10 kwietnia 2011

Zakurzone kino - seans pierwszy



Dziś w programie "oldskulowe" poprawiacze humoru. 
Trudno powiedzieć, żeby to były filmy mojej młodości, jako że powstały kilkadziesiąt lat przed moimi narodzinami, ale po ich obejrzeniu mam ochotę zakrzyknąć "Ach, gdzie się podziały tamte filmy, piękne kobiety, mężczyźni przystojni jak bogowie, tamto doskonałe aktorstwo i niebanalne scenariusze!" Z tego okrzyku możecie wywnioskować, że mi się podobało. I słusznie.


Dźwięki muzyki / The Sound of Music
musical z 1965 r.


Klasyka musicalu. Czy jest ktoś, kto tego nie widział? Tak - ja. W zeszłym tygodniu obejrzałam po raz pierwszy w życiu, ale bez wątpienia nie ostatni. Film wszedł szturmem do mojego repertuaru antychandrowego.

Rodzeństwo van Trapp melduje się na rozkaz!

Fabuła
Akcja toczy się w Austrii pod koniec lat 30. XX w. Maria chce zostać zakonnicą, jednak mimo swego ogromnego uroku najwyraźniej nie ma do tego predyspozycji - spokój i posłuszeństwo nie leżą w jej naturze. Mądra matka przełożona chce, by dziewczyna poznała świat poza kościelnymi murami i wysyła ją do domu kapitana von Trappa - wdowca z siódemka dzieci. Kapitan wychowuje potomstwo według wojskowego porządku i dopiero dzięki Marii do domu powraca śmiech, zabawa i muzyka. Może powróci tez miłość? Jednak nad głową rodziny zbierają się ciemne chmury, bo oto nazistowskie Niemcy wyciągają swoje ciemne macki po Austrię, starając się podporządkować sobie obywateli tego kraju - a kapitan von Trapp jest przecież wojskowym i obowiązuje go posłuszeństwo wobec prohitlerowskiej władzy. 


Ocena
Nie będę udawać, że jestem jakąś straszną fanką musicali. Jest kilka które lubię (no dobra, jeden -  "Deszczowa piosenka, też klasyk). Na niektórych utworach karygodnie popychałam akcje do przodu, bo nie przypadły mi do gustu. Ale były i wyjątki, np. piosenka, za pomocą której Maria uczy dzieci gamy jest tak chwytliwa, że słyszałam ja w glowie przez kilka następnych dni. A do tego chyba po raz pierwszy zrozumiałam, o co wlaściwie chodzi w tej gamie :) 
Sama akcja bardzo wciągająca - śledziłam ją z niekłamaną ciekawością.

Christopher Plummer
jako kapitan van Trapp
Aktorstwo bez zarzutu - Julie Andrews chwyta uśmiechem i "niepoprawnością" za serce, a Christopher Plummer nie dość, że śpiewa, to jeszcze emanuje męskością na prawo i lewo ;)  I pomyśleć, że ostatnio oglądałam go siwego w "Parnassusie".... Dzieciaki zagrane świetne, jak zawsze w amerykańskim kinie - najstarsza córka von Trappa byla tak sliczna, że aż mi się nie chce wierzyć, że nie robila dalszej kariery w Hollywood. 
W bonusie film ma jeszcze piękne górskie krajobrazy.



Mary Poppins
musical z 1964 r.

Seria o Mary Poppins to jedna z moich najukochańszych lektur z dzieciństwa. Przy dzisiejszych efektach specjalnych można by bez problemu wyprodukować ekranizację w postaci porządnego długiego serialu - tylko filmowców chyba nie interesuje opowieść o dzieciach sprzed prawie 100 lat i ich niezwykłej guwernantce. W końcu ani jednego wampira tam nie ma - nudy.


Fabuła
Kto czytał, ten wie. A kto nie czytał, niech czym prędzej nadrobi :)
Rodzice dwojga rozbrykanych dzieci - Janeczki i Michasia - nie mogą znaleźć żadnej guwernantki, która wytrzymałaby z ich pociechami. Pewnego dnia wiatr przywiewa jednak (dosłownie) niezwykłą damę, pewną siebie i gustownie ubraną, która potrafi jeździć po poręczy w górę oraz ma dywanikową torbę, do której zmieści się wszystko, nawet stojak na płaszcze. Potrafi też poradzić sobie z każdym dzieckiem (i dorosłym), za pomocą sprytu, uśmiechu i odrobinki czarów :)



Ocena
Film odbiega znacznie od książki, pod wieloma względami. W oryginale dzieci była czwórka w porywach do piątki (jedno przybyło w trakcie serii), Mary Poppins była zdecydowanie mniej uśmiechnięta, mniej czuła i mniej rozśpiewana (ale to musical, więc to ostatnie wybaczam), przedstawiono tylko kilka z niezwykłych przygód opisanych w książce (dlatego optuję za serialem), ale za to dodano osobowość niemal nieobecnym w książce rodzicom dzieci. Tutaj ojciec to sztywny brytyjski konserwatysta, a mama - zwariowana sufrażystka (ta postać ma zresztą mnóstwo uroku).


