22 listopada 2011

Pogrążona w islandzkim bagnie

Ten kryminał jest sam jak bagno - czarny, gęsty i wciąga...

Zaczyna się od pozornie zwykłego, nudnego islandzkiego morderstwa (jak je określają śledczy) w Reykjaviku - starszy, mieszkający samotnie mężczyzna zostaje znaleziony martwy. Zginął prawdopodobnie od uderzenia w głowę popielniczką. Wydawałoby się, że to efekt jakiejś kłótni, w której doszło do rękoczynów, gdyby nie tajemnicza kartka znaleziona obok zwłok...

Komisarz Erlendur próbuje rozwikłać zagadkę, grzebiąc w przeszłości zamordowanego. Początkowo wydaje się, że znalezione w mieszkaniu denata stare zdjęcie dziecięcego grobu nie może mieć nic wspólnego ze zbrodnią. Ale czy na pewno?


Chyba porzucę Skandynawię na rzecz Islandii... Co za fantastyczny kraj do popełniania morderstw ;) Chłodny, pusty, ponury. Czytając, oczyma wyobraźni widziałam te wyludnione miasteczka, stare cmentarze, nieustający deszcz, kłębiące się chmury. Obraz społeczeństwa islandzkiego rysowany przez Indridasona też jest bardzo mroczny. Komisarz Erlendur ma dwoje dorosłych dzieci - i syn, i córka popadli w nałogi i próbują, jak mogą, zniszczyć sobie życie.

Erlendur to nie Wallander, nie jest tak wyrazistą postacią, nie przywiązałam się do niego, ale sam kryminał mnie zachwycił i na pewno będę kontynuować znajomość z Indridasonem.

21 listopada 2011

Meczenie owiec


Jeśli w bezsenne noce zdarzało Wam się liczyć: pierwsza owca..., druga owca..., trzecia..., to po tej lekturze będziecie liczyć: Matylda..., Sir Ritchfield..., Panna Maple..., Wrzosowata..., Chmurka...

Leonie Swann
Sprawiedliwość owiec
wyd. 3, Amber 2011
Triumf owiec
wyd. 1, Amber 2011

Przyznaję, że początkowo podchodziłam do tych książek, jak do...hmm..do kozy. Powieści, których bohaterkami są owce? W dodatku kryminał i thriller? I powieść filozoficzna na dokładkę? Na szczęście się przemogłam i bardzo się z tego cieszę. Owce upiększyły mi kilka miesięcy, bo czytaliśmy sobie o nich z T. na głos do poduszki. Długo to trwało, bo - tak jak w przypadku liczenia - po kilku owcach zasypiałam, ale bynajmniej nie dlatego, że było nudno.

W pierwszym tomie przygód stadko bystrych owiec, żyjących szczęśliwie na odludnej zielonej polanie ze swoim pasterzem, traci opiekuna w sposób tyle brutalny, co tajemniczy.
- Jeszcze wczoraj był zdrowy - powiedziała Matylda, nerwowo strzygąc uszami.
- To nie ma nic do rzeczy - zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie. - Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba.
Owce, zdegustowane szpadlem sterczącym ze zwłok ich pasterza, postanawiają przeprowadzić śledztwo i wykryć zbrodniarza. Nie będzie to proste, gdyż umysł owcy śledczej wędruje ścieżkami krętymi jak baranie rogi. A w dodatku szybko okaże się, że w pobliskim miasteczku tajemnice kłębią się na podobieństwo jagnięcego runa...

W drugim tomie owce opuszczają Irlandię, by wraz z nową pasterką zamieszkać we Francji, na pastwisku przy starym zamku. Szybko okaże się, że nie ma tam co liczyć na idyllę. Pojawią się nowe zwłoki, nowe zagadki, a owce staną w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa i ... stada kóz.

Nie należy oczekiwać Sherlocka Holmesa na łące - trzeba wziąć poprawkę, że z takimi bohaterami to nie będzie typowy kryminał. Jest zagadka, śledztwo i rozwiązanie, ale wszystko to przepełnione jest mnóstwem absurdalnego poczucia humoru i jest on, przynajmniej dla mnie,ważniejszy niż intryga. 

