Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura meksykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura meksykańska. Pokaż wszystkie posty

28 czerwca 2011

Przeczytane z szybkością pragnienia

Cóż, trzeba przyznać, że moje pragnienie, żeby przeczytać kolejną książkę Laury Esquivel, zostało zrealizowane całkiem szybko, co interesująco współgra z tytułem powieści. Niestety, o ile Przepiórki w płatkach róży wzbudziły u mnie zachwyt, o tyle Z szybkością pragnienia zaowocowało dość mieszanymi uczuciami.

Laura Esquivel
Z szybkością pragnienia
Zysk i ska, 2003
ss. 160

Zaczęło się ciekawie. Akcja rozgrywa się w gorącym Meksyku - magicznym, dzięki atmosferze typowej dla pisarzy Ameryki Południowej - w pierwszej połowie XX w. Głównym bohaterem jest Jubilo - człowiek, który miał dar przynoszenia ludziom radości oraz odczytywania ich prawdziwych myśli niczym najczulszy odbiornik.

"Miłosne przesłanie może obyć się bez słów. Potrzebuje tylko czułych odbiorników, a Jubilo z pewnością był takim właśnie odbiornikiem. Urodził się już z owa wrażliwością: od samego początku miał w sercu zainstalowany precyzyjny detektor cudzych uczuć. Potrafił odebrać każdy komunikat, byleby tylko pochodził z czyjegoś serca. Nadawca nie musiał się troszczyć o ubranie go w słowa. Jubilo rozumiał przekaz, zanim ten zdołał przyjąć językowa postać." (s. 25-26)

Poznajemy jego losy, kiedy sam bohater leży umierający i niezdolny porozumieć się z otoczeniem, pod troskliwą opieką córki. Żona nie chce go widzieć. Jak to możliwe, że człowiek tak obdarzony przez los zniszczył swoje małżeństwo?

"Umiejętność ta nieraz przysparzała mu kłopotów. Ludzie nie zwykli ujawniać swych prawdziwych intencji. (...) Mówi się jedno, a robi co innego. Prości ludzie, którzy na ogół wierzą słowom, czują się zupełnie zbici z tropu, gdy czyny przeczą deklaracjom. Fałsz wpędza ich w pomieszanie, lecz co najdziwniejsze, wolą być oszukiwani, niż gdy ktoś przed nimi zdemaskuje kłamstwo. Nikt nie chciał wierzyć Jubilowi, kiedy odsłaniał on czyjeś prawdziwe intencje. Jubilo zdążył się już przyzwyczaić, że jeśli mówi prawdę, wszyscy i tak nazywają go kłamcą." (s. 26)

Życie Jubila poznajemy dzięki wspomnieniom jego samego, jego córki Lluvii, przyjaciół z czasów młodości. Dzieciństwo, poznanie ukochanej Marii Luz, zwanej Luchą, narodziny dzieci. Powoli odkrywamy tajemnice, które pozostawały uśpione przez wiele lat. Chociażby - dlaczego na zdjęciu zrobionym dwa lata przed urodzeniem córki Lucha jest w ciąży?

Początek podobał mi się bardzo: cudowne dziecko, babka z rodu Majów, klimat Meksyku z początku wieku. Potem niestety mój zachwyt oklapł. Po pierwsze - komplikacje w życiu Jubila coraz bardziej przypominały mi południowoamerykańską telenowelę. Po drugie - szalona miłość Jubila i Luchy objawiała się tylko w namiętnym seksie, do którego Autorka z upodobaniem nawracała co trzy akapity (bez szczegółowych opisów). W Przepiórkach w płatkach róży fizyczna namiętność też miała ogromne znaczenie, ale czuło się ją w atmosferze, a tym razem występowała jedynie w irytujących powtórzeniach. Po trzecie, Esquivel nieustannie podkreślała cudowny talent Jubila do odczytywania uczuć, ale jakoś nie widać było, żeby choć odrobinę rozumiał, o co właściwie chodzi jego żonie. Bądźmy konsekwentni - skoro pisarz przypisuje bohaterowi jakąś cechę, to niech się ona przejawia w działaniach, a nie w samych opisach.