Rozczulają animowane "efekty specjalne", w postaci disneyowskich zwierzątek i postaci. Ja już jestem zmanierowana rożnymi avatarami, ale przypuszczam, że młodszym dzieciom nie będzie to przeszkadzać. W ogóle produkcję polecałabym raczej dzieciom, niemniej jest pełna uroku i dorosłym też przyjemnie ją obejrzeć.





Dzwony Najświętszej Marii Panny
 / The Bells of St. Mary's
komedia z 1945 r.
 

Tematyka dziecięca zdominowała ten seans. Tytułowa Najświętsza Maria Panna (St. Mary's) to szkoła prowadzona przez zakonnice i księdza. 
Trochę musical, trochę dramat, ale najbardziej komedia. Uroczy film z przepiękną Ingrid Bergman (Złoty Glob) i pełnym uroku Bingiem Crosbym (nominacja do Oskara).

Fabuła
Poglądy siostry Benedict i ojca O'Malleya na prowadzenie szkoły mogą się różnić, ale obojgu leży na sercach dobro dzieci, nawet jeśli czasem używają skrajnie różnych metod. Niestety wisi nad nimi groźba zamknięcia szkoły


Ocena
Doskonały. Bawi zgrabnymi dialogami, krzepi staroświeckim optymizmem, a na koniec wzrusza. Wciąga i poprawia humor. Cieszę się, że odnalazłam tę perełkę.

8 kwietnia 2011

Salonik odrzuconych

Aż wstyd się przyznawać, że się nie przeczytało takich książek. Dzieła są znane i wychwalane, a Autorzy to Ktosie przez duże K. Ale nie po drodze mi z nimi i nie wiem, w imię czego miałabym się zmuszać.

Obie książki mają podobną wadę (rzecz jasna, to wada subiektywna, dla innych może to być zaleta) - są przegadane. Tematyka obu jest fascynująca i liczyłam, że je pochłonę, niestety zamiast chłonięcia nastąpiło zatonięcie w potoku słów.

Ian McEwan to pisarz-instytucja, z którym, po doskonałej "Pokucie", bardzo chciałam kontynuować znajomość. Trafiło mi się akurat "Dziecko w czasie", powieść o młodym małżeństwie, których mała córeczka pewnego dnia znika. Temat poruszający, początek książki wielce obiecujący - McEwan doskonale odmalował szok i niedowierzanie rodziców, a później powolną destrukcję związku po stracie. Potem jednak fabuła zaczęła się rozłazić w nieskoordynowanych kierunkach, które prawdopodobnie dokądś prowadziły, ale ja się nie dowiem dokąd, bo porzuciłam lekturę, kiedy poczułam, że nie odczuwam nawet śladowej przyjemności, a ostatecznie czytanie nie ma być wyrafinowaną formą masochizmu.

Nie oznacza to jednak póki co definitywnego zerwania z McEwanem, bo nadal mam ogromną ochotę na jego "Betonowy ogród".

***

Claude Levi-Strauss to podróżnik i etnograf, człowiek-ikona. W "Smutku tropików" opowiada o swoich badaniach z lat 30. i 40. XX w. prowadzonych wśród brazylijskich Indian, ale nie ogranicza się do tej tematyki ani pod względem geograficznym, ani filozoficznym. Buduje swoją teorię o przewadze dzikich, pierwotnych cywilizacji nad tymi współczesnymi oraz opowiada o relacjach Wschodu i Zachodu.

Levi-Strauss zraził mnie na samym początku kąśliwą uwagą na temat przeciętnych podróżników wydających książki. Nawet jeśli ma rację i nie każda literatura podróżnicza powala odkrywczością, to jednak strasznie nie lubię postawy "bo ja to jestem lepszy niż wszyscy". Cenię skromność - zwłaszcza u wielkich.