Leonie Swann po prostu weszła w skórę owcy. Nie mogę sobie teraz wyobrazić, że owce nie myślą w taki sposób. Przyznam, że podczas ostatniego pobytu w górach przyglądałam się ich stadu z dużą podejrzliwością...

Bardzo urokliwa lektura, bardzo relaksująca. Znalazła się na liście moich leków na chandrę. Polecam :)

17 listopada 2011

Zmierzch kryminału skandynawskiego

Nie wiem, czy sprawiły to moje wygórowane oczekiwania po "Nocnej zamieci" tego autora oraz po recenzjach wychwalających "Zmierzch" jako jeszcze lepszą książkę Theorina, a może ogólny przesyt skandynawskimi zbrodniami, ale przeczytałam tę powieść bez większego entuzjazmu.

Johan Theorin
Zmierzch
Wyd. Czarne 2008

Niby była dobra. Zagadka ciekawa (zniknięcie małego chłopca, które po latach ma szansę znaleźć wreszcie wyjaśnienie). Świetnie odmalowana atmosfera opustoszałej wioski na Olandii. Nie ma się do czego przyczepić i sama nie wiem czemu nie spełniła moich oczekiwań. Jakoś niespecjalnie mnie wciągnęło to, co się działo z bohaterami. Akcja mnie interesowała, ale nie budziła emocji. Przeczytałam ją kilka tygodni temu i w sumie już za bardzo jej nie pamiętam.

Warto przeczytać dla uroku Olandii. Wielbicielom skandynawskich klimatów powinna się spodobać. Sama pewnie sięgnę po kolejne powieści Theorina. Ale w odniesieniu do "Zmierzchu" pozostanę taka beznamiętna...

PS. Sam gatunek mi się nie przejadł. Czytam teraz Indridasona. Islandzkie bagno wciągnęło mnie z głową. Żałuję, że nie mam "Grobowej ciszy".

14 listopada 2011

Czytam klasykę! - Mój pierwszy Lem

Podobno Philip Dick twierdził, że "Lem nie istnieje, a jego nazwisko to skrótowy kryptonim specjalnej komórki założonej przez komunistyczny wywiad dla infiltracji środowiska s.f." (źródło).

Wydawało mi się to bardzo zabawne do momentu przeczytania Solaris. Nie, nie zacznę twierdzić, że Lem nie istniał ;) Niemniej przez pierwsze kilkadziesiąt stron książki rosło we mnie poczucie niedowierzania. Jak to, ta powieść ma 50 lat? Pół wieku? Polak ją napisał w głębokim PRLu? Przecież to jest jakaś nowość, prosto spod drukarskiej prasy. Dawno już nie czytałam czegoś tak niezwykle świeżego i odkrywczego. Jak się domyślacie - pierwsze rendez-vous z Lemem było nadzwyczaj udane i już się umawiam na kolejne.

Psycholog Kris Kelvin przybywa na niezamieszkaną planetę Solaris, gdzie znajduje się ziemska baza, a w niej trzech (?) naukowców. Napisałam niezamieszkaną? Właściwie ma jednego mieszkańca. To ocean, płynna forma, z którą nie można się porozumieć, a jednak trudno uznać ją za materię nieożywioną. Jego aktywność, przejawiająca się w najdziwniejsze sposoby, została starannie zbadana przez wielu "solarystów", zamknięta w niezliczonych tomach opracowań, a jednak nadal pozostaje zagadką. Do jakiego stopnia może zaskakiwać, Kris przekona się na własnej skórze, kiedy oko w oko spotka się z własną przeszłością.

