Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

Wygnańcy

Obraz
Mam problem z oceną Półksiężyca. Z jednej strony brnęłam przez niego z mozołem, z drugiej - byłam pod wrażeniem wspaniałego stylu Autorki, pięknego języka, umiejętności doskonałego odtworzenia realiów. Bohaterowie wydawali się żywi, miejsca akcji dawało się "zobaczyć", a od opisów jedzenia szalały ślinianki.
Zaczynając od okładki - znajduje się na niej porównanie do filmu "Czekolada" (tak, wydawcy uwielbiają porównania - jeśli im wierzyć, nikt już nie pisze rzeczy świeżych i oryginalnych, każdy jest "drugim pisarzem X", a jego książka jest "taka, jak książka Y"). Nie mam pojęcia, dlaczego wydawcy postanowili porównać Półksiężyc do filmu "Czekolada", a nie do książki J. Harris (chociaż żywię złośliwe podejrzenie, że ludzie tam pracujący nie czytają i nie wiedzieli, że "Czekolada" jest ekranizacją powieści). Rzeczywiście, film i książka bardzo się różnią, ale tym bardziej twierdzę, że Półksiężyc, jeśli już, to znacznie bardziej…

Trzej supermuszkieterowie

Obraz
Nie miałam dużych wymagań, idąc do kina. Chciałam, żeby było lekko, kolorowo i odprężająco. Z odrobiną wdzięcznych walk na szpady, złym kardynałem Richelieu, wszystko doprawione humorem. Te kryteria film spełnił, dzieje się dużo, dialogi są dowcipne, bitwy na statki powietrzne widowiskowe, a aktorzy naprawdę dobrze dobrani. 

Szkoda, że sensu tam za dużo nie ma, a odległość od oryginału jak stąd do Australii. Imiona zostały te same, sposób, w jaki d'Artagnan poznaje Atosa, Portosa i Aramisa też się zgadza, a i jakiś naszyjnik królowej się w tle plącze. To by było na tyle, reszta to swobodna gra w "co by tu jeszcze zrobić, żeby taka ramota się nastolatkom podobała". Stąd latające machiny wojenne, walki na szpady na czubku kościoła (pech reżysera, że wtedy jeszcze nie było wieży Eiffla - na jej czubku, to by dopiero było widowisko) i nurkujący Atos w stroju samurajolordovaderowopodobnym.

Lubię ekranizacje powieści, które dodają coś od siebie - zwłaszcza jeśli chodzi o książk…

Popołudnie w tajemniczym ogrodzie

Obraz
Zanurzyłam się w poetyckich opisach ogrodu Zawrocia, jakbym zanurzała się w chłodnej wodzie podczas upalnego dnia. Co za cudowna odmiana po ostatnich doświadczeniach z polską literaturą dla pań.

Tego lata, w Zawrociu Hanny Kowalewskiej ukazało się pod koniec lat 90., kiedy motyw otrzymania w spadku (lub dobrowolnej wyprowadzki do) domu z ogrodem na wsi nie był jeszcze tak oklepany. Ale nawet teraz, kiedy co druga bohaterka próbuje odbudowywać swoje życie na łonie natury z zapałem godnym Jana Jakuba Rousseau, książka Kowalewskiej nadal pozostaje oryginalna.
Dwudziestokilkuletnia Matylda, warszawianka o mocno nieuporządkowanym życiu osobistym, otrzymuje w spadku po babce Zawrocie, czyli dom z ogrodem, w pobliżu  prowincjonalnego miasteczka. Jest to o tyle zaskakujące, że owa babka wyrzekła się swojej córki i ani z nią, ani z wnuczką Matyldą nie utrzymywała żadnych kontaktów. Zdumiona Matylda przyjmuje dar, ale próbuje odkryć, jakie motywy mogły kierować jej mało sympatyczną przodkinią - …

Czytam klasykę - W pogoni za diamentem

Obraz
Pierwsza powieść kryminalna w historii literatury, Kamień księżycowy (The Moonstone), to majstersztyk. Wiedziałam już wcześniej, na co stać Wilkie Collinsa, bo bardzo podobała mi się jego Kobieta w bieli, ale dopiero teraz jestem zupełnie pewna, że chcę przeczytać wszystko, co napisał.
Mimo rozsadzającego mnie entuzjazmu nie będę wszem i wobec zachęcać do czytania Collinsa. Jeśli ktoś ma ochotę na odrobinę lżejszej klasyki, jeśli lubi powieści XIX-wieczne, to gorąco polecam. Tym, którzy lubią czytać kryminały współczesne, wcale nie musi przypaść do gustu. W tej powieści o kradzieży diamentu bowiem będzie co prawda sprytny detektyw, ale taki, który najbardziej zainteresowany będzie hodowlą róż. Będzie trup, ale braknie gorączkowego śledztwa w sprawie wyjaśnienia zbrodni. Będzie tajemnica, ale nie spędzi snu z powiek ani bohaterom, ani czytelnikowi.
Będą też jednak: doskonale sportretowane angielskie społeczeństwo epoki kolonializmu, rozkoszna satyra, inteligentna intryga, doskonałe portr…

