Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

29 lutego 2012

Historia, która nie ma końca


Każdy pewnie zna (przynajmniej każdy w wieku zbliżonym do mojego ;)) "Niekończącą sie historię" za sprawą ekranizacji z 1984 r. (Czy gra wam teraz w głowie piosenka Limahla "Neverending stooory" la lala la la la...?)

Był sobie kiedyś chłopiec imieniem Bastian, zaniedbywany przez owdowiałego ojca, wyśmiewany przez kolegów. Chłopiec zdobył wielką tajemnicza księgę i wyczytał w niej historię Fantazjany, krainy, której grozi ogromne niebezpieczeństwo, gdyż pochłania ją nicość, a jej władczyni, Dziecięca Cesarzowa, jest nieuleczalnie chora. Na poszukiwanie lekarstwa dla niej wyruszył Atreju, z pomocą Fuchura, smoka szczęścia. Bastian kibicował jego poszukiwaniom, az w końcu sam stał się częścią niekończącej sie historii i mógł ocalić Dziecięcą Cesarzową i Fantazjanę.

Wszyscy znamy tę historię, ale to nie jest cała historia. To nawet nie jej połowa.

Ciąg dalszy recenzji na blogu Klasyka Młodego Czytelnika.

25 stycznia 2012

Gdzie jest Brian?

Dlaczego w brutalny sposób zabito młodą Amy Mills, opiekunkę do dziecka?
Dlaczego w wąwozie odnaleziono ciało starszej pani?
Dlaczego przystojny interesujący mężczyzna oświadcza się Gwen, kobiecie zupełnie nijakiej, której najwyraźniej nie kocha?
Co stało się z małym Brianem Sommervillem?

Akcja rozgrywa się w Anglii, na dwóch płaszczyznach czasowych.
Współcześnie, komisarz Valerie Almond musi rozwikłać zagadkę dwóch morderstw - młodej studentki i starszej pani. Czy coś je łączy, poza podobnym sposobem popełnienia zbrodni?
Siedemdziesiąt lat wcześniej, w czasie II wojny światowej, 11-letnia Fiona zostaje ewakuowana z bombardowanego Londynu i trafia na uroczą farmę. Omyłkowo jednak, wraz z nią zamieszkuje tam mały niedorozwinięty chłopiec, tytułowe drugie dziecko, sierota, o którym nikt nie pamięta. Po pewnym czasie Fiona wraca do matki, a Brian zostaje - ale po kilku latach słuch po nim ginie...

Marne doświadczenia z "Domem sióstr" nie zraziły mnie do Charlotte Link, bo dwa jej kryminały, które czytałam wcześniej, bardzo mi się podobały ("Przerwane milczenie" i "Ostatni ślad"). Niestety "Drugie dziecko" jakoś mnie nie zachwyciło. Nie było złe, przyzwoity kryminał i historia rodzinnych tajemnic, ale obyło się bez fajerwerków. To, co najmocniej mnie zirytowało, to zauważalny już schematyzm - odgadnięcie winnego było banalnie proste, jeśli czytało się poprzednie kryminały. Nie napiszę dlaczego, bo nie chcę psuć niespodzianki tym, którzy jednak gotowi są przeczytać książkę. Nie chcę jednoznacznie zniechęcać do lektury, bo w sumie czytało się dobrze, postaci są wielowymiarowe i z solidną psychologiczną podbudową (jak zwykle u Link), historia raczej wiarygodna, więc wielbicielom pisarki powinno się spodobać. Mnie zabrakło świeżości, ale oceniam ją, powiedzmy, na jakieś 4/6.

A propos ACTA powiem tylko tyle: książkę pożyczyłam od koleżanki, więc za nią nie zapłaciłam - można uznać, że przeczytałam ją nielegalnie. Nie wiem, czy to już nie podpada pod jakiś paragraf...

21 listopada 2011

Meczenie owiec


Jeśli w bezsenne noce zdarzało Wam się liczyć: pierwsza owca..., druga owca..., trzecia..., to po tej lekturze będziecie liczyć: Matylda..., Sir Ritchfield..., Panna Maple..., Wrzosowata..., Chmurka...