Więcej o fabule pisać nie będę, bo ten tajemniczy ląd należy poznawać na własną rękę. To bardzo nietypowa powieść SF. Nie znajdziecie tu właściwie kosmicznych przygód, wiele jest natomiast niemal naukowych opisów oceanu (co za niezwykłą wyobraźnię posiadał Autor, że potrafił stworzyć tak trudny świat w tak drobnych detalach). Przede wszystkim Lem skupił się jednak na jednostce zamkniętej w odizolowanym miejscu, z dala od świata rządzonego znanymi regułami, postawionej w obliczu Obcego.

Jak pisał sam Lem, Solaris "...okazała się soczystym żerem dla krytyków. Czytałem jej omówienia tak uczone, że mało, co z nich sam rozumiałem." (źródło). Nie pokuszę się o interpretację. Dla mnie to powieść o próbie zrozumienia niezrozumiałego. O czym jest dla Was, musicie się przekonać sami.

Powstały dwie ekranizacje "Solaris". Jako pierwsza rosyjska, której niestety nie oglądałam, ale planuję, chociaż podobno Lemowi się nie spodobała (odbiega od oryginału). Druga - amerykańska z Georgem Clooneyem, którą oglądałam kilka lat temu. Dobrze ją wspominam, choć akcenty rozłożono w niej inaczej niż w powieści, skupiając się na wątku romansowym. Świetnie natomiast oddawała klaustrofobiczne poczucie zamknięcia i zagrożenia.

Solaris, reż. Steven Soderbergh, USA 2002
Solaris, reż. Andriej Tarkowski, Rosja 1972

12 listopada 2011

Zimno, ciemno, niepokojąco

Zdarza Wam się czasem zakochać w książce od pierwszego zdania? Mnie się właśnie zdarzyło.

"Jest wyjątkowo zimno, minus osiemnaście stopni, pada śnieg; w języku, który nie jest już moim językiem, ten śnieg to qanik."

I już wiedziałam, że trafiłam...

Peter Hoeg
Smilla w labiryntach śniegu
Świat Książki, Warszawa 1996







Spotkanie ze Smillą nie było jednak randką w ciemno. Ekranizację tej powieści (Biały labirynt, 1997) z Julią Ormond oglądałam kilka razy, a w Gabrielu Byrnie, grającym Mechanika, prawie się zakochałam ;) Bardzo chciałam przeczytać pierwowzór, ale jakoś się nie złożyło, bo książka była trudnodostępna. W bibliotekach nie znalazłam, wznowień nie było. Ostatnio, po przeczytaniu na którymś blogu kolejnej świetnej recenzji, doszłam do wniosku, że po prostu muszę... Przekopałam allegro, znalazłam, zakupiłam i zatonęłam w fabule (3Z ;) ).

Co mnie w tej książce urzekło? Najbardziej chyba atmosfera. Mroźna i niepokojąca. Z biegiem akcji jest coraz zimniej, śnieżniej, mroczniej. Coraz więcej zagadek i niebezpieczeństw, coraz niższa temperatura - i jedno, i drugie przyprawia o dreszcze. Akcja toczy się początkowo w zimowej Kopenhadze, a jakby tam było za ciepło, przenosi się na ponury statek, z dziwną załogą i tajemniczą misją, który płynie na Grenlandię, żeby tam, w tym białym lodowym labiryncie, doszło do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Bohaterka książki to Smilla, z pochodzenia Grenlandka, zmuszona (w pewnym sensie) do życia poza ojczyzną, czterdziestolatka o gorącej krwi i nieugaszonej tęsknocie za światem, który już nie jest jej. Tryb jej życia trudno nazwać stabilnym, ale po śmierci pewnego małego grenlandzkiego chłopca rozsypie się do reszty. Śmierć Esajasa to prawdopodobnie wynik wypadku, ale Smilla nie potrafi w to uwierzyć. Kiedy zaczyna doszukiwać się prawdy, staje w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Bardzo polubiłam wyrazistą Smillę, a za Grenlandią, której nie znam, tęskniłam tak, jak ona, która się tam urodziła. Oprócz świetnie poprowadzonej fabuły, nastroju i bohaterów, doceniłam tę powieść również jako źródło wiedzy o Grenlandii i ludziach stamtąd, a także o grenlandzkiej mniejszości w Danii - tych, którzy zostali wyrwani z bezkresnych białych równin i rzuceni w szary labirynt miast.