Następnie zatonęłam w powodzi luźno powiązanych akapitów, w których Autor opisywał początki swoich podróży, przeplatając je uwagami natury ogólnej i skacząc dość dowolnie po chronologii. Przyznam, że zarzuciłam czytanie zanim jeszcze dobrnęłam do części bardziej merytorycznej. Z tej przyczyny pewnie kiedyś wrócę do tej lektury, bo nadal jestem ciekawa jej treści, ale dopiero kiedy będę miała sporo wolnego czasu i możliwość kultywowania "slow reading". Pospieszne czytanie z doskoku w tym przypadku zdecydowanie nie działa. Poza tym, życzyłabym sobie posiadać egzemplarz z większymi interliniami. Wersja wydana przez Wydawnictwo Aletheia jest bardzo ładna, ale w moim odczuciu mało czytelna - takie zagęszczenie na stronie nie przeszkadza w odbiorze lekkiej powieści, ale w przypadku pozycji bardziej naukowej przydałby się "luźniejszy" tekst.

6 kwietnia 2011

Wygrzana w afrykańskim słońcu

Mimo, ze wiosna ostatnio nieco oklapła, przez kilka ostatnich popołudni mogłam do woli wygrzewać się w gorącym słońcu Botswany. Siedziałam na werandzie domu z mma Precious Ramotswe, kobietą słusznej postury, o bolesnej przeszłości, ale dobrym sercu i dużej dozie zdrowego rozsądku, niezależnej, ciekawej świata i ludzi, zakochanej w swoim kontynencie. W wolnych chwilach popijałyśmy herbatkę z czerwonokrzewu, a kiedy zjawiał się klient Agencji Detektywistycznej Nr 1 przesiadałyśmy się do lekko zdezelowanej białej furgonetki i ruszałyśmy w poszukiwaniu rozwiązania zagadki.

Niesamowicie przyjemna książka. "Przyjemna" to najwłaściwsze  słowo - nie oczekujcie thrillera, mrożących krew w żyłach morderstw i szaleńczych pościgów. Wszystko tutaj toczy się w spokojnym afrykańskim tempie. Sama mma Ramotswe przypominała mi Murzynki widywane na ulicach w Anglii - rozłożyste w biodrach, we wzorzystych sukienkach, z dziećmi w chustach zamotanych na plecach, poruszały się ze stoickim spokojem i wydawało się, że nic nie może wyprowadzić ich z równowagi. Rozwiązywanie zagadek nie oznacza dla pani detektyw zarywania nocy, ślęczenia nad papierami czy przedzierania się z pistoletem przez dżunglę - bez problemu znajduje czas na wypicie herbaty, a broni palnej nie posiada.

Tak naprawdę "Kobieca agencja..." nie jest kryminałem sensu stricte. Zagadki detektywistyczne są tylko pretekstem, pozwalającym czytelnikowi odkrywać Afrykę. Sprawy mma Ramotswe bywają różne - czasem bardzo poważne, czasem dość zabawne. A to córka znika po lekcjach nie wiadomo gdzie, a to trwale znika czyjś mąż, inny mąż chyba zdradza, a pewien człowiek nie jest tym, za kogo się podaje. McCall Smith nie idealizuje jednak Afryki i spod lekkiego tomu przebijają bardzo poważne problemy tego kontynentu i społeczeństwa - korupcja, narkotyki, fatalna sytuacja kobiet, śmiertelnie niebezpieczna przyroda itp.

Podsumowując - mądra i relaksująca lektura, taka do której na pewno będę chciała wracać.

A jeszcze bardziej niż słońce Botswany rozgrzewa mnie fakt, że powstało aż dwanaście tomów o agencji mma Ramotswe (co prawda  skromnych objętościowo- wystarczają na jedno popołudnie, jak się ma całe wolne popołudnie, rzecz jasna),  a do tego ekranizacja w postaci serialu, którego nie omieszkam obejrzeć.


Alexander McCall Smith
Kobieca Agencja Detektywistyczna nr 1
The No.1 Ladies' Detective Agency
Zysk i Ska 2004
ss. 186

5 kwietnia 2011

Literatura pokrojona, czyli dziwne zjawisko Książek Wybranych

Nie będzie wcale o krojeniu książek piłą (chociaż zjawisko jest, moim zdaniem, pokrewne), tylko o zbiorkach książek wydawanych przez Reader's Digest. Niby wiedziałam do tej pory, że coś takiego istnieje, ale bliżej się nie zetknęłam, a świadomość, że książki opublikowane w tych zbiorach są "skrócone" kazała mi je omijać szerokim łukiem.

