Dziś na marudząco

Bo remont trwa i niby jakieś światełko już się na horyzoncie majaczy, ale takie jakieś zamglone i pokryte patyną gipsowego pyłu...

Bo śnieg pada jak szalony, a ja co prawda zimę lubię, ale nie w marcu. W tym roku zima całkowicie zaspokoiła moje oczekiwania, za więcej serdecznie dziękuję...

Bo kolejna polska autorka mnie rozczarowała...


Wspominałam kilkakrotnie, że szukam lekkich polskich kryminałów, pisanych przez kobietę, taki współczesny odpowiednik Chmielewskiej (obecna Chmielewska zupełni mi nie odpowiada, a "starą" zaczytałam do bólu i już nie mogę więcej). Szukam dość niemrawo, ale co jakiś czas sięgam po kolejną polecaną na blogach autorkę. Cel wyłącznie rozrywkowo-odprężający, nie ma być to nic ambitnego, byleby dało się czytać bez zgrzytania zębami. Efekt niestety pozostaje mizerny.

Pochwał powieści Klejzerowicz czytałam tyle, że nadzieje miałam spore. Niestety, od zachwytu jestem daleka. Może jednak po prostu źle wybrałam lekturę na pierwsze spotkanie? "Ostatnią kartą jest śmierć" to właściwie minipowiastka, objętościowo niecałe 200 stron, wielki font, potężna interlinia i co dwie strony obrazek (reprodukcja karty do tarota). Fabuła miała nawet potencjał, choć oparta była na kompletnie ogranych motywach. Zawiódł mnie jednak język i konstrukcja postaci.

W kwestii językowej:
Chmielewska może na literackiego Nobla szansy by nie miała, jej maniera językowa może wielu razić, ale trudno jej zarzucić brak oryginalności. Do tego jeszcze różnicowała styl wypowiedzi w zależności od bohatera, który głos zabierał (no, w powieściach z ostatnich 20 lat ten aspekt niestety zanikł i wszystkie postacie posługują się jednolitą grypserą). Tymczasem w moich poszukiwaniach trafiam wyłącznie na pozycje w stylu opowieści z gazet "z życia wziętych". Jest prosto i poprawnie (na ogół), jak w czytance, i to koniec zalet. Nie oczekuję nie wiadomo czego, jak będę chciała poobcować z piękną prozą, to sięgnę po inny typ literatury, ale konstruowanie tekstu ze zdań złożonych wielokrotnie, to chyba nie jest aż takie wyzwanie?

W kwestii postaci:
Nijakie. Papierowe. Naciągane. Jak wiadomo, samobójca świeżo odcięty od sznura to rewelacyjny kandydat na Tego Jedynego. Zwłaszcza, że to samobójca przystojny, inteligentny i samotny, ale marzący o stałym związku. I do tego artysta. Z kucykiem. Po odcięciu dochodzi do siebie w kilka dni i nadaje się już do zagospodarowania przez obrotną bohaterkę, żadnych więcej problemów z psychiką nie wykazując.

Wracając do fabuły - pewna wróżka-tarocistka ginie, wypadając przez okno. Policja uznaje śmierć za wypadek, ale jej mąż uważa, że wypadkiem nie była, i prosi o pomoc młodą dziennikarkę. Panna Dagmara przeprowadza śledztwo, znajdując wyjaśnienie i przy okazji miłość życia. Koniec. Nie odradzam całkowicie lektury, sprawdziłaby się dobrze np. w podróży pociągiem, dwie godziny zajmie, w torebce bez problemu się zmieści, zostawić w przedziale można bez żalu, a inny podróżny na pewno się ucieszy. Zapłaciłam za nią 5 zł* i za taką cenę jest satysfakcjonująca, ale cena okładkowa (25 zł) jest bolesną przesadą.

Anna Klejzerowicz, Ostatnią kartą jest śmierć, Oficynka 2010

* W Media Markt! Człowiek unika księgarni, żeby nie być na pokuszenie wodzonym, a tu proszę, gdzie nie wejdzie, tam tania książka.