Książkę bardzo gorąco polecam, film zresztą też (o ile pamiętam, były fabularne różnice między nimi).


Biały labirynt (Smilla's Sense of Snow), reż. Bille August, 1997
Trailer można znaleźć tu.

9 listopada 2011

Targi w Łodzi :)

Wszyscy piszą o targach książki w Krakowie, więc żeby nie było nudno, ja napiszę o targach w Łodzi, które odbędą się już za miesiąc. Jako łodzianka jestem przeszczęśliwa, że wreszcie jakaś książkowa impreza odbędzie się w moim mieście. Najbardziej cieszy mnie inicjatywa portalu LubimyCzytać.pl - Z PÓŁKI NA PÓŁKĘ, czyli wymiana książek.

Nie wiem, jak Wy, ale ja się wybieram :)


I SALON CIEKAWEJ KSIĄŻKI już za miesiąc !


Salon Ciekawej Książki odbędzie się w dniach 9-11 grudnia 2011 roku w Łodzi, w Hali EXPO przy ulicy Stefanowskiego 30. Jego organizatorem są Międzynarodowe Targi Łódzkie. Ideą Salonu jest promowanie czytelnictwa, a także stworzenie interesującego wydarzenia kulturalnego dla mieszkańców Łodzi i regionu. Podczas Salonu zaprezentuje się blisko 60 wystawców: wydawnictwa, instytucje kultury, biblioteki. Wraz z wystawcami tworzymy bogaty i interesujący program spotkań, warsztatów dla dzieci i dorosłych oraz wydarzeń.


Zapraszamy na:

- Konferencję "Biblioteki publiczne miejscem przyjaznym i inspirującym", zorganizowaną przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Łodzi. Prelegentami konferencji będą m.in. takie sławy jak: prof. Tadeusz Sławek (Uniwersytet Śląski w Katowicach), dr Andrzej Rostocki (Uniwersytet Łódzki) czy dr Henryk Hollender (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa).

- Dyskusję poświęconą jednej z najbardziej oczekiwanych premier listopada, znakomitej i wstrząsającej książce - "Biedni ludzie z miasta Łodzi" Steve'a Sema-Sandberga, poświęconej osobie Chaima Mordechajma Rumkowskiego, "króla" łódzkiego getta. Spotkanie poprowadzi dyrektor Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, pani Joanna Podolska.

- Spotkania autorskie z:

  • Andrzejem Sapkowskim - najsłynniejszym polskim pisarzem fantasy
  • Witoldem Jabłońskim - pisarzem, dziennikarzem i tłumaczem,
  • profesorem Jerzym Bralczykiem - promocję książki "444 zdania polskie",
  • Maxem Cegielskim - dziennikarzem, pisarzem, prezenterem radiowym i telewizyjnym, podróżnikiem,
  • Kasią Klich - piosenkarką, autorką książki dla dzieci "Bajkowa drużyna",
  • Jackiem Podsiadło - poetą,  prozaikiem, tłumaczem, dziennikarzem, felietonistą,
  • Jackiem Y. Łuczakiem - poświęconą książce "Polska Kazimierza Nowaka",
  • Chrisem Niedenthalem - fotografem, mistrzem fotografii dokumentalnej, poświęcone książce "Zawód: fotograf",
  • Zofią Turowską poświecone jej książce "Nasierowska. Fotobiografia",
  • Kingą Dunin, Agnieszką Graff, Markiem Beylinem, Romanem Kurkiewiczem, Tomaszem Piątkiem, Hanną Gill-Piątek - cykl spotkań organizowanych przez Krytykę Polityczną,
  • profesorem Tadeuszem Morawskim - najsłynniejszym polskim twórcą palindromów,
  • Robertem T. Preysem - autorem powieści z gatunku literatury sensacyjno- przygodowej.
Lista nie jest jeszcze zamknięta.