Leonie Swann
Sprawiedliwość owiec
wyd. 3, Amber 2011
Triumf owiec
wyd. 1, Amber 2011

Przyznaję, że początkowo podchodziłam do tych książek, jak do...hmm..do kozy. Powieści, których bohaterkami są owce? W dodatku kryminał i thriller? I powieść filozoficzna na dokładkę? Na szczęście się przemogłam i bardzo się z tego cieszę. Owce upiększyły mi kilka miesięcy, bo czytaliśmy sobie o nich z T. na głos do poduszki. Długo to trwało, bo - tak jak w przypadku liczenia - po kilku owcach zasypiałam, ale bynajmniej nie dlatego, że było nudno.

W pierwszym tomie przygód stadko bystrych owiec, żyjących szczęśliwie na odludnej zielonej polanie ze swoim pasterzem, traci opiekuna w sposób tyle brutalny, co tajemniczy.
- Jeszcze wczoraj był zdrowy - powiedziała Matylda, nerwowo strzygąc uszami.
- To nie ma nic do rzeczy - zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie. - Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba.
Owce, zdegustowane szpadlem sterczącym ze zwłok ich pasterza, postanawiają przeprowadzić śledztwo i wykryć zbrodniarza. Nie będzie to proste, gdyż umysł owcy śledczej wędruje ścieżkami krętymi jak baranie rogi. A w dodatku szybko okaże się, że w pobliskim miasteczku tajemnice kłębią się na podobieństwo jagnięcego runa...

W drugim tomie owce opuszczają Irlandię, by wraz z nową pasterką zamieszkać we Francji, na pastwisku przy starym zamku. Szybko okaże się, że nie ma tam co liczyć na idyllę. Pojawią się nowe zwłoki, nowe zagadki, a owce staną w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa i ... stada kóz.

Nie należy oczekiwać Sherlocka Holmesa na łące - trzeba wziąć poprawkę, że z takimi bohaterami to nie będzie typowy kryminał. Jest zagadka, śledztwo i rozwiązanie, ale wszystko to przepełnione jest mnóstwem absurdalnego poczucia humoru i jest on, przynajmniej dla mnie,ważniejszy niż intryga. 

Leonie Swann po prostu weszła w skórę owcy. Nie mogę sobie teraz wyobrazić, że owce nie myślą w taki sposób. Przyznam, że podczas ostatniego pobytu w górach przyglądałam się ich stadu z dużą podejrzliwością...

Bardzo urokliwa lektura, bardzo relaksująca. Znalazła się na liście moich leków na chandrę. Polecam :)

4 sierpnia 2011

A u sióstr w domu wieje nudą...


Z góry przepraszam wszystkie wielbicielki tej książki, których ponoć jest sporo, ale dla mnie to jedna z najgorszych ksiażek, jakie przeczytałam w tym roku. 
A miało być tak dobrze...

Ralph i Barbara to niemieccy prawnicy i małżeństwo w stadium zaawansowanego kryzysu. Wynajmują na Boże Narodzenie (i 40. urodziny Ralpha) stary dom na pustkowiu w angielskim Yorkshire, co by sobie tam we dwoje z owym kryzysem radzić. Niestety, zaraz po przyjeździe zostają zasypani śniegiem po dach i muszą przetrwać bez prądu i z niewielką ilością pożywienia. Barbara znajduje rękopis-historię życia poprzedniej właścicielki domu i (zamiast pracować nad ratowaniem małżeństwa) tonie w lekturze.

Poprzednia właścicielka - Frances Gray, wychowała się w tym domu razem z młodszą siostrą i bratem. Sielankowe dzieciństwo, przypadające na początek XX wieku, nie wskazywało na to, jak burzliwie będzie się toczyć jej życie. Na początek odrzuca oświadczyny mężczyzny, którego kocha, żeby wcześniej sprawdzić, czego chce od życia. Wyjeżdża do Londynu i tam wikła się, dość przypadkowo, w walkę sufrażystek. Wkrótce potem nadciąga pierwsza wojna światowa. Więcej nie zdradzę, ale dzieje się dużo, niestety - mimo fascynujących czasów - głównie romansowo. W skrócie: ci, którzy ze sobą sypiają na ogół nie są małżeństwem, za to ci, którzy się pobrali raczej się nie kochają, a w ogóle to wszyscy są nieszczęśliwi.