Podsumowując - zachęcam do przeczytania Przepiórek..., a Z szybkością pragnienia polecam tylko bardzo zainteresowanym twórczością Laury Esquivel oraz wielbicielom realizmu magicznego.

Na zakończenie jeszcze jeden cytat, który mi się spodobał (ostatnio pcha mnie w stronę minimalizmu) - mam wrażenie, że Autorka przemyciła do książki mnóstwo własnych poglądów.

Jubilo "zawsze uważał, że posiadanie zbyt wielu rzeczy - ubrań albo mebli - nie daje szczęścia, bo jest autentyczną niewolą. Człowiek powinien dobrze pomyśleć, zanim coś sobie kupi, bo posiadane rzeczy wymagają troski i z czasem lubią zmieniać się w tyranów: trzeba je chronić przed amatorami cudzej własności i utrzymywać w należytym stanie. Posiadanie wiąże się z pewnym uzależnieniem, a Jubilo czuł się zbyt wolny, by własnymi pieniędzmi płacić za niewolę." (s. 54)

25 listopada 2010

Miłość od kuchni

 Laura Esquivel
Przepiórki w płatkach róży
tyt. oryg. Como agua para chocolate
tłum. Elżbieta Komarnicka
Zysk i ska 1999

Ach, jak bardzo okładka tej książki nie oddaje nieprawdopodobnej urody zawartości.

Historia, która wciąga od pierwszego zdania,  niezwykła mieszanka cielesnego naturalizmu z magicznym realizmem  i aromatycznymi przyprawami, oto literatura południowo-amerykańska w najlepszym wydaniu. Pełnokrwiści bohaterowie, upał, ostra kuchnia i gorąca miłość. Jeśli lubicie Allende i Marqueza, to i Esquivel powinna Wam przypaść do gustu.

Tita kocha Pedra. Z wzajemnością. Niestety w jej przyszłości nie ma dla niego miejsca, ani zresztą dla żadnego innego mężczyzny. Tita jest najmłodszą córką i zgodnie z rodzinną tradycją jest zobowiązana pozostać w domu i opiekować się matką. Pedro poślubia więc siostrę Tity, Rosaurę, by pozostać blisko swojej ukochanej. Niewyrażone emocje Tity znajdują  ujście w twórczości kulinarnej. Potrawy, które przygotowuje miewają skutki nie do przewidzenia, a niekiedy i nie do poskromienia - mają autentyczną moc zmieniania losu.

Nie lubię książek o miłości (tu mi się przypomina zdanie z "Kubusia Fatalisty," że wszystkie książki są o miłości, ale dyskusja o tym może innym razem), ale to szczęśliwie nie jest powieść romantyczna o małżeńskim trójkącie, ani o zawiedzionych młodzieńczych marzeniach, tylko szatańska mieszanka pełna pasji. Poza tym to klasyka literatury "kuchennej" - każdy rozdział powiązany jest z konkretną potrawą (przepisy są podane -  oryginalne meksykańskie dania, całkowicie awykonalne, ale fascynujące). Polubiłam bardzo główną bohaterkę, która na szczęście nie idealizuje swego Romea, tylko potrafi trzeźwo nazwać go mięczakiem (za jakiego i ja go uważam). Polubiłam nawet bezwzględną Mamę Elenę, która rządzi farmą i rodziną twardą ręką, nie oglądając się na cudze uczucia, ale za to potrafi powstrzymać najazd rebliantów. Esquivel jest mistrzynią kobiecych portretów - mężczyźni zdecydowanie schodzą na drugi plan.

Jedyny minus (dla mnie) to zakończenie - wolałabym inne. Poza tym straszliwie nie lubię  w fabule nagłych przeskoków w czasie. Gdyby autorka zechciała opisać te brakujące lata,  zamiast je skrótowo wspomnieć, powieść byłaby zdecydowanie grubsza, a ja mogłabym spędzić z bohaterami znacznie więcej czasu, czego bardzo bym sobie życzyła.

Winter is coming... Tym razem w komiksie.

Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...