- Prezentację działalności Dyskusyjnych Klubów Książki z województwa łódzkiego.

- Prezentację 11. numeru Kwartalnika Artystyczno-Literackiego "Arterie" - Celebra i spotkanie z Marcinem Jurzystą, autorem książki poetyckiej "Ciuciubabka".

- Warsztaty dla dzieci organizowane przez Fundację ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom: literackie, plastyczne, książki artystycznej.

- Warsztaty dla rodziców WZORCE MYŚLENIA A EMOCJE - EMOCJE A UCZENIE SIĘ - Na warsztatach omówione zostaną Wzorce Myślenia,  którymi  posługują  się  dzieci, oraz jakie są mocne i słabe strony poszczególnych stylów uczenia   się.  Przyjrzymy  się  skąd  mogą  brać  się  takie  problemy  jak  dysleksja,  dysgrafia, dysortografia,  nadmienimy  jak  można  im  przeciwdziałać  i  je minimalizować. Wspomnimy również o zjawisku zwanym ADHD

- Z PÓŁKI NA PÓŁKĘ czyli wymianę książek zorganizowaną przez portal lubimyczytac.pl - Masz na półce książki, które Ci się znudziły? Dostałeś nietrafiony prezent? Weź książkę z półki, wymień się i zaraź innych pasją do czytania!

- Warsztaty z tworzenia Map Myśli.

- Prezentację Muzeum Papieru i Druku z Łodzi - pokazy czerpania papieru.

- Prezentację talentu iluminatora i skryby Kamila Królikowskiego.

- Prezentację prac adeptów i studentów Pracowni Projektowania Grafiki Wydawniczej Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Salon Ciekawej Książki powstaje we współpracy z Festiwalem PULS LITERATURY, organizowanym w dniach 4 - 11 grudnia w Łodzi przez Śródmiejskie Forum Kultury - Dom Literatury i Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Do udziału w Festiwalu zapraszani są wybitni pisarze, krytycy, tłumacze, literaturoznawcy, zaś na festiwalowe wydarzenia składają się spotkania autorskie, panele krytycznoliterackie, warsztaty, koncerty muzyczne, projekcje filmowe, działania multimedialne. Adresatami poszczególnych spotkań są: dzieci, młodzież i dorośli. Każda edycja Festiwalu ma wyrażony hasłem temat wiodący; tym razem będzie to RAZEM I OSOBNO. Część spotkań festiwalowych odbędzie się na terenie Targów.

Zachęcamy do odwiedzenia i polubienia Salonu na portalu społecznościowym Facebook.com www.facebook.com/SalonCiekawejKsiazki Na profilu pojawiać się będą informacje na temat nadchodzącej edycji - o wystawcach, patronach medialnych, imprezach towarzyszących. Informacje o salonie można również znaleźć na stronie www.mtl.lodz.pl/ksiazka

Przygotowaliśmy specjalną ofertę dla wszystkich zwiedzających: Salon będzie można zwiedzać i brać udział we wszystkich spotkaniach za SYMBOLICZNĄ ZŁOTÓWKĘ po wcześniejszej rejestracji na stronie internetowej

Salon można będzie odwiedzać:

9 grudnia 2011 w godz.  10:00 - 18:00
10 grudnia 2011 w godz.  10:00 - 18:00
11 grudnia 2011 w godz.  10:00 - 17:00

25 października 2011

Wygnańcy

Mam problem z oceną Półksiężyca. Z jednej strony brnęłam przez niego z mozołem, z drugiej - byłam pod wrażeniem wspaniałego stylu Autorki, pięknego języka, umiejętności doskonałego odtworzenia realiów. Bohaterowie wydawali się żywi, miejsca akcji dawało się "zobaczyć", a od opisów jedzenia szalały ślinianki.