Komentarze

  1. Jesli jeszcze nie probowalas to polecam Olge Rudnicka, Natalii 5 i Drugi przekret Natalii. Pomysl naprawde ciekawy i z duzym potencjalem komicznym a i zagadka kryminalna calkiem przyzwoita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hannah, próbowałam "Natalii 5" i też mnie zirytowała na samym początku, więc nie kontynuowałam. Ale może za szybko zarzuciłam? Kiedyś spróbuję raz jeszcze.

      Usuń
  2. A myślałam, że o tarocistce, to będzie ciekawie. No szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten tarot przydał całości odrobinę oryginalności, więc Twoja ocena częściowo słuszna :)

      Usuń
  3. Jestem wybredna, jeśli chodzi o polskich autorów, więc jeżeli nie zraziłaś się całkowicie do Klejzerowicz, to polecam "Cień gejszy "- naprawdę dobrą powieść z wątkiem kryminalnym, warto!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dorwę w bibliotece, to spróbuję :)

      Usuń
  4. Joanna Jodełka mi się kojarzy z niezłym polskim kryminałem. Może mało to humorystyczne, ale napisane dobrze. Ale jakby miało Ci się nie spodobać, to nie bij :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam nazwiska, skrupulatnie zapisuję, bić nie będę :)

      Usuń
  5. A może spróbuj ostatniej powieści Marioli Zaczyńskiej 'Szkodliwy pakiet cnót'. Właśnie zaczęłam i zapowiada się świetnie, a jest to kryminał z żartem w tle, taki jakiego szukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczyńskiej też nie znam, czekam na Twoją recenzję :)

      Usuń
  6. Cóż... ja niestety za bardzo nie pomogę, bowiem w kwestii "lekkich polskich kryminałów, pisanych przez kobietę" jestem zielona. Owszem rzuciłabym może jakimiś tytułami czy nazwiskami, ale bez przetestowania na sobie to marna rekomendacja.
    Zresztą jestem "odmieńcem", z tych, którzy w Chmielewskiej się nie odnajdują.

    Zaczyńska, o której wspomniano wyżej, fajnie -zabawnie pisze, tej najnowszej nie znam, ale poprzednie - tak, może to nie kryminały, ale miło się czytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to może sprawdzę tą Zaczyńską, dzięki :)

      Usuń
  7. Moje zdanie na temat Roku Węża już znasz, więc nie będę się powtarzać. O prozie Klejzerowicz nic nie mogę powiedzieć, bo to dla mnie teren zupełnie dziewiczy, a z lekkich kryminałów polskich autorek przychodzi mi do głowy jedynie "Starsza pani wnika" Fryczkowskiej. Czytałaś? Jako lektura rozrywkowa sprawdza się nieźle :) http://ksiazkimojejsiostry.blox.pl/2012/10/Wesole-jest-zycie-staruszki-Starsza-pani-wnika.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję oraz parę innych pozytywnych opinii o tej książce (i o innych tej Autorki) i chyba we Fryczkowskiej moja ostatnia nadzieja... Aż się trochę boje sięgnąć :)

      Usuń
    2. W każdej chwili mogę podesłać :)

      Usuń
    3. Bardzo chętnie skorzystam :)

      Usuń
  8. Kryminał to nie moja bajka, a jeszcze do tego tak przeciętny i ze źle lub wcale niewykreowanymi postaciami. Jak czytam książkę to mnie także drażni taki szkolny, poprawny styl. Podsumowuję go słowem "dobry", ale nic więcej nie potrafię o nim powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię kryminały, choć nie bez przerwy, od czasu do czasu mam taki "zryw". Ale nawet przy najlepszej intrydze i wspaniałych bohaterach (nie był to ten przypadek), taki właśnie "szkolny" styl potrafi odebrać przyjemność czytania.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą u Sienkiewicza. Cztery Marie.

Królewna Śmieszka

Literatura na ekrany! - Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza (cz. 2)