Ostatnio jednak moja siostra przyniosła mi taki zbiorek, który od kogoś pożyczyła, z poleceniem przeczytania jednej z książek. Ona czytała ją kiedyś w oryginale i bardzo jej się podobała - mowa o "Białej ciemności" Jamesa Vance'a Marshalla. Pomyślałam, że nie ma głupich, po prostu poszukam normalnej wersji. Okazało się jednak, że w Polsce w ogóle nie wyszło tłumaczenie całości, a że nie zależało mi aż tak, żeby zdobywać wersję oryginalną, poddałam się i przeczytałam.

Może bym się nie skusiła, gdyby nie tematyka, która przyciąga mnie jak magnes - zagubiona jednostka pośrodku Antarktydy. Przyznaję się do tej grzesznej słabości, datowanej odkąd wpadła mi w ręce książka Alistaire'a MacLeana "Noc bez brzasku". To moje ukochane przygodowe czytadło. Nie ma to jak leżeć pod kocykiem z gorącą  herbatką i obserwować bohaterów przedzierających się przez piekielną lodową pustynię... 

W 1942 r. dziesięcioosobowa brytyjska ekspedycja została wysłana z tajną misją na Antarktydę. Po ponad roku statek odnalazł tylko jednego członka załogi, w stanie skrajnego wycieńczenia. Co stało się z pozostałymi? Jakim cudem James Lockwood przeżył niewyobrażalnie koszmarną zimę praktycznie pozbawiony zapasów żywności? Porucznik wydaje się cierpieć na amnezję i odmawia wyjaśnień, a tymczasem brytyjska admiralicja koniecznie chce uzyskać odpowiedzi.

Niesamowite opisy krajobrazów koła podbiegunowego i tamtejszej fauny sugerują mi, że to była prawdopodobnie dobra książka. Prawdopodobnie - bo co można powiedzieć o pozycji, która oryginalnie miała 250 stron, a w zbiorku RD tylko 130? Tematyka przeciekawa, ale całość robiła wrażenie bryku, notatek na temat - nie da się na dobrą sprawę ocenić ani fabuły, ani języka, co najwyżej pomysł.

Abstrahując już od kwestii, czemu ta praktyka ma właściwie służyć  (nie mogę znaleźć żadnego uzasadnienia), zastanawiam się, na czym polega skracanie:   wycinają fragmenty ich zdaniem "niepotrzebne"? przeredagowują całość, upraszczając język? Naprawdę ktoś chce mieć coś takiego na półce? Chyba tak, skoro zbiorki wydaje się regularnie od 1950 r. W jednym zbiorku mieszczą się cztery książki, więc może chodzi o oszczędność miejsca...

James Vance Marshall
Biała ciemność /Whiteout 
Przegląd Reader's DigestWarszawa 2000, ss. 319-449

4 kwietnia 2011

Kwiecień cykliczny

Ostatnio jakoś dobrze mi się pisze notki 'z cyklu'. Niepostrzeżenie zaczęłam prowadzić nieregularny cykl wpisów (regularność nie jest moją mocną stroną) "Niezwykłe kobiety", w którym omawiam książki i filmy dotyczące ciekawych, a często zapomnianych postaci kobiecych.

Mam jednak pomysł jeszcze na dwa kolejne cykle filmowe. Tak, wiem, że to zasadniczo blog o książkach, ale od kina jestem uzależniona w podobnym stopniu. Kiedy brak mi czasu, oglądam więcej niż czytam, a jak już zobaczę coś ciekawego, bardzo chcę się tym z Wami podzielić. W związku z tym prawdopodobnie pojawią się u mnie dwie filmowe serie:

1. "Przykurzone kino", czyli klasyka filmowa od początku XX w. - wszystko to, co warto zobaczyć, a dotąd nie miałam okazji. Przyznaję się, że mam duże braki w tym zakresie, ale jeszcze większe chęci. Ostatnio zauważyłam, że "starocie" relaksują mnie lepiej niż współczesne komedie.

2. "Literatura na ekrany!" - czyli jak łatwo się domyślić, ekranizacje książek. Pojawiają się u mnie tak czy inaczej,  więc teraz po prostu będą występować pod nową banderą ;)

Nie wyznaczam żadnych terminów, typu - w każdy poniedziałek 'Niezwykłe kobiety", bo wiem, że dużo zależy od mojego rozkładu zajęć i czasem nie mam czasu na nic, ale chciałabym, żeby w każdym miesiącu ukazała się przynajmniej jedna notka z każdego cyklu.