Zaczynając od okładki - znajduje się na niej porównanie do filmu "Czekolada" (tak, wydawcy uwielbiają porównania - jeśli im wierzyć, nikt już nie pisze rzeczy świeżych i oryginalnych, każdy jest "drugim pisarzem X", a jego książka jest "taka, jak książka Y"). Nie mam pojęcia, dlaczego wydawcy postanowili porównać Półksiężyc do filmu "Czekolada", a nie do książki J. Harris (chociaż żywię złośliwe podejrzenie, że ludzie tam pracujący nie czytają i nie wiedzieli, że "Czekolada" jest ekranizacją powieści). Rzeczywiście, film i książka bardzo się różnią, ale tym bardziej twierdzę, że Półksiężyc, jeśli już, to znacznie bardziej przypomina książkową Czekoladę. Film był pozytywną bajką o czekoladowej wróżce, podczas gdy książka była dużo poważniejsza, smutniejsza, o melancholijnej atmosferze, która właśnie bardzo przypominała Półksiężyc.

Moje prywatne skojarzenia to jeszcze Zupa z granatów - ze względu na tematykę imigracji z krajów islamskich na tzw. Zachód (ale u Mehran to była prosta bajka, podczas gdy to, co opisuje Abu-Jaber, wydaje się prawdą), oraz Hakawati - ze względu na opowiadaną przez stryja bohaterki baśń, która przeplata cały watek współczesny (tych, którzy polegli w starciu z nieziemską - nomen omen - liczbą dżinów w Hakawatim mogę pocieszyć, że bajka stryja jest dużo bardziej przystępna i stanowiła moją ulubioną część książki).

Sirine ma trzydzieści dziewięć lat i mieszka ze swoim stryjem w Los Angeles, w arabskiej dzielnicy. Z pochodzenia jest pół-Irakijką, ale wychowała się w Ameryce, a jej rodzice zginęli, kiedy była dzieckiem. Pracuje jako szef kuchni w libańskiej restauracji, ulubionym miejscu wszystkich studentów z Bliskiego Wschodu. Nigdy nie wyszła za mąż, chociaż nigdy też nie była samotna. Teraz jednak na jej drodze staje przystojny Irakijczyk, wykładowca literatury, Hanif...
Nie, to nie będzie książka o problemach romansowych.
Hanif jest imigrantem "przymusowym". Opuścił Irak, bo to była jedyna jego szansa na przeżycie (akcja rozgrywa się w czasach, gdy w Iraku rządził Saddam Husajn). Chociaż od 20 lat mieszka w USA, nie przestał czuć się Arabem. Tu wreszcie dochodzimy do clou.

Półksieżyc to książka o tożsamości narodowej. O jej utracie i szukaniu, świadomie albo nie, o poczuciu przynależności i wykluczenia. To obraz ludzi wychowanych w konkretnej kulturze i religii, którzy - nie zawsze dobrowolnie - trafiają do innego świata i muszą podjąć decyzję o asymilacji, o tworzeniu sobie własnego małego państwa wewnątrz innego państwa, gdzie będą mogli pielęgnować własne tradycje, lub też o życiu w zawieszeniu - czasem aż do końca. Sama Autorka przyznaje w wywiadach, że temat wygnania jest jej literacką obsesją.

Półksiężyc jest niezwykle zmysłowy jako opowieść o miłości (romans w wydaniu bliskowschodnim nie polega na jak najszybszym podrywie), a opisy uczucia są prawdopodobnie najbardziej prawdziwymi, jakie dotąd czytałam. Zmysłowe jest również i jedzenie - kuchnia arabska i perska, której w książce mnóstwo, jako że Sirine pracuje gotując, ma tak wyraziste smaki i aromaty, że wydawały się przenikać nawet papierowe karty książki. Opisy są niepospolite, bliższe obrazom: "A za tym wszystkim Camille znalazła połyskliwego i spoconego, gładkiego i aksamitnego, czarnego jak onyks i tłustego jak niemowlę bakłażana" (s. 208). Opisy życia arabskich i perskich imigrantów są doskonałym źródłem wiedzy, znacznie lepiej rozumiem teraz, jak to jest żyć, będąc wyrzuconym poza nawias własnej kultury.