Doczytałam do jakiejś 1/4 z nadzieją, ze już-już, za momencik na pewno akcja mnie wciągnie, zżyję się z bohaterkami i zatonę w odmętach fabuły. Potem zaczęłam wątpić. Do połowy dociągnęłam dla tła historycznego (sufrażystki, jedna wojna, druga wojna, lata pomiędzy) - po czym zdałam sobie sprawę, że 1. kompletnie nie obchodzi mnie, co się stanie z bohaterami, 2. tło historyczne nie wzbogaciło mnie o choćby jeden mały strzępek informacji, której wcześniej nie znałam. Drugą połowę przekartkowałam dla przyzwoitości i dzięki temu mogę powiedzieć, że i tam nie znalazłam niczego ciekawego ani zaskakującego.

Nie wiem, czemu tak się stało, czytałam dwa kryminały Charlotte Link i wspominam je bardzo dobrze, sagi rodzinne cenię, zagadki z przeszłości lubię... Jednak ta lektura to tylko odgrzewany kotlet, wszystkie wątki już były, wyeksploatowane doszczętnie w tysiącach romansów. Zagadka z przeszłości nie jest żadną zagadką, bo wszystkiego można się domyślić po pierwszych kilku stronach. Frances jest dziwnie mało interesująca, jak na osobę z tak bogatym życiorysem, a Barbara - po prostu irytująca. Wątek kryzysu związku między nią a Ralphem jest zdumiewająco nieudolny - w porównaniu z kryzysami, które autorka doskonale opisywała w Przerwanym milczeniu. Myślałam, że to jedna z pierwszych książek Link, ale okazało się, że to ósma z kolei (przynajmniej jeśli chodzi o publikację), więc już nic nie rozumiem.

Nie polecam, niemniej sprawiedliwie dodam, że pod względem literackim jest w sumie w porządku, język jest dość prosty, ale nie ubogi. Jeśli ktoś lubi sago-romanse w historycznych okolicznościach przyrody, może być zadowolony dużo bardziej niż ja. Kojarzyło mi się trochę z Zapomnianym ogrodem Morton, który też wspominam fatalnie, i Zapachem cedru MacDonald, który był jednak bez porównania oryginalniejszy, mimo że też nie arcydzieło.

Moja siostra po przeczytaniu wyraziła opinię zbliżoną do mojej (a czytujemy i lubimy różne książki), za to mamie się podobało. W mojej rodzinie jest więc 1:2 na niekorzyść sióstr i ich domu.

19 czerwca 2011

Podróż sentymentalna po Europie

Z okazji Dnia Dziecka był wpis o polskich książkach mojego dzieciństwa. Teraz chciałam Was zabrać w nieco dalszą podróż i wspomnieć o kilku bardzo dla mnie ważnych książkach dla dzieci Autorów z różnych krajów Europy. Wiadomo, że większość z nas czytywała to samo: L.M. Montgomery, F. Hodgson Burnett, E.H. Porter, A. Lindgren, A.A. Milnego, L. Carolla, C.S. Lewisa, M. Twaina, J. Vernego i całą tę cudowną klasykę. Jednak i wśród mniej znanych książek trafiały się prawdziwe perełki, bez których moje dzieciństwo nie byłoby pełne i które z pewnością podsunę własnym (a może i cudzym ;) ) dzieciom.

NORWEGIA
Kjersti, Babiis Friis Baastad

Kjersti czeka niecierpliwie na wielkie i wspaniale wydarzenie - pierwszy dzień w szkole. Równie mocno (no może troszkę mniej) czeka na narodziny siostrzyczki. Ma już co prawda młodszego brata, ale to nieznośny rozrabiaka - siostrzyczka, to co innego.
Wszystko jednak idzie nie tak.Wredny samochód, który uderza w Kjersti, kiedy ta przebiega przez ulicę, psuje wszystko. Dziewczynka trafia do szpitala, gdzie czeka ja długie leczenie, a kiedy wreszcie idzie do szkoły, pozostałości po wypadku - blizna na twarzy i problemy z wymową - zamieniają marzenie w koszmar.
Mądra i ciepła książka, przydatna także rodzicom. Pozwala przypomnieć sobie, że mali ludzie mogą mieć bardzo duże kłopoty.