Samsara, czyli nieustanne wędrowanie

Obraz
Samsara to przyjemna lektura. Lekka, zabawna, bezpretensjonalna - dobra na wakacje. Przyznaję jednak, że spodziewałam się po niej czegoś innego niż otrzymałam. Po niesamowicie entuzjastycznych recenzjach (przytoczonych tu) oczekiwałam trochę reportażu, a trochę traktatu o filozofiach i religiach Wschodu. Tymczasem, jest to po prostu kolejna relacja z podróży. Głównymi bohaterami opowieści są Autor i jego towarzysze - nie tubylcy. Michniewicz opisuje przygody przeżyte podczas wycieczki do Azji, okraszając relację mnóstwem anegdot, dygresjami z poprzednich podróży, ciekawostkami, odrobiną informacji o kulturze i obyczajach.
Czyta się to (a w moim przypadku słucha) znakomicie. Autor ma lekkie pióro i duże poczucie humoru (i potrafi się śmiać z samego siebie, chociaż czasem zwycięża postawa "ja - wielki podróżnik"). Widać, że uwielbia być w drodze i doskonale czuje się w Azji. Zgrabnie opisuje swoje perypetie - przygoda to może za duże słowo, choć parę tych też się…

Krótka wizyta w cukierni

Obraz
Wniosek numer 1. Sagi rodzinne najwyraźniej nie są dla mnie. Wniosek numer 2. Polska literatura kobieca zdecydowanie nie jest dla mnie. Wniosek numer 3. Same pochwalne recenzje książki nie oznaczają, że mnie też się spodoba.
Przy okazji recenzji Polowania na Perpetuę wspominałam, że mam w planach jeszcze kilka polskich pisarek, z nurtu literatury lżejszej, i liczę, że któraś mnie wreszcie uwiedzie. Jak się domyślacie ze wstępu - Marioli Gutowskiej-Adamczyk i jej Cukierni pod Amorem to się nie udało.
W 1995 roku, w Gutowie, małym miasteczku, podczas wykopalisk archeologicznych na rynku zostają odnalezione zmumifikowane zwłoki kobiety z czasów II wojny światowej ze średniowiecznym pierścieniem na palcu. Rodzina właścicieli miejscowej cukierni rozpoznaje w owym pierścieniu zaginioną pamiątkę rodzinną, ale w jaki sposób znalazł się on w tak upiornym miejscu - nie wiedzą. Studentka Iga podejmuje próbę wyjaśnienia tej zagadki. Historia ta przeplatana jest opowieścią o dziejach rodu Za…

Zapomniana siostra

Obraz
Jak to możliwe, że polskie wydawnictwa tak po macoszemu traktują siostry Bronte?! "Jane Eyre" i "Wichrowe wzgórza" to nie wszystko. "Vilette" była bardzo trudno dostępna, wreszcie w 2008 r. wznowienie wydał Świat Książki (nie wiem, ile było wcześniejszych wydań, ale ja "Vilette" czytałam po polsku przed 2008, więc jakieś być musiało). "Shirley" szczęśliwie właśnie się ukazała w Wydawnictwie MG, co budzi u mnie nieśmiałą nadzieję, że tej łaski doczeka się także "Professor". Co jednak z najmłodszą z sióstr, Anną? Stworzyła tylko dwie książki, a jednak nadal żadna nie została przetłumaczona.

Kilka lat temu czytałam po angielsku pierwszą powieść Anny Bronte "Agnes Grey" - i pamiętam to jako drogę przez mękę. Nie ze względu na treść, tylko stopień trudności przy czytaniu oryginału przekroczył moje zdolności. Współczesne mogę czytać bez problemu, ale przy dziełach XIX wiecznych to orka, znacznie zmniejszająca przyjemność. …

Wyniki losowania

Obraz
Dziś był długi dzień, więc dla równowagi relacja z losowania będzie krótka.
W roli sierotki wystąpił T.


And the winner is...



Gratulacje dla Milvanny! Adres do wysyłki prześlij na mój adres mailowy edytamo@gmail.com.