Jak się zapatrujecie na taki pomysł?

2 kwietnia 2011

OkRRRopny stosik maRRRcowy

Stosik pionowo-poziomy ;)
Oczywiście okrrrropne są tylko rozmiary, bo w ogóle to jest cudowny ;) 

W ramach postanowień noworocznych obiecałam sobie, że będę kupować książki tylko w miesiącach z literką R. Wnioski z realizacji: 
1. Oj, ciężko było.
2. Skończyło się kompletnym szaleństwem zakupowym.
3. Ograniczenie ogólnie jest słuszne, bo przez styczeń i luty i tak nie przeczytałam żadnej własnej książki, tylko "wykańczałam" pożyczone, a zakupy i prezenty zeszłoroczne pokrywały się kurzem.
Jeszcze mi dwie z biblioteki zostały, potem zamierzam przeczytać pożyczone od ludzi, żeby je wreszcie móc oddać, więc tak w okolicach września ;) zabiorę się za własne...

Szaleństwo zakupowe zostało sprowokowane przez księgarnię Matras. Prawie wszystkie są z ich promocji, a większość kosztowała ok. 4,90 zł - takiej cenie, przyznacie, nie można się oprzeć. 
Najdroższa była książka "Kwiaty śliwy w złotym wazonie" upolowana na Allegro za 20 zł, ale dla równowagi Mendoza jest egzemplarzem recenzenckim (za który zresztą wydawnictwu Znak serdecznie dziękuje, bo uwielbiam tego autora i recenzja na pewno wkrótce się pojawi).
Podsumowując, jestem usprawiedliwiona, si?

1. Niezwykłe kobiety Deborah Jaffe - do mojego cyklu "Niezwykłe kobiety" ;) O wynalazkach i odkryciach dokonanych przez kobiety "od nalewki na szafranie do latających maszyn".

2. Z szybkością pragnienia Laury Esquivel - po cudnych Przepiórkach w płatkach róży bardzo chciałam przeczytać coś więcej tej autorki. 

3, 4, 5. Kobieca agencja detektywistyczna nr 1, Mma Ramotswe i łzy żyrafy oraz Moralność dla pięknych dziewcząt Alexandra McCalla Smitha, czyli trzy tomy o agencji detektywistycznej założonej w Botswanie przez mma Precious Ramotswe. Najpierw kupiłam pierwszy tom, przeczytałam kawałek i popędziłam dokupić dalsze. Zakochałam się w bohaterce i już wiem, że to będzie jedna z moich ulubionych postaci literackich.

6. Strasznie głośno, niesamowicie blisko Jonathana Safrana Foera - bardzo podobał mi się film "Wszystko jest iluminacją" nakręcony na podstawie książki tego Autora i bardzo chciałam poznać bliżej jego twórczość. "Oskar Schell jest wynalazcą, frankofilem, muzykiem, aktorem szekspirowskim, jubilerem i pacyfistą. Ma dziewięć lat i tajną misję. Przemierza ulice Nowego Jorku w poszukiwaniu zamka pasującego do tajemniczego klucza, który Oskar znalazł w rzeczach zmarłego podczas ataku na WTC ojca, w kopercie z napisem "Black". Chłopiec postanawia odnaleźć wszystkie osoby o tym nazwisku. Podczas swojej podróży poznaje wielu ekscentrycznych nowojorczyków, zaprzyjaźnia się m.in. ze stuletnim korespondentem wojennym oraz kobietą przewodnikiem, która nigdy nie opuszcza Empire State Building." 

7. Chińska cena Alexandry Harney - bardzo interesująca pozycja w świecie, w którym wszystko jest Made in China.  Alexandra Harney " przeplata teoretyczną refleksję (...) z reportażami dotyczącymi losów konkretnych osób, których dotykają skutki omawianych trendów czy decyzji. Książka nie jest dzięki temu suchą analizą, ale opowieścią o ludziach, żyjących w przysłowiowych chińskich 'ciekawych czasach'."

8. Wojna wdowy Sally Gunning - Akcja rozgrywa się w Ameryce, w XVIII w. "Po tragicznej śmierci męża Lyddie zostaje usunięta na margines życia społeczności. Najbliższy krewny płci męskiej, czyli mąż córki, może dysponować jej majątkiem i decydować o dalszym losie Lyddie. Kobieta odmawia podporządkowania się zarówno swojemu "opiekunowi", jak i dyskryminującym ją przepisom prawa."