Doceniam to wszystko, ale muszę zaznaczyć, że przez pierwszą część (książka podzielona jest na dwie, pierwsza zajmuje ponad połowę objętości) nudziłam się, czytając. Zabrakło w akcji czegoś, co by mnie przyciągało i kazało kontynuować lekturę. Rozmowy o tożsamości i zagubieniu są bardzo interesujące, ale same rozmowy przez prawie 300 stron to nieco za mało, jak na moją cierpliwość. Czytałam dla pięknego języka, dla uroczej postaci stryja Sirine (mój ulubieniec w tej powieści) i w celach poznawczych, ale z mieszanymi uczuciami. Na szczęście druga część znacznie przyspiesza - pochłonęłam ją "na raz". Nie tylko więcej się tu dzieje, ale także to, co się dzieje, wzbudziło u mnie emocje, a nie tylko chłodne zainteresowanie. Przyznaję, że po skończeniu drugiej części moja ocena książki jako całości była znacznie lepsza niż po przeczytaniu tylko pierwszej. Do tego stopnia, że książka zajęła miejsce na półce, bo nie mam się ochoty z nią rozstawać. Dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić jako książkę wartą uwagi.

Autorka ma u mnie plus za cudne imiona psów: Król Babar i Napoleon Tu Był.


Cytaty:

o arabskim imperium:
"Opowieść, w którą nie uwierzysz, brzmi tak: Było kiedyś arabskie imperium, które panowało nad światem. Wspaniałe Imperium Abbasydów władało od ósmego do trzynastego wieku - przez pięćset lat. A Bagdad był jego niebiańską stolicą. Teraz mrugnij: minęło siedem albo osiem stuleci i świat obrócił się do góry nogami, jak to ma  w zwyczaju. Imperium Abbasydów rozpłynęło się. Ale niektórzy Arabowie maja długą, długą pamięć i wierzą, że pewnego dnia zostanie im zwrócony świat razem z całą zawartością. Większość pozostałych Arabów zadowoliłaby się tym, by mieć odrobinę spokoju, mniej walk na podwórku, żeby w ogóle zatrzymać to podwórko i tak dalej. I są jeszcze Arabowie przekonani, że czegokolwiek by pragnęli - czy to jest cały świat, czy trochę spokoju i ciszy - Ameryka robi wszystko, żeby tego nie dostali." (s. 183)

o typowej arabskiej opowieści, snutej przez stryja Sirine:
"To nie jest historia, która sie zaczyna w jednym miejscu i zmierza prosto do drugiego. Ta opowieść wędruje i wędruje. I jest całkowicie pozbawiona morału. To niepouczająca opowieść. Możesz ją na chwilę odwiedzić albo iść wypić kawę na podwórku i popatrzeć na zięby. To też przyjemne" (s. 241)

o jedzeniu i miłości (zdanie Sirine):
"...jedzenie jest lepsze od miłości, pewniejsze, wierniejsze, bardziej satysfakcjonujące i wzbogacające. Póki może się zatracić w rytmie obierania cebuli, jest pełna i całkowita. Póki umie gotować, będzie kochana." (s. 234)

Diana Abu-Jaber
Półksiężyc
Zysk i S-ka, 2005
s. 428

Diana Abu Jaber urodziła się w stanie Nowy Jork i mieszkała tam do siódmego roku życia, gdy wraz z rodziną przeniosła się na dwa lata do Ammanu. Ojciec Diany jest Jordańczykiem, matka Amerykanką. Od tej pory pisarka żyje pomiędzy Ameryką i Jordanią. Obroniła doktorat z literatury angielskiej na uniwersytecie stanowym w Nowym Jorku, nauczała literatury i twórczego pisania na Uniwersytecie Michigan, Uniwersytecie Oregon i UCLA. (biogram stąd)
Jej debiut literacki Arabian Jazz nie został opublikowany w Polsce. W Wydawnictwie Czarne mają się natomiast ukazać wspomnienia Abu-Jaber pt. The Language of Baklava.

Winter is coming... Tym razem w komiksie.

Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...