5 maja 2014

Nierasowy angielski detektyw

Przyznaję, że nigdy nie sięgnęłabym po tę powieść, gdyby jej autorem był anonimowy Robert Galbraith. Nic w opisie fabuły nie wydało mi się jakoś szczególnie fascynujące, żadnych przeczuć "o tak, to muszę przeczytać koniecznie". Lubię kryminały, więc może, gdyby wpadła mi przypadkiem w ręce w bibliotece, zawędrowałaby ze mną do domu. Na pewno nie szukałabym specjalnie. Ponieważ jednak dawno już wyszło na jaw, że Robert Galbraith to pseudonim J.K. Rowling, musiałam ją przeczytać z czystej ciekawości - żeby dowiedzieć się, jak twórczyni Pottera poradziła sobie z zupełnie odmiennym gatunkiem.

Z przyjemnością zawiadamiam, że poradziła sobie przednio. Niech Was przekona fakt, że otworzyłam książkę na chwilkę w okolicach obiadu, a skończyłam ją tegoż dnia w okolicach godziny 23, nie robiąc przerw dłuższych niż kwadrans...

"Wołanie kukułki" to najzupełniej klasyczna powieść detektywistyczna. Nie każdemu musi to odpowiadać. Moja siostra narzeka, podobnie jak przy "Trafnym wyborze", że zaczyna się świetnie, a potem "nic się nie dzieje". Rzeczywiście, brak tu dramatycznych zwrotów akcji czy pościgów. Na początku dowiadujemy się o zbrodni, a potem dostajemy drobiazgowo opisane śledztwo aż do rozwiązania na końcu - styl niemal jak u Agaty Christie. Siłą powieści (i zdecydowanie mocną stroną pisarki) jest umiejętność kreowania świata i bohaterów, w których się wierzy - czy jest to fantastyczny Hogwarth, czy małomiasteczkowa społeczność, czy londyński świat gwiazd. Wierzę w Cormorana Strike'a i czekam na dalsze tomy o nim.

A jeśli mowa o Cormoranie... To detektyw nierasowy, bo "rasowy angielski" powinien mieć arystokratycznych przodków, takież rysy twarzy oraz fajkę, ukończony Oxford, i przynajmniej od czasu do czasu winien zasiadać na fotelu przed kominkiem ;) Tymczasem Cormoran Strike miał przodków raczej kontrowersyjnych - matkę supergroupie, która zmarła z przedawkowania, oraz ojca sławnego rockmana, który do swego bękarta nie żywi żadnej sympatii. Kominka brak, brak nawet domu, bo Cormoran po dramatycznym rozstaniu z kobietą swego życia sypia we własnej agencji detektywistycznej na składanym łózku, kryjąc się z tym dość nieudolnie przed swoją asystentką. (Zresztą asystentka, imieniem Robin, równoprawna bohaterka powieści, trafiła do Cormorana z agencji pracy tymczasowej zaledwie na tydzień, bo jej pracodawca jest spłukany i nie ma możliwości zatrzymania jej na dłużej (początkowo nie ma też ochoty...)). Studia rzucił, został żołnierzem, a jeśli chodzi o arystokratyczny wygląd...cóż... "Strike poczuł się nienormalnie wielki i włochaty; przypominał wełnistego mamuta, który usiłuje wtopić się w tłum kapucynek" (s. 250)

Do tegoż detektywa trafia niejaki John Bristow, brat sławnej modelki Luli Landry. Lula niedawno zginęła, wypadając przez balkon swego apartamentu. Śledztwo prowadzone pod czujnym okiem, a właściwie pod czujnymi aparatami fotograficznymi paparazzich, ujawniło, że w budynku nie znajdował się nikt obcy i Lula prawdopodobnie popełniła samobójstwo, zwłaszcza że od dawna cierpiała na problemy psychiczne. Brat jednak w to nie wierzy i domaga się od Cormorana znalezienia winnych. Jeśli też chcecie poznać prawdę, sięgnijcie po książkę :)

13 komentarzy:

  1. Czytałam już wiele pozytywnych opinii na temat tej książki w blogosferze. W końcu muszę ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do pozytywnych opinii :)

      Usuń
  2. Ja również czekam na kolejny tom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, kiedy można się spodziewać :)

      Usuń
  3. Najpierw sięgnę po "Trafny wybór", ale potem chętnie poznam Cormorana Strike'a ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poznać, znajomość popłaca (przyjemnością czytelniczą) :)

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o twróczość Rowling nie wyszłam poza serię o Hogwarcie. "Trudny wybór" jakoś niespecjalnie mnie na razie pociąga, ale ta książka już znacznie bardziej. A Ty dodatkowo mnie zachęciłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też "Trudny wybór" nie pociągał opisem, ale bardzo mi się spodobał. A jeśli lubisz kryminały, to ten naprawdę jest dobry :)

      Usuń
  5. Bardzo podoba mi się taka niebanalna kreacja detektywa. ;) Twoja recenzja jest kolejną, którą czytam i znów dowiedziałam się czegoś nowego. Muszę w końcu zdjąć tę książkę z półki i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podobała, nie był kolejnym klonem. Przeczytaj :)

      Usuń
  6. A ja jeszcze nie czytałam... Ale w ogóle ostatnio krucho u mnie z czasem, i na czytanie, i na pisanie... Mam nadzieję, że w czerwcu będzie lepiej, bo maj jest masakryczny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, to tak jak u mnie. Czytać daję jeszcze radę - głównie na ławce w parku, kiedy dziecię zaśnie na spacerze - ale pisać nie ma kiedy, bo jak nawet znajdę chwilę, to umysł odmawia współpracy :/

      Usuń

Japońska sztuka walki z chorobami

Mam za sobą cztery miesiące nieustannych chorób. Nic oryginalnego, przeziębienia, katarki, zapalenie uszu, no, jedna runda grypy (o Zeusie, ...