Bajeczne zdjęcia - nie tylko Włoch, w których rozgrywa się akcja, ale nawet najdrobniejszych przedmiotów codziennego użytku. Subtelna gra oszczędna w środki wyrazu. Rewelacyjni aktorzy. Poruszająca fabuła. Film typowo europejski - niby nic się nie dzieje, a namiętności kipią, aż w końcu się przeleją. Tilda Swinton w roli Emmy Recchi, żony i matki dorosłych dzieci, która nagle odkrywa, że udane, zamożne życie, które dotąd prowadziła, przestało jej wystarczać. Czy to już czas, żeby zacząć żyć życiem własnych dzieci i wnuków, czy może - żeby wreszcie zacząć własne?
Jak spędziłem koniec lata / Kak ya provel etim letom, reż. Aleksei Popogrebsky, Rosja 2010
Pora, żeby polscy aktorzy, zamiast szczycić się studiami aktorskimi w Ameryce i raczkującą karierą w Hollywood, zapakowali się grupowo w autobus i udali na wschód. Rosyjskie kino nie ma sobie równych. Dobrygin i Puskepalis nie grali - oni się zmienili w bohaterów. W ich twarzach nawet przez sekundę nie wyczułam drgnienia fałszu. Coś niesamowitego.
Film dwóch aktorów (i trzech głosów), kompletne pustkowie (kamienie i zimne morze), znów niby nic, a jednak wszystko. Stacja meteorologiczna na biegunie, wokół żywej duszy, tylko białe niedźwiedzie. Młody Pavel trafia tu, żeby napisać wypracowanie (jakieś praktyki?) o tym, jak spędził koniec lata. Wraz z pracownikiem stacji Siergiejem codziennie spisuje odczyty urządzeń, wklepuje do komputera, drogą radiową przekazuje dalej. Dzień za dniem, dzień za dniem. Niemal dosłownie, bo tu nocy latem nie ma. Jedna nadesłana wiadomość zmienia wszystko.
Nic więcej nie zdradzę. Włączyłam go "na chwilkę", oderwałam się po dwóch godzinach. Obowiązkowy.Nietykalni / Intouchables, reż. Olivier Nakache, Eric Toledano, Francja 2010
Potężna dawka optymizmu, tym skuteczniejsza, ze oparta na faktach. Do sparaliżowanego milionera, który poszukuje asystenta, trafia - właściwie przypadkiem - młody chłopak z ubogiej dzielnicy, który świeżo wyszedł z więzienia. Czy to wygląda na początek wspaniałej przyjaźni? Śmiech do łez. Polecam gorąco.
Na polskim plakacie tradycyjnie przesadzono z zachętami. Z drugiej strony - nieamerykańskie filmy na ogół trzeba reklamować mocniej, więc wybaczam.













