliczankę - prawie jak Arya Stark: Cersei, Jamie, Tyrion, król Joffrey, król Robb, krol Stannis, Jon Snow. Nie bardzo widziałam świat wokół, ale gdybym nagle za drzewami dostrzegła zwodzony most, wydałby mi się jak najbardziej na miejscu...

Jakiś czas temu pisałam, że drugi tom podobał mi się bardziej niż pierwszy. No to teraz trzeci podobał mi się bardziej niż drugi. Dobrze, jakby Martin utrzymał taką tendencję zwyżkową, ale slyszałam, że dalsze tomy są słabsze. Może i lepiej, bo obowiązki wzywają, dziecko wymaga wiktu i opierunku, a te tomy grube są. I czytając, czuję się taka wewnętrznie rozdarta :)

Wcale nie będę opisywać fabuły, bo jak ktos czytał, to zna. Jak nie czytał, bo go nie interesuje, to go nie zachęcę, a jak zamierza przeczytać, to niech czyta książkę, a nie moje opisy, zwłaszcza, że będę troszkę spojlerować.

W poprzedniej notce wahałam się czytać czy oglądać najpierw. Wyjaśniam, że doczekałam do serialu, ale po czwartym chyba odcinku mnie zmogło, długie okropnie przerwy między tymi odcinkami, nie mogłam tyle czekać, więc złapałam za książkę. Chciałam tylko doczytać do tego miejsca, co w serialu, nie wyprzedzać akcji, ale tak ciut-ciut wyprzedziłam, no a potem mnie Martin walnął akcją jak Ogar toporem i już nie mogłam odłożyć. Niby po pierwszym tomie już wiadomo, ze bohaterowie powieści nie są dla tego pisarza żadną świętością i nie można zakładać, że jak ważna postać, to będzie nieśmiertelna, ale takiego rozwoju wydarzeń, to się jednak nie spodziewałam.

Domyślam się, że wielu narzeka na rozbieżności miedzy filmem a książką, ale ja się czepiać nie będę. Po pierwsze wierna ekranizacja wymagałaby nakręcenia drugiej "Mody na sukces", po drugie budżet i możliwości w zakresie efektów specjalnych mają swoje granice, po trzecie wprowadzenie takiej nieprawdopodobnej liczby bohaterów drugo-, trzecio- i szesnastoplanowych, wszystkich obdarzonych zarysowanym wyraźnie charakterem, herbem, ziemią i rodziną, byłoby nie tyle niemożliwe, co śmiertelnie nudne dla odbiorcy, nic więc dziwnego, że twórcy sporo postaci wyciachali. Jeśli mam się czepiać, to niespecjalnie podobało mi sie zlanie w jedną osobę Gendry'ego i Edrica Storma. Z innej beczki - postać żony Robba jest zupełnie różna i w książce i w filmie, ale muszę przyznać, że ta filmowa przemawia do mnie bardziej. Podoba mi się też filmowa Shae, ale ta z powieści jest znacznie bardziej prawdopodobna, głupiutkie dziewczę, które myśli głównie o sukniach i klejnotach, a Tyrion jest dla niej środkiem do celu, dobrym, jak każdy inny. Nie mam tez nic przeciwko notorycznemu "postarzaniu" postaci w serialu, bo u Martina co bohaterka to ma lat 12, w porywach do 13. Rozumiem, że w kategoriach średniowiecznych jest już zdatna do ożenku, ale te lubieżne spojrzenia dorosłych mężczyzn na dwunastolatki, to mi się jednak podejrzane zdają. Zresztą w 16-letniego Robba tez jakoś nie mogę uwierzyć, jeśli chodzi o dojrzałość czynów. Gdyby Martin jednak dodał swoim młodocianym bohaterom ze 2 lata do wieku, to akurat by się zgodziło z ich postępowaniem. Ale to taki drobiazg.

Podoba mi się w serialu ograniczanie pierwiastków magicznych w porównaniu z literackim pierwowzorem - w tej części jakoś dużo tych olbrzymów, zmiennokształtnych, Innych, zielonych ludzi, co druga osoba ma jasnowidzenia, a co trzecia czyta z ognia. Dla mnie siłą tej serii są zwykli, ludzcy bohaterowie, którym pechowo się trafiło życie w ciekawych czasach.

EDIT: Zapomniałam wspomnieć, że to co podoba mi się w trzecim sezonie zdecydowanie bardziej niż w książce to Daario Naharis. Nikt mi nie wmówi, nawet Martin, że Daenerys zainteresowałaby się mężczyzną z farbowaną na niebiesko brodą i złotym zębem, odzianym w żółte koronki. Nie piętnastolatka, nie po Khalu Drogo...

Komentarze

  1. Też uważam, że im dalej tym lepiej ;) Ja już przeczytałam WSZYSTKO! ;) Też na czytniku i bardzo szybko mi to zleciało.
    George "zabiję wszystkich" Martin udowadnia, że żadna postać nie może czuć się bezpieczna i naprawdę myślę, że ostatnim tomie pozabija w końcu wszystkich, a rządzić będą smoki ;]

    Jak na razie o trzeci sezon Gry o tron podoba mi się najbardziej. Mniej cycków, więcej intryg i postać Maergery jest świetna (a w książce mdła). Gendry został dlatego, że fanki pokochały aktora i tak o ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ci nie zazdroszczę znajomości wszystkiego :), bo po pierwsze, cieszę się, że jeszcze trochę niewiadomych przede mną, a po drugie - to oznaczałoby wyczekiwanie na kolejny tom.
      Ad. zabijania bohaterów - to jest myśl. Może pytanie nie powinno brzmieć: "czy inni bohaterowie zginą", tylko "w jaki sposób zginą".
      Mniej cycków, więcej intryg - bardzo dobre podsumowanie :D Do Gendry'ego nie mam przekonania, ale jakby filmowcy mogli zmartwychwstać Khala Drogo dla fanek, to fanki by się cieszyły :D

      Usuń
  2. Jednym zdaniem : wszystko, co do szczęścia niezbędna

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, czytałam, zapodałam sobie na czytnik i wchłonęłam jak ameba... yyy.. czym się żywi ameba? Nieważne, wchłonęłam.
    Bardzo mi ten świat odpowiada, serialu nie znam, to się tylko na książce opieram. Ale nie wykluczam filmu, o nie.
    Tak się na chwilę zatrzymałam na tym zdaniu o wieku, że tam nieletni, że 12-13 lat to jeszcze dzieci... no niby tak, ale czytałam sobie ostatnio Cherezińską, a tam Wikingowie szkolili chłopców, jak mieli kilka lat, a jak 12-13, to już zdatni całkiem do bitwy. Takie czasy, panie, takie czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niby takie czasy, ale jakoś mnie to raziło. To znaczy - szkolenie dzieci na żołnierzy to i współcześnie się niestety zdarza (Afryka). I małżeństwa 12-latek też. Ale jednak Ogar czy Tyrion pożądliwie patrzący na niespełna trzynastoletnią Sansę bardzo mi zgrzytali.

      Usuń
  4. Ja dalej czekam na całą sezon serialu :) może wytrzymam zanim wezmę się za czytanie kolejnych tomów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)