O tej książce wspominała dawno temu Padma z Miasta Książek i od tego czasu miałam ją zapisaną w zakładce pamięci jako "do przeczytania". Jeszcze by sobie tam pewnie tkwiła, razem z tysiącem innych, ale ostatnio poznałam się z panią Rumer Godden przy lekturze "Inspektorze, na pomoc" i to mnie zmotywowało - jedno kliknięcie na Allegro, kilka złotych* i Una zamiast do Indii, przyjechała do mnie (*symboliczna opłata, bo książka ma ponad 30 lat - i o zgrozo, nigdy chyba nie była czytana, bo obwolutę ma co prawda dość zniszczona, ale w środku znalazłam dwie nierozcięte karty).
Co za urocza powieść. Przyznam bezwstydnie, że choć jestem dwa razy starsza od Uny, i pochlebiam sobie, że nieco mądrzejsza doświadczeniem życiowym (Rawiego rozgryzłam od razu ;) ), nie mogłam odłożyć lektury. Dobrze mi było w tych Indiach i nie tylko dlatego, że ciepło.
Nastoletnia Una i jej młodsza przyrodnia siostra uczą się w elitarnej angielskiej szkole. Ich ojciec, dyplomata w Indiach, postanawia jednak znienacka wezwać dziewczynki do siebie. Dla doskonałej matematyczki Uny to tragedia - w Indiach ma dalej uczyć ją jakaś guwernantka, co może przekreślić nadzieje dziewczyny na studia. Kiedy dziewczęta przybywają do Delhi, sytuacja okazuje się gorsza, niż sie Unie wydawało - piękna Alix jest nie tylko guwernantką. Coś ją wyraźnie łączy z ojcem Uny. W dodatku kobieta chyba nie do końca jest tym, za kogo się podaje... Pocieszenie Una znajduje w małej chatce pomocnika ogrodnika, którą zamieszkuje przystojny młody poeta, Rawi.
Nie spodziewajcie się prostej opowieści "dobra pasierbica kontra zła macocha", ani równie oklepanej historii pierwszej miłości (chociaż miłość jest, i do tego pierwsza). Godden potrafi doskonale odmalowywać charaktery w całe gamie szarości. Nie ma tu banalnych podziałów na czarne i białe, złe i dobre. Do tego wszystko rozgrywa się w doskonale opisanych indyjskich realiach - pisarka spędziła w Indiach wiele lat i zna je od podszewki. Mogłabym się przyczepić najwyżej do samego zakończenia - trochę autorka poszła na łatwiznę - ale w obliczu świetnych 335 stron przed zakończeniem, czepiania się odmawiam. Niebanalna akcja, gorący klimat i ładna proza - polecam.
Powstała telewizyjna adaptacja, której nie polecam, bo ograniczono się w niej właściwie tylko do wątku Uny i Rawiego, ale dla porządku wspominam. Rawiego zagrał aktor znany z serialu "Lost" - Naveen Andrews.
Rumer Godden
Indyjska wiosna Uny
Iskry 1980, ss. 338
Niepoprawna wielbicielka "Alicji w Krainie Czarów", zawyża poziom czytelnictwa, folguje nałogowi, uprawia tsudoku i hoduje dwa małe mole (książkowe). Poprzednia nazwa bloga (Jedz, tańcz i czytaj) zdezaktualizowała się - mam dzieci, nie mam czasu na nic, ale nadal czytam. Zamiast spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Winter is coming... Tym razem w komiksie.
Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...

-
Cztery lata wierni czytelnicy Jeżycjady odczekali się na przyjazd Magdusi do Poznania. Ja też czekałam. Oczekiwanie dłużyło mi się niemi...
-
Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...
-
Moje pierwsze zetknięcie z Jane Eyre było całkiem nieświadome. W wieku kilku lat oglądałam z rodzicami jakiś film i jedyne co z niego zapami...
Zaciekawiłaś mnie :) Szczerze mówiąc nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale teraz, kiedy już przeczytałam Twoją recenzję jestem przekonana, że kiedyś jeszcze ją przeczytam. Tylko jeszcze nie wiem kiedy, ale kiedyś na pewno. :)
OdpowiedzUsuńCzytałam ponad 30 lat temu i miałam w biblioteczce taki sam egzemplarz, który wylądował w bibliotece.
OdpowiedzUsuńByłam pod urokiem książki.)
Ojej, Una jest na mojej półce od chyba dwudziestu lat. Jedna z najmilszych książek, które czytałam. Chyba sięgnę ponownie, bo mam duży sentyment!
OdpowiedzUsuńLilybeth - nominowałam Cię do nowej zabawy - patrz druga część pod żółtym obrazkiem ;)
OdpowiedzUsuńmojeprzemiany.blox.pl/2013/06/Liebster-Award-x-2.html
Jeśli tylko malutek da Ci chwilkę, to może się skusisz?
Dziękuję, postaram się, choć zgłębienie tylu blogów może mi chwilę zająć :)
UsuńEh, jak sobie wyobrażam Naveena w roli Raviego to krew zaczyna mi się gotować ;)
OdpowiedzUsuńA czemu? Napisz, bom ciekawa. Ja go bardzo lubiłam w "Lost" i w 'Angielskim pacjencie", ale jako Rawi mi nie pasował (choć wtedy odpowiednio młody był, bo to film z 1996 r.).
UsuńJeju, czytałam to! Ale to było tak dawno, że już prawie nic nie pamiętam :)
OdpowiedzUsuń