NIEMCY
Nasza babcia, Ilse Kleberger

Janek, Brygida, Ingeborga, Henryk, Piotruś i Malec Pieselangowie nie są bogaci, ale mają coś, czego zazdroszczą im wszystkie dzieci w okolicy. A raczej kogoś - cudowną i zwariowana babcię, która jeździ na wrotkach i łyżwach, ma dopinany warkocz, zna się na dobrym wychowaniu, ale jest młoda duchem i rozumie swoje wnuki jak nikt inny.
Polecam gorąco, wspaniała książka. W dodatku dopiero przy pisaniu tej notki odkryłam, że Nasza babcia, to pierwsza książka z całej serii. Na polskim rynku jest dostępna jeszcze druga - Wakacje z babcią. Ale co z resztą tomów? Chyba będę się musiała nauczyć niemieckiego...

CZECHY
Tajemnica wiklinowego koszyka, Marketa Zinnerova

Nie znalazłam niestety w internecie zdjęcia polskiej okładki (w sensownej rozdzielczości), ale był na niej ten uroczy jamniczek poniżej.
Bohaterka Tajemnicy... ma na imię Klarka. To kolejne dziecko z radosnymi przygodami i całkiem dorosłymi problemami. Rodzice Klarki i jej młodszy braciszek mieszkają w Pradze, ale w swoim małym mieszkanku nie są w stanie zapewnić opieki córce, dlatego Klarka mieszka na wsi z babcią. Babcia jest wspaniała i Klarka jest u niej bardzo szczęśliwa, ale tęskni za rodziną i czuje się odrzucona. Jej najbliższy przyjaciel, Władek, też nie ma lekko - jego ojciec właśnie wyprowadził się z domu. Wcześniej zdarzyło mu się już wyjeżdżać do pracy, ale Władek czuje, że teraz to co innego. Podobno mieszka z inną panią i będą mieli dziecko. 
Czechy, wtedy jeszcze Czechosłowacja, to dzięki tej książce żelazna pozycja na liście moich podróży. Do Pragi może nawet dotrę jeszcze w tym roku :)



WĘGRY
Tajemnica Abigail, Magda Szabo

Tej pozycji chyba nie muszę przedstawiać, bo jeszcze - na szczęście - nie została zapomniana. Chociaż obawiam się, czy pamięć o niej nie żyje głównie na blogosferze. Nie ma chyba żadnego wznowienia tej książki, a szkoda.
Akcja dzieje się w ponurych latach II wojny światowej, w której Węgry walczyły po stronie Niemiec. Gina, córka wojskowego, zostaje przez ojca umieszczona na pensji im. biskupa Matuli. Szkoła prowadzona jest miejscem niemal zupełnie odciętym od świata, a do tego niezwykle konserwatywnym. Gina, która trafia tu ze swojego radosnego, kolorowego świata, wbrew własnej woli, zupełnie nie potrafi się odnaleźć - zwłaszcza że szkolną karierę rozpoczyna od skłócenia się ze swoja klasą. Czy może pomóc jej Abigail, kamienny posąg ze szkolnego ogrodu, który ponoć spełnia życzenia? A nawet jeśli pomoże na szkolne kłopoty, to co z poważną sprawą - wojną, która zaczyna wdzierać się nawet za grube mury Matuli.
Niezwykła książka - niewiarygodnie prawdziwa, wciągająca, poruszająca. Jeśli nie przeczytałyście za młodu, nadróbcie to koniecznie.

ANGLIA
Przygoda przyjeżdża pociągiem, Edith Nesbit

Edith Nesbit należy w sumie do klasyków, o których wspomniałam we wstępie, ale mam wrażenie, że do najbardziej znanych jej książek należą Pięcioro dzieci i coś oraz Feniks i dywan. Ja natomiast upodobałam sobie Robertę, Phyllis i Petera, rodzeństwo, które z nieznanych im przyczyn musi się wyprowadzić z pięknego domu w Londynie i przenieść się na wieś, do chaty w pobliżu stacji kolejowej. Najwyraźniej nagle stają się biedni. A najgorsze jest to, że ich ojciec wyjechał, nie wiadomo dokąd i dlaczego, a kiedy pytają o to mamę, robi się smutna. W nowych, pozornie nieprzyjaznych warunkach, rodzeństwo przeżyje wiele fantastycznych przygód, nawiąże nowe przyjaźnie i odkryje prawdę.
Przyznaję bez bicia, że dopiero jako osoba dorosła zrozumiałam, co się stało z ojcem dzieci. Wcześniej zupełnie nie łapałam aluzji ;)