9. Bogini Haase-Hindenberg Gerhard - egzotyczny świat Nepalu, historia Amity, która jako trzylatka została uznana za wcielenie bogini Taledżu.

10. Dziewczyna z Botany Bay Erickson Carolly - kolejna pozycja do cyklu "Niezwykle kobiety". Historia Mary Bryant, żyjacej na przełomie XVIII i XIX w., uciekinierki z kolonii karnej w Australii.

11. Smutny to oręż, co nie broni się słowem Mariny Mayoral - w czasie hiszpańskiej wojny domowej dwie siostry, Rosa i Harmonia, trafiają do sierocińca, a następnie zostają wysłane do Rosji. 

12. Faktoria jedwabiu Tash Aw - "Historia Johnny’ego Lima, kupca tekstylnego, drobnego oszusta i wynalazcy Cudownej Maszyny do Grogu oraz jego małżeństwa z piękną Snow Soong. W roku 1940, tuż przed napaścią Japończyków na Malaje, Johnny i Snow wyruszają w podróż poślubną na tajemnicze wyspy znane jako Siedem Dziewic. Towarzyszą im podejrzany japoński profesor i Peter Wormwood, zbłąkany Anglik. Wiele lat później Wormwood wspomina ową decydującą podróż, podczas gdy syn Snow poszukuje prawdy o swojej matce i słynnym Chińczyku, którego poślubiła."

13. Pustynia Carol Franz - nagradzana powieść południowoamerykańska, która porusza temat bardzo mnie interesujący, a mianowicie dyktaturę Pinocheta w Chile. (Zainteresowanie zaczęło się zresztą od Domu duchów Isabelle Allende).

14. Gdzie żyją tygrysy Jeana-Marie Blas de Roblésa - "Eleazard von Wogau jest korespondentem prasowym w Brazylii. (...) Na prośbę przyjaciela podejmuje się opracowania manuskryptu odnalezionego w bibliotece w Palermo. To biografia Atanazego Kirchera, siedemnastowiecznego podróżnika, odkrywcy i wynalazcy(...). Zafascynowany odkryciem Eleazard przystępuje do swoistego śledztwa, które zaczyna wywierać coraz większy wpływ na niego i osoby z jego otoczenia... "

15. Którędy droga Iana Pearsa - książka recenzowana i chwalona na wielu blogach, choćby tutaj. Powieść kryminalno-historyczna to coś, co Tygrysy lubią pasjami :)

16. Trzy żywoty świętych Eduardo Mendozy - czyli współcześni święci według Mendozy w trzech opowiadaniach

17. Kwiaty śliwy w złotym wazonie - nieznanego autorstwa. Skandalizująca powieść z XVI w., klasyka chińskiej literatury i ponoć niezmiennie (mimo upływu wieków) wciągająca lektura. 

18. Pan Dick i dziesiąta książka Jean-Pierre'a Ohla - kryminał o ostatniej nieukończonej powieści Dickensa. "Kryminał literacki" brzmi bardzo pociągająco.

19. Kompleks sędziego Di Dai Sijie - współczesne Chiny, wędrowny psychoanalityk, który próbuje wyciągnąć z więzienia swoją ukochaną plus sędzia z kompleksem, czyli koktajl dalekowschodni ;)

20. Opowieść o kobiecie spod znaku Ognistego Konia Jeanne Wakatsuki Houston - saga o japońskich imigrantkach w Ameryce w I poł. XX w. Powieść częściowo autobiograficzna, bo Autorka także była internowana w amerykańskich obozach w czasie II wojny światowej.

21, 22, 23. Konspiratorzy, Cztery życia wierzby, Aleksander i Alestria Shan Sa. Nie czytałam wcześniej niczego tej autorki, ale ciagnie mnie ostatnio na wschód (jak dało się zauważyć powyżej ;) )

Swoja drogą, nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się kupić 23 książek w ciągu jednego miesiąca... Szkoda tylko, że te moje upragnione kosztuja po 50 zł sztuka i dlugo sobie jeszcze na nie poczekam. No chyba, żeby jakaś promocja ;)

A następny stosik zobaczycie dopiero w czerrrwcu :) Mam wtedy urodziny, więc też może być obficie ;)

Winter is coming... Tym razem w komiksie.

Nadciąga zima – długa, mroźna i niebezpieczna. Legendy mówią o tajemniczej trującej mgle, która się wtedy pojawia, jakby głód i krwiożercz...