Dziś po raz kolejny krótka notka nieksiążkowa.
Ślub już za mną, wszystko się udało, dopisała nawet pogoda, choć od rana straszyła szarówką i deszczem. Po szaleńczym stresie w sobotę (nie myślałam, że to mnie będzie tyle kosztować) i kompletnie nieprzytomnej niedzieli (kiedy fizycznie i psychicznie czuliśmy się jak po występach na olimpiadzie, a nie w usc) wróciliśmy do rzeczywistości, która właściwie nie rożni się od tej sprzed miesiąca, tylko teraz mamy papier na takie życie ;)
Prawdę mówiąc, życie nie jest całkiem takie samo, bo przystąpiliśmy do aktywnego poszukiwania własnego M4. Mamy niewiele czasu, bo chcemy skorzystać z dopłat "Rodziny na swoim". Miodowy tydzień spędzamy na tour de Łódź, oglądając mieszkania, które są ładne i za drogie lub tanie i za brzydkie. Nie tracimy jednak nadziei, że wymarzone gniazdko gdzieś jednak za rogiem czyha. Proszę, kontynuujcie trzymanie kciuków :)
Niepoprawna wielbicielka "Alicji w Krainie Czarów", zawyża poziom czytelnictwa, folguje nałogowi, uprawia tsudoku i hoduje dwa małe mole (książkowe). Poprzednia nazwa bloga (Jedz, tańcz i czytaj) zdezaktualizowała się - mam dzieci, nie mam czasu na nic, ale nadal czytam. Zamiast spać.
16 października 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Winter is coming... Tym razem w komiksie.
Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...

-
Cztery lata wierni czytelnicy Jeżycjady odczekali się na przyjazd Magdusi do Poznania. Ja też czekałam. Oczekiwanie dłużyło mi się niemi...
-
Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...
-
Moje pierwsze zetknięcie z Jane Eyre było całkiem nieświadome. W wieku kilku lat oglądałam z rodzicami jakiś film i jedyne co z niego zapami...
W takim razie nie puszczam kciuków i trzymam dalej. :) Szczęścia!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńGratulacje i powodzenia :) stres ślubny przede mną dopiero za rok, ale już mi się mnożą miliardy kłód pod nogi.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Ja się cieszę, że mam to juz za sobą i ze wszystko poszło jak najlepiej.
UsuńSzczęścia!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńGratulacje! Z tego co widzę miałaś na sobie prześliczną sukienkę:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Nieskromnie dodam, że też mi się bardzo podoba ;)
UsuńGratulacje! Ślicznie wyglądałaś:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńGratulacje :-)
OdpowiedzUsuńNo i sukcesów w poszukiwaniu mieszkania! Prosto z tym nie jest...
Dziękuję :) Poszukiwania nie są takie trudne, ale ta cala papierkologia i kredytobranie potem...
UsuńWszystkiego dobrego! I powodzenia w szukaniu mieszkania, na pewno gdzieś na Was czeka!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Chyba żeśmy znaleźli, ale cicho... bo jeszcze wszystko niepewne ;)
UsuńGratulacje i wiele pieknych, słonecznych wspólnych lat!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńPięknie wyglądaliście! Sukienka extra! Bardzo emocjonujące chwile ZA wami, ale i PRZED Wami :) znalezienie pierwszego własnego gniazdka to wielka przygoda...
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Sukienka była TĄ JEDYNĄ, wszystkim się bardzo podobała. Wisiała sobie jedna jedyna na wyprzedaży i czekała na mnie ;) Ech, przygoda. Ja już się trochę zmęczona ostatnimi przygodami czuję, jakieś wakacje by się przydały.
UsuńPięknie wyglądałaś i do tego z klasą. Takie sukienki mi się podobają :)
OdpowiedzUsuńDużo szczęścia!
Dziękuję :) Mnie też ;) Nie widać tego, ale jest krótka, za kolanko.
UsuńGratuluję i życzę wszystkiego najlepszego:).
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńMoje gratulacje!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za znalezienie swoich czterech katow!
Dziękuję :)
Usuńbardzo mocno trzymam za was kciuki, bo sama to wszystko przerabiałam jakiś czas temu :D i wierz, że wszystko się udaje- piszę bowiem z obrączką na paluchu, ze swojego mieszkania (z dopłatą z "rodziny na swoim") i z nadzieją na malucha, który w pisaniu mógłby mi już przeszkadzać:) wszystko będzie super! zobaczysz!
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Liczę na to, w końcu ślubem też się nadenerwowałam, a wszystko poszło gładko - obrączkę na palcu mam, papier stosowny tez jest. Mam nadzieję, że za rok będę siedziała w nowym gniazdku i przygody szukaniowo-remontowe opowiadała jak dobrą anegdotę ;)
UsuńGratuluję i życzę duuuuuuużo szczęścia!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za mieszkanie :) Jakiś czas temu przerabiałam to z mężem. Na szczęście, klucze do swojego M odbieramy w grudniu/styczniu. Już nie mogę się doczekać.
Dziękuję :) Ja też już bym chciała byc na etapie czekania na klucze :)
UsuńGratuluję, życzę wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze zycia i znalezienia wymarzonego mieszkanka oraz kredytu na dogodnych warunkach. Pozdrowienia ciepłe
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
UsuńRaz jeszcze gratuluję!
OdpowiedzUsuńTak wiem, przytoczę teraz kultowy tekst Naszo-klasowy i fejsbukowy, ale lilybeth naprawdę była z Ciebie piękna Panna Młoda ;)
Atrakcyjna ta podróż poślubna ;) Ja w swojej już jedną nogą byłam w Egipcie ale później kupiłam test ciążowy i trzeba było odłożyć na wózek i łóżeczko... :)
Życzę powodzenia ze znalezieniem upragnionego ładnego i niedrogiego (ciekawe czy da się to pogodzić ;) mieszkania :)
Dziękuję :)Egipt nie zając, zawsze jeszcze można pojechać :) My jak się wpakujemy w kredyt i remont, to pewnie za szybko nigdzie nie wyjedziemy, ale co tam. To dobry moment na wicie gniazdka, a podróże mieliśmy przedślubne ;)
UsuńŻyczę ogromu szczęścia! I powodzenia w znalezieniu mieszkania, na pewno się uda:)
OdpowiedzUsuń