POLSKA
Wśród polskich książek jest jeszcze kilka, o których nie wspomniałam w poprzedniej notce, a które znałam niemal na pamięć (i nadal pamiętam) - jak choćby Godzina pąsowej róży. Na szczęście jest to pozycja nadal znana i wznawiana.

Słoneczko i Kocia mama, Maria Buyno-Arctowa

Z kolei o cudownych książkach Marii Buyno-Arctowej z okresu międzywojennego pamięć powoli zamiera. Słoneczko tak silnie zapadło mi w pamięć, że pamiętam nawet pierwszy kontakt z ta książką - chyba w drugiej klasie podstawówki koleżanka czytała ja podczas przerwy. Tak mnie zachwycił ten blondwłosy aniołek na błękitnej okładce, że natychmiast ją pożyczyłam, a potem dostałam od rodziców własny egzemplarz. Nie pamiętam, czy przedtem czy potem pojawiła się u mnie Kocia mama, ale miałam inne wydanie niż to na zdjęciu, z pięknymi ilustracjami Anny Stilo-Ginter (Słoneczko też ona ilustrowała).

Tytułowe Słoneczko to Marysia, przemiłe młode dziewczę, które - osierocone przez matkę - zostaje przygarnięte przez jej przyjaciółkę. Niestety, kobieta ta jest bardzo chora i żyje w nędzy wraz z trójką nie najlepiej wychowanych dzieci. Marysia ma jednak dar ulepszania świata wokół siebie i powoli zamienia zaniedbaną ruinę w przytulny domek. Czy jednak z dziećmi opiekunki pójdzie jej równie łatwo? Najwyraźniej nieco starsza od niej Hanka jest jej zaprzysięgłym wrogiem i nie cofnie się przed niczym, żeby pozbyć się "przybłędy".

Bohaterka Kociej mamy natomiast wychowuje się w kochającej rodzinie, w całkiem zamożnym domu. Niestety, jej gorąca miłość do kotów nie przez wszystkich domowników jest podzielana. Książka porusza ważne kwestie, ale jest lżejsza i weselsza niż Słoneczko.

Buyno-Artcowa napisała jeszcze sporo książek i bardzo bym je chciała przeczytać, niestety zdobycie ich graniczy z cudem :( Szkoda, że książki, które oprócz opowiadania ciekawej historii, mówią o wartościach i wskazują właściwą drogę, nie są już popularne.


Dolina Klonowego Liścia, Ewa Przybylska

Ta niezbyt chyba znana książka to naprawdę trzy części wydane w jednym tomie: W Dolinie Klonowego Liścia, Wakacje w Dolinie Klonowego Liścia i Koniec wakacji w Dolinie Klonowego Liscia, czyli Klub Samotnych Detektywów. Opowiada o losach kilkorga dzieci, żyjących w tytułowej Dolinie. Janek ma trzech braci: Mietka, Łukasza zwanego Ino Powoluśku i Bartosza (mamine Sreberko), który miał być dziewczynką. Ku żalowi ojca nie mają żadnej siostry. Z kolei inny mężczyzna ma córkę - Paulinę (oraz syna Mariusza), ale zupełnie tego nie docenia. Żal po stracie żony topi w alkoholu i dzieciom grozi sierociniec. Są jeszcze przyjaciele Janka, nowy ksiądz, który krzyczy basem, ale ma dobre serce, ciotka Rozalia, Pan, czyli nauczyciel, zakochany w Danieli, oraz dwie przyjezdne, matka i córka, obie rude, które wzięły się nie wiadomo skąd. A także mnóstwo innych postaci, które składają się na zbiorowy portret małego miasteczka - czasem wesoły, czasem bardzo smutny, ale niezmiennie ciepły. Bardzo krzepiąca książka, dobra nawet na dorosłą chandrę.

Winter is coming... Tym razem w komiksie